Biznes to biznes, w biznesie nie ma sentymentów…  – przyjęto mawiać, kiedy w grę wchodzą duże pieniądze. Tak jest i tak było, ponieważ wiele znanych nam, obecnych od dawna na rynku, globalnych koncernów rozwinęło się i zdobyło sławę dzięki swej niechlubnej przeszłości. A owa przeszłość donosi o wstydliwych wspomnieniach współpracy lub członkostwie w partii samego Adolfa Hitlera.

Mundur szyty na miarę u Hugo Bossa

Kiedy 1923 roku w Metzingen, Hugo Ferdinand Boss zakładał swą firmę odzieżową, nikt nie przypuszczał, że otwarta rok później szwalnia kiedykolwiek będzie na skraju bankructwa.

Niestety wierzyciele upominali się o swoje, a Hugo Boss mógł albo się poddać, albo rozpocząć z nimi współpracę.

Wybrał tę drugą opcję, która skądinąd przyniosła mu niebywały sukces. Początkowo szył mundury dla policjantów i listonoszy, ale kiedy w 1931 roku wstąpił do NSDAP, na dobre rozpoczęła się jego współpraca z partią Hitlera.

 

hugo-boss-hitler-kolaboracja.jpg
fot.123rf.com

 

Hugo Boss stał się lojalnym współpracownikiem i sponsorem, dostarczał mundury dla oddziałów ochronnych NSDAP (Schutzstaffel), później dla Hitlerjugend.

Szacuje się, że przez pierwszy rok trwania wojny dochody firmy zwiększyły się stukrotnie, a mundury zamawiano jeszcze nawet na początku 1945 roku.

W fabryce do przymusowej pracy wykorzystywano głównie kobiety, w sumie dla Hugo Bossa przeznaczono 140 osób pracujących w bardzo złych warunkach.

Po wojnie właściciel firmy został pozbawiony praw do dalszego prowadzenia biznesu oraz otrzymał karę w wysokości 100 tys. marek.

Po jego śmierci w 1948 roku firmę przejął jego zięć Eugen Holy, a sława marki, chociaż oparta na niechlubnych początkach trwa do dziś.

Posiłki nie tylko od dr. Oetkera

W latach 30. do NSDAP wstąpił Rudolf-August Oetker, wnuk protoplast firmy – Augusta Oetkera.

To właśnie dzięki współpracy z hitlerowcami udało mu się prężnie rozwinąć znanego dziś „Dr. Oetkera”.

Do końca trwania wojny firma zaopatrywała oddziały SS w zasoby jedzeniowe. Ponadto wykorzystywała robotników przymusowych do pracy na produkcji.

O niechlubnej przeszłości Dr. Oetkera zrobiło się głośno w październiku 2013 roku za sprawą publikacji książki pt. „Dr. Oetker i narodowy socjalizm”.

Co więcej, syn Rudolfa Augusta Oetkera 6 lat po śmierci ojca udzielił wywiadu dla „Die Zeit”, w którym powiedział: „Ci ludzie są nazistami do dzisiaj. Ojciec nie był wyjątkiem”…

 

dr-oetker-naziści.jpg
fot.123rf.com

 

Mało, kto wie, że nałożenie embarga na import amerykańskich produktów sprawił, iż ówczesny menedżer spółki w Niemczech – Max Keith wpadł na pomysł stworzenia zupełnie nowego napoju.

Do jego produkcji używano składników dostępnych bez problemu w III Rzeszy – serwatki
i pomarańczowego przecieru. Tak powstała Fanta, której nazwa to skrót od słowa „Fantasie!”.

W 1939 roku do wspierania hitlerowskiej partii w rodzimej Szwajcarii przyłączył się także producent Nestle.

Firma korzystała nie tylko z przymusowej pracy więźniów, ale także przez cały okres II wojny światowej wysyłała zapasy czekolady do III Rzeszy.

Wsparcie hitlerowskich armii i obozów koncentracyjnych

W systemie gospodarki wojennej Niemiec dużą rolę odgrywały dziś światowej sławy koncerny.

Na przykład Siemens produkował wiele urządzeń na potrzeby hitlerowskiej armii, a swe fabryki umieszczał w pobliżu obozów koncentracyjnych.

Ochoczo korzystano m.in. z niewolniczej pracy więźniów obozu w Bobrku (podobozie Auschwitz), gdzie produkowano przełączniki elektryczne montowane w niemieckich samolotach i okrętach podwodnych.

Natomiast więźniarki z podobozów Ravensbrück pracowały nad częściami do rakiet V1
i V2.

 

rakieta-v2.jpg
fot.123rf.com

 

Poza tym rozwiązania proponowane przez Siemensa wykorzystano przy projektowaniu pieców krematoryjnych oraz komór gazowych w obozach koncentracyjnych.

Z kolei amerykański IBM jeden z najstarszych koncernów informatycznych w czasach hitlerowskich dostarczał sprzęt przez niemiecką filię firmy – Dehomag.

Chodziło głównie o technologie umożliwiające liczenie więźniów (karty perforowane wraz z maszynami do ich sortowania).

IBM produkowało urządzenia, które pomagały hitlerowcom liczyć i ewidencjonować więźniów oraz osoby upośledzone „przeznaczone” do eutanazji.

 

log-ibm.jpg
Logo IBM fot.123rf.com

 

Maszyny sortujące znajdowały się w każdym obozie koncentracyjnym.

Warto również wspomnieć o innym, amerykańskim gigancie – General Electric.

Nie tylko dotował hitlerowski fundusz wyborczy, ale i we współpracy z niemieckimi zakładami stalowymi Kruppa doprowadził do reglamentacji i wzrostu cen niezbędnego do produkcji uzbrojenia wolframu.

 

general-electric.jpg
fot.123rf.com

 

Z obozami koncentracyjnymi współpracowały także tak znane firmy, jak Agfa lub Kodak, które przede wszystkim wykorzystywały do przymusowej pracy więźniów.

Ubezpieczenie w rękach Allianz

Haniebna przeszłość dotyczy także dzisiejszego giganta w świecie finansów. W latach 1933-1935 prezes zarządu Allianz, Kurt Schmitt był ministrem niemieckiej gospodarki, zaś sam dyrektor generalny był jednym z ulubieńców Hitlera.

 

logo-allianz.jpg
fot.123rf.com

 

Firma Allianz udzielała dla NSDAP pożyczek, przyznawała im dotacje, blokowała wypłaty ubezpieczeń Żydom, którzy ucierpieli podczas Nocy Kryształowej oraz ubezpieczała personel i własność obozów śmierci.

Motoryzacyjni bojownicy

BMW, Ford, Porsche (Volkswagen) – to w zakładach produkcyjnych tych marek większą część zatrudnionych pracowników stanowili przymusowi robotnicy.

BMW oficjalnie przyznało się do współpracy z partią Hitlera oraz wykorzystywaniem ponad 50 tysięcy ludzi do niewolniczej pracy i okrutnego ich traktowania.

Produkowali oni głównie amunicję, broń palną, artyleryjską oraz bateria do łodzi podwodnych.

Ponadto zajmowali się produkcją silników dla Luftwaffe’a oraz motocykli z doczepianym koszem.

 

motocykl-bmw-stary.jpg
fot.123rf.com

 

W niemieckim zakładzie Forda produkowano natomiast ciężarówki dla potrzeb wojska oraz części do pocisków V-2.

Z kolei sam założyciel firmy, Henry Ford za bycia zagorzałym antysemitą i działalność propagandową, został uhonorowany przez Hitlera  wysokim orderem III Rzeszy – Orderem Orła Niemieckiego.

Legendarny dziś „garbus”, czyli samochód dla ludu, tani i rodzinny powstał na życzenie samego Adolfa Hitlera.

W 1933 roku na jego prośbę zaprojektował go sam Ferdinand Porsche. Seryjną produkcję „KdF-wagena” rozpoczęto w 1941 roku i zakończono w 1944 roku.

Ponownie została uruchomiona rok później, ale już w firmie o nazwie „Volkswagen”.

Porsche produkowało również rakiety V-1 oraz ciężki sprzęt wojenny, np. czołgi Tygrys
i bombowce Junkers 88.

Zbrodnia w cieniu dzisiejszej farmacji

Bayer i BASF to ogromne przedsiębiorstwa chemiczne i farmaceutyczne, które jako dwie z sześciu firm wchodziły w skład kartelu IG Farben.

Produkowano w nich wykorzystywane przez hitlerowskie armie materiały wybuchowe, gazy bojowe oraz sztuczny kauczuk.

Bayer był jedną z firm odpowiedzialnych za produkcję Cyklonu B.

 

cyklon-b.jpg
Cyklon B fot.depositphotos.com

Firma ta chętnie podejmowała także współpracę z lekarzami słynącymi w obozach zagłady ze swych okrutnych eksperymentów, np. na bieżąco nadzorowała i finansowała poczynania Josefa Mengele – słynnego „Anioła Śmierci” z Auschwitz.

Co więcej, Fritz ter Meer związany 20 latami pracy z IG Farben w 1956 roku zasiadł w radzie nadzorczej Bayera, pomimo że współprojektował obozy w Monowicach i Bunie, a w Norymberdze został skazany za przeprowadzanie przerażających eksperymentów na więźniach obozu w Oświęcimiu.

 

Bayer logo fot.depositphotos.com

 

Ci światowi giganci to wierzchołek góry lodowej wszystkich, głównie mniejszych firm, które bogaciły się na współpracy z hitlerowskim rządem.

Wykorzystywanie niewolniczej pracy ludzi osadzonych w obozach śmierci było wówczas praktyką stosowaną przez większość bytujących na terenie Niemiec firm.

Ich niechlubna przeszłość ujrzała jednak światło dzienne…

 

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI