O sekretach starosłowiańskiej alkowy pisał m.in. arabsko-żydowski podróżnik Ibrahim ibn Jakub w dziele „Księga dróg i krajów”. Jeśli wierzyć temu, co zawarł w swych przekazach, to okazuje się, że wbrew temu, co nam się może wydawać, nasi przodkowie nie byli skromnymi kochankami. Lubili seksualną swobodę, a nawet i sporą rozwiązłość.

Niepożądane dziewictwo

Pradawni Słowianie nie dość, że praktykowali seks przedmałżeński, to jeszcze niezbyt cieszyli się, kiedy poślubiona małżonka okazała się dziewicą.

W opisie kwestii seksualności plemion polskich z X wieku, wspomniany wcześniej Ibrahim ibn Jakub, pod koniec fragmentu poświęconego Słowianom, napisał:

Kobiety ich, kiedy wyjdą za mąż, nie popełniają cudzołóstwa; ale panna, kiedy pokocha jakiego mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja swą żądzę.

A kiedy małżonek poślubi [dziewczynę] i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: gdyby było w tobie co dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni i z pewnością byłabyś wybrała sobie kogoś, kto byłby wziął twoje dziewictwo.

Potem ją odsyła i uwalnia się od niej.

Wielu interpretatorów tego fragmentu sugeruje, że inicjacja seksualna słowiańskich dziewczyny nie należała do jej męża.

Wręcz przeciwnie pożądano, aby nie była ona dziewicą, gdyż wtedy oznaczało to, że cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony mężczyzn i ten, który pojął ją za żonę, mógł czuć się „wybranym spośród wielu”.

Co więcej, mąż, który stwierdził dziewictwo żony, mógł uznać ją za niedojrzałą i odesłać do rodziców.

Wierność i nierozerwalność przysięgi

Jak wspomniał Ibrahim ibn Jakub, pradawni Słowianie byli wierni i nie notowano praktycznie żadnych przypadków cudzołóstwa.

Przyłapanych na zdradzie natychmiast zabijano, więc nie praktykowano pozamałżeńskich kontaktów seksualnych.

Żony były bardzo związane ze swoimi mężami i kiedy ten umierał, często nie mogły poradzić sobie z jego stratą, odreagowując smutek i żal licznymi samookaleczeniami.

Co prawda, dopuszczano rozwód, ale były to sporadyczne przypadki.

W rozwiedzionych małżeństwach były mąż musiał pozostawić byłej żonie cały swój majątek.

W wyższych warstwach społecznych dopuszczano wielożeństwo, czego przykładem może być Mieszko I, który jak pisał Gall Anonim, przed przyjęciem chrztu miał siedem żon.

Ladacznice i panny z dzieckiem

Tak jak nie pożądano, aby kandydatka na żonę była dziewicą, tak bardzo chętnie poślubiano panny z dzieckiem, ponieważ był to idealny dowód na jej płodność.

panna-dziecko.jpg
Słowianka, panna z dzieckiem foto.depositphotos.com

Słowianie dużą wagę przywiązywali do kultu bogini Łady (Lady), która była m.in. opiekunką małżeństw.

W poświęconych jej świątyniach kapłanki zwane Lada-Czcicami przeprowadzały edukację seksualną młodych chłopców i dziewcząt, uczyły ich sztuki romansowania oraz określały ich seksualną dojrzałość.

Magiczna antykoncepcja

O starosłowiańskich metodach antykoncepcji pisano w niejakim „Katalogu magii Rudolfa”, który stanowił fragment dzieła „Summa de confessionis discretione” autorstwa br. Rudolfa (mnicha z klasztoru cysterskiego w Rudzie na Śląsku).

Środki antykoncepcyjne stosowane przez Słowian miały charakter czysto magiczny.

Przykładowo kobieta podczas stosunku seksualnego musiała podłożyć pod siebie palce.

To ile ich podłożyła, zależało od tego, za ile lat chciała zajść w ciążę (jeden palec = jeden niepłodny rok).

Inne zabiegi związane były z krwią menstruacyjną i dotyczyły symbolicznego zamknięcia lub przenoszenia swojej płodności na inny obiekt.

Kobiety, które nie chciały zajść w ciążę, oblewały krwią menstruacyjną drzewo czarnego bzu, przerzucały ją za siebie do wody lub dawały do zjedzenia psu, świni lub rybie.

Skuteczność owych metod słusznie podsumował br. Rudolf, pisząc: „Drzewo jednak nie kwitnie mniej, a ona w bólu rodzi dzieci”.

Święto rozwiązłości

Swobodny wybór partnerów seksualnych był jak najbardziej pożądany i praktykowany.

Najważniejszym świętem Słowian, w którym praktykowano swobodę i rozwiązłość seksualną, była Noc Kupały (noc świętojańska).

To właśnie podczas tego wielowątkowego święta odstawiano na bok wszelkie istniejące seksualne granice i restrykcje.

Wspólne świętowanie obrzędów, picie miodu, piwa, puszczanie wianków na wodzie, szukanie kwiatu paproci, tańce i śpiewy przy ognisku, a w końcu wspólna kąpiel w zimnej wodzie zachęcała do dobrowolnego kojarzenia się par.

Szczęśliwi młodzi Słowianie zawsze znajdywali sobie zaciszne miejsce, by tam bezpośrednio na ziemi oddać się cielesnym uciechom.

Nic więc dziwnego, że dziewięć miesięcy później, wraz z powrotem bocianów do Polski, rodziło się najwięcej dzieci.

Wiosenny obrzęd płodności

Jednak wcześniej, zanim wprowadzono kult nocy świętojańskiej, ważnym elementem kultury dla prastarych Słowian był wiosenny obrzęd płodności.

Wczesną wiosną mężczyzna i kobieta udawali się na przeznaczone pod uprawę pole i tam odbywali lub symulowali stosunek seksualny.

Prawdopodobnie akt ten miał charakter magiczny, ponieważ wierzono, że płodność oddającej się uciechom pary kochanków, udzieli się także Matce Ziemi.

I takież to były seksualne zwyczaje naszych przodków.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach