Roundup to powszechnie znany i stosowany na całym świecie środek zwalczający uciążliwe chwasty już na polach, w parkach, ogrodach i ogródkach działkowych. Okazuje się jednak, że preparat ten zawiera glifosat – bardzo szkodliwą substancję, którą WHO uznało za prawdopodobnie rakotwórczą i która może powodować m.in. wady rozwojowe u niemowląt.

Roundup, glifosat i Monsanto

Roundup jest produktem firmy Monsanto, czołowego producenta żywności modyfikowanej genetycznie (GMO) i stosowanych w rolnictwie chemikaliów oraz bezwzględnego wroga ekologów.

monsanto-roundup-glifosat.jpg
Manifestacja przeciwko Monsanto foto.shutterstock.com

Pierwszą partię tego popularnego dzisiaj herbicydu wyprodukowano w 1973 roku, mimo że glifosat zsyntetyzowano i opatentowano już w 1964 roku.

W języku angielskim „round up” oznacza „pozbierać coś”, stąd pewnie producenci zaczerpnęli nazwę dla swojego produktu, mając w namyśle np. zbieranie martwych chwastów.

Glifosat, a właściwie jego sól stanowi główny składnik Roundupu.

Działa on hamująco na ważny dla roślin enzym syntazę EPSPS.

Ponadto w składzie Roundupu znajdują się substancje mające za zadanie modyfikowanie działania glifosatu, np. detergent POEA, który ułatwia przenikania szkodliwych substancji do tkanek roślinnych.

monsanto-roundup-glifosad.jpg
fot.shutterstock.com

Część substancji wzmagających działanie glifosatu podlega ścisłej tajemnicy producenta.

Warto również nadmienić, że Monsanto stworzyło również modyfikowane genetycznie odmiany nasion roślin (Roundup Ready), które wykazują dużą odporność na działanie tego herbicydu, chociaż w czasie wzrostu kilkakrotnie opryskuje się je Roundupem.

W 80% plony kukurydzy i w 93% soi w USA pochodzą właśnie z wysiewu ziaren Roundup Ready.

Skażeni glifosatem

Producenci Roundupu reklamują go jako skuteczny, a przy tym bezpieczny środek przeznaczony do niszczenia niechcianej roślinności.

O ile zgodzimy się z jego skutecznością, o tyle nad sprawą bezpieczeństwa jego stosowania radzimy się zastanowić.

Niezależni lekarze z Kliniki Położnictwa i Ginekologii, na Uniwersytecie w Kanadzie wykryli glifosat w organizmach 93% kobiet w ciąży i w 80% przypadków krwi pępowinowej.

Badania dowiodły, że Roundup i zawarty w nim glifosat znajdował się w każdej próbce moczu pobranej od mieszkańców Berlina, podczas gdy w ogóle nie powinien znajdować się on w ludzkim organizmie.

GLIFOSAT.JPG
BREGENZ, AUSTRIA – 20 MAJ 2017 FOT.SHUTTERSTOCK.COM

Niemieccy badacze ustalili, że ta toksyczna dla ludzkiego organizmu substancja dociera do niego za pośrednictwem zjadania roślin naszpikowanych tym herbicydem:

Glifosat wszedł do populacji ludzkiej w ciągu ostatnich 10 lat w związku ze zwiększeniem jego obecności w żywności, mięsie, mleku, warzywach i owocach oraz ziarnie.

Glifosat znajdując się̨ w genetycznie modyfikowanej soi, wchodzi do łańcucha pokarmowego zwierząt i ludzi jako jeden z większych czynników ryzyka.

W licznych analizach stwierdzono, że Roundup i glifosat mogą powodować deformacje i wady rozwojowe płodu, uszkodzenia DNA, mózgu, rdzenia kręgowego oraz niszczy naturalną florę bakteryjną przewodu pokarmowego.

Dodatkowo w 2015 roku organ Światowej Organizacji Zdrowia – Międzynarodowa Agencja Badania Raka (IARC) uznała, że glifosat należy zaklasyfikować do kategorii substancji prawdopodobnie kancerogennych dla ludzi, gdyż istnieją dowody na to, że może przyczyniać się do powstawania chłoniaka nieziarniczego.

Toksyczna bawełna i toksyczne szczepionki

Biorąc pod uwagę fakt, że Roundup jest środkiem powszechnie stosowanym, nie powinno dziwić, że skażone nim zostają całe plantacje uprawianych roślin.

W listopadzie 2015 roku naukowcy z Argentyny ogłosili, że aż 85% produktów higieny osobistej dla kobiet (gazików, płatków kosmetycznych, chusteczek i wkładek higienicznych, tamponów i podpasek) dostępnych w argentyńskich aptekach i supermarketach w rejonie La Plata zawierało toksyczny glifosat.

W „Revolution News” podano: Kobiece produkty higieniczne nie tylko zawierały glifosat
w sterylnych gazach z bawełny, ale również w wacikach i w chusteczkach stwierdzono zawartość śmiercionośnej toksyny
.

A wszystko to za sprawą genetycznie modyfikowanej bawełny, która w Argentynie stanowi prawie 100% wszystkich upraw.

bawełna-gmo.jpg
Bawełna GMO fot.shutterstock.com

Co więcej, rok później laboratorium firmy Microbe Inotech na zlecenie organizacji Moms Across America przeprowadziło analizy składu popularnych szczepionek pod kątem obecności w nich glifosatu.

Wyniki okazały się przerażające!

Niedopuszczalne stężenie tego toksycznego składnika wykryto w szczepionkach przeciwko odrze, śwince i różyczce; błonicy, tężcowi i krztuścowi; grypie, zakażeniu wirusem zapalenia wątroby typu B oraz pneumokokom.

Szczepionki składają się z wielu składników modyfikowanych genetycznie.

Jeden ze współtwórców amerykańskiego dokumentu odsłaniającego oszustwa Wielkiej Farmy i GMO pt. „Kupieni” (dostępny na: https://www.cda.pl/video/212780e2), doktor Ton Bark wyniki szczepionkowych analiz skomentował następująco:

Przeraża mnie możliwość wstrzykiwania dzieciom glifosatu.

Przecież nigdy nie badano bezpieczeństwa czy ryzyka związanego ze wstrzykiwaniem ludziom Roundupu!

Zastrzyk to zupełnie inna droga dostania się do organizmu niż przewód pokarmowy.
Wstrzykiwane toksyny, nawet w bardzo niewielkich dawkach, mogą mieć ogromny wpływ na organy i całe układy naszego ciała.

A wstrzykniecie chemikaliów z substancjami pomocniczymi lub żywym wirusem może wywołać ostrą reakcję alergiczną, ponieważ celem szczepionki jest zmuszenie układu odpornościowego, by ten wytworzył przeciwciała dla wszystkich jej składników.

Skoro, zatem glifosat jest wykorzystywany w uprawach kukurydzy, soi, pszenicy, bawełny
i innych, to można się spodziewać, że wśród zaszczepionych wystąpi zwiększona zachorowalność na alergie pokarmowe.

Wszelkie chemikalia stosowane w rolnictwie nie służą ani nam, ani zwierzętom.

Sami z pewnością nie zdziałamy cudów, jednak miejmy na uwadze, że im mniej osób będzie stosować takie środki w swoich ogrodach, tym lepiej dla nas i naszego środowiska.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

P.S. Informacje przedstawione w artykule nie są pisane przez lekarza. Nie są one fachową opinią, ani poradą medyczną. Nie mogą zastąpić opinii i wiedzy pracownika służby zdrowia, np. lekarza. Wszelkie rady, które są na mojej stronie stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.