Amerykanie (i nie tylko oni) muszą zmierzyć się z zakazem uprawy warzyw w przydomowych ogrodach. Lokalne przepisy regulują zasady utrzymywania warzywnych ogrodów przeznaczonych na własne potrzeby. Ci, którzy je złamią, zostaną ukarani grzywną. To kolejny etap ataku na obywatelską wolność.

Historia rodem z Florydy

Przez 17 lat Hermine Ricketts i jej mąż Tom Carroll wykorzystywali swoje podwórko do uprawiania ziemi na własny użytek. I przez 17 lat nikt nie miał z tym problemu.

Tak było aż do pewnego pamiętnego dnia, kiedy władze Miami Shores na Florydzie zmodyfikowały swoje rozporządzenia dotyczące zagospodarowania przestrzennego i wprowadziły zakaz uprawiania ogrodów warzywnych w części frontowej domu.

Co ciekawe, zakaz ten dotyczy tylko i wyłącznie upraw warzywnych.

Wszelkie drzewa owocowe, kwiaty ogrodowe, a nawet krasnale są dozwolone.

Urzędnicy zagrozili parze, że dopóki nie przeprowadzą zmian na terenie przed domem, będą zmuszeni płacić grzywnę w wysokości 50 dolarów dziennie.

Hermine i Tom skierowali sprawę do sądu, uznając, że takie decyzje godzą w ich konstytucyjne prawo do wolności i pełnego korzystania z własności.

Niestety sąd uznał, że rację mają urzędnicy, a właściciele przydomowego ogródka „z całą pewnością nie mają podstawowego prawa do uprawy warzyw w ogrodzie”, w przeciwieństwie do wolności uprawy roślin ozdobnych.

Nieodosobniony zakaz uprawy warzyw

Zakazy uprawy warzyw na własne potrzeby dotknęły nie tylko to jedno małżeństwo.

Państwo Helvenstone z Orlando w Stanach Zjednoczonych otrzymali 500 dolarów grzywny za uprawę warzyw we własnym ogródku przed domem.

Para początkowo uznała to za jakiś głupi żart.

Miasto nakazało jak najszybciej usunąć uprawy, uznając, że ogród warzywny od strony frontowej posesji jest elementem szpecącym okolicę.

Małżeństwo nie poddało się bez walki, powołując się na Amerykańską Deklarację Praw
i Obowiązków Człowieka z 1948 r. i zapis:

„Każdy człowiek ma prawo do posiadania własności prywatnej, która zaspokaja podstawowe potrzeby godnego życia i pomaga zachować godność osoby i jej domu”

oraz na Artykuł 17 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Stanów Zjednoczonych,
w którym zapisano:

„1. Każdy człowiek ma prawo do posiadania własności, zarówno sam, jak i wespół z innymi.

2. Nie wolno nikogo samowolnie pozbawiać jego własności”.

Walka o swoje prawa w tym przypadku przyniosła zamierzone efekty. Władze miasta pozwoliły państwu Helvenstone zachować ogródek.

Nie tylko Ameryka

Podobne opresje zaczynają się pojawiać również w stanie Iowa i Luizjana.

W kilku miejscowościach dosłownie siłą wjechano na tereny posesji i rozjechano buldożerami kilka ogródków warzywnych.

Zwalczanie takich przydomowych upraw prowadzą także lokalne władze w kanadyjskim Quebecu.

Opornym mieszkańcom grozi interwencja policji i odpowiednie sankcje.

Ogrodnictwo frontowe zakazane jest także w Anglii, gdzie nie wolno uprawiać ogródka warzywnego na froncie domu, ale nie ma problemu, jeśli uprawa prowadzona jest z tyłu budynku.

Taka walka z przydomowymi ogródkami ma na celu ograniczenie produkcji własnej żywności i całkowitego przejęcia jej w ręce międzynarodowych, potężnych korporacji. Przecież ten, kto ma kontrolę nad produkcją żywności, ten ma władzę nad całą ludzkością.

Czas pokaże, kiedy i nam rząd zabroni spokojnego i produktywnego wykorzystywania własnego(!) kawałka ziemi na własny(!) użytek…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Źródło: tutaj

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.