Dlaczego nie kawa i nie mocna czarna herbata? Kawa z ekspresu działa na zasadzie potocznego „kopa” zawarta w niej kofeina nakręca, pobudza krążenie i podnosi ciśnienie krwi. Jedna filiżanka kawy zwiększa stężenie adrenaliny o ok. 200% i podnosi poziom kortyzolu (również hormonu stresu) o 30%.

Warto zaznaczyć, iż kortyzol jest antagonistą życiodajnego hormonu DHEA, a zatem im więcej kortyzolu w naszej krwi, tym mniej hormonu młodości i witalności (DHEA).

Kofeina, opierając swoje działanie na aktywizacji hormonów strachu i stresu, pobudza nas poprzez wprowadzenie organizmu w stan stresu.

Zmobilizowani, w stanie napiętego układu nerwowego działamy przez chwilę na wyższych obrotach.

Zmęczony już organizm, po podaniu porcji kofeiny i dodatkowym zwiększeniu mu obrotów, po chwilowej „aktywacji”, osiada jeszcze bardziej.

Kolejna, następna i kolejna kawa, powoli wręcz katuje nasze ciało, zmierzając w stronę jego wycieńczenia.

 

kawa.jpg
fot.123rf.com

 

Z każdą następną porcją tego czarnego napoju tak naprawdę mamy coraz mniej sił. Patrząc długofalowo, jest to wręcz niebezpieczny proces.

Kawa ponadto powoduje zaśluzowanie organizmu, w wyniku czego nasze narządy nie są w stanie prawidłowo funkcjonować. Zaburza naturalny rytm snu.

Zmniejsza wchłanianie żelaza nawet o 75% ! Wyczerpuje zapasy tiaminy, wapnia, magnezu, potasu, cynku oraz witamin z grupy B.

Całość brzmi mało zachęcająco!

Jeżeli już kawa, to jaka

1’ kawa mielona.

2’ Nie parzona, a gotowana (nie wydziela wówczas śluzu).

3’ z przyprawami korzennymi (rozgrzewającymi).

To może czarna herbata?

Dlaczego NIE?

Przede wszystkim dlatego, że wychładza organizm!

Jest to herbata, której właściwości doskonale sprawdzają się w krajach o ciepłym klimacie, nie zaś w Polsce, gdzie atmosfera upału zachodzi w krótkim czasie w skali roku.

W letni, upalny dzień czarna herbata będzie dla nas pomocą w schłodzeniu nadmiernie rozgrzanego ciała, choć i tak znacznie lepiej do tego celu służą nam nasze rodzime zioła, m.in. szałwia, rumianek, czy mięta.

Na resztę dni zdecydowanie powinniśmy pić napoje neutralne bądź rozgrzewające.

Wychłodzony organizm nie funkcjonuje prawidłowo oraz spożywa swoją energię na rozgrzanie organów w celu przywrócenia prawidłowej gospodarki energetycznej w ciele.

 

czarna-herbata.jpg
Czarna herbata fot.123rf.com

 

Ponadto, zazwyczaj w jednym i drugim przypadku, ważnym i nieodzownym elementem napoju jest cukier, i to w sporych ilościach.

A przy kilku kawach, czy herbatach dziennie ilość ta wzrasta znacznie, zdecydowanie obniżając kondycję naszego zdrowia!

Ponadto zbyt duża dawka cukru osłabia pracę mózgu, a zatem spowalnia procesy myślowe.

Co więc zamiast tego?

Yerba Mate, czyli „święte ziele” Indian z Ameryki Południowej. Dokładnie są to zmielone i wysuszone liście oraz patyczki ostrokrzewu paragwajskiego.

Yerba Mate daje nam wiele energii, a przy tym nie powoduje rozdrażnienia i nie uzależnia. Kulturowo, podawana w specjalnych naczyniach zwanych mate, spożywana jest rytualnie przez społeczność wioski.

Aktualnie producentów Yerba Mate jest wielu, głównie w Argentynie i Paragwaju.  

 

yerba-mate.jpg
Yerba mate fot.123rf.com

 

Każdy z nich w indywidualny sposób stwarza oryginalny w wartości i walory smakowe susz.

Niezależnie od tego, czy spożywamy go ceremonialnie, czy też samotnie w domowym zaciszu, wyostrza on nasze zmysły, pobudza i wprowadza nas w dobry nastrój.

Ponadto zaopatruje nasz organizm w potas, mangan oraz witaminy z grupy B, a także witaminę A, C, E.

Miłorząb japoński to zioło, które wzmaga przepływ krwi w naczyniach krwionośnych.

Potęguje spalanie tlenu i glukozy w wyniku czego nasz organizm staje się bardziej dotleniony.

Miłorząb japoński korzystnie wpływa na układ immunologiczny, stabilizację ciśnienia krwi oraz jakość naszej pamięci.

Na naszą uwagę zasługuje również korzeń żeń-szenia oraz rozmaryn.

 

Żeń-szeń.jpg
Żeń-szeń fot.123rf.com

 

Zioła te poprawiają krążenie krwi w mózgu, dzięki czemu skutecznie eliminują uczucie zmęczenia i wewnętrznego osłabienia.

Dodatkowo wzmacniają koncentrację i korzystnie wpływają na naszą pamięć.

A na deser, wyborny rarytas i niezwykle pomocna naszym szarym komórkom, kompozycja.

Staropolska herbatka, która czyniła umysł chętnym do pracy i sprawiała, że pracuje on po królewsku.

Herbatkę tę podawał sam król Stanisław August Poniatowski podczas czwartkowych spotkaniach gromadzących przedstawicieli ówczesnego światka artystycznego.

Podana z krojonymi jabłkami bądź sokiem winogronowym, przynosiła orzeźwienie, mądrość, zasiewała odpowiedzialność i poczucie bezpieczeństwa. Czarowała.

W równych proporcjach zawierała liść maliny, kwiat i owoc róży, kwiat akacji, kwiat lipy oraz liść jeżyny.

Wytworna kompozycja!

Co na dodatek?

Imbir dołączony do naparu ziołowego pobudza i rozgrzewa organizm, dzięki czemu ma on więcej energii i witalności.

Fenomenalnie komponuje się z tym kurkuma, potęgując i uzupełniając działanie tego aromatycznego i niezwykle zdrowego korzenia.

Doskonale dodaje energii naturalna witamina C. Bez oporów, a wręcz z przyjemnością możemy wzbogacić nasz napar o owoce dzikiej róży, głogu, dzikiego czarnego bzu, pigwy, jagody, borówek, malin, żurawiny, aronii, rokitnika czy też porzeczki.

W postaci suszonej lub wcześniej przygotowanej konfitury.

Nie zapominajmy też o Guayusie, o której pisaliśmy tutaj.

Smakujmy, komponujmy, odkrywajmy.

Dajmy się zdrowo pobudzić! 🙂

P.S. Informacje są prywatnymi opiniami i poglądami. Nie są pisane przez lekarza. Nie są one fachową opinią, ani poradą medyczną. Nie mogą zastąpić opinii i wiedzy pracownika służby zdrowia, np lekarza. Wszelkie rady które są na mojej stronie, stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.