Efekt Diderota to jedno z najpowszechniejszych zjawisk związanych z konsumpcjonizmem. Gwarantuję Ci, że kiedyś i Ty wpadłeś (lub wciąż wpadasz) w jego pułapkę. Na czym on polega? Co ma z nim wspólnego francuski filozof? I wreszcie – czy można mu zapobiec?

Zachcianki filozofa…

W 1765 roku rosyjska cesarzowa Katarzyna Wielka dowiedziała się, że francuski ​​filozof Denis Diderot pilnie potrzebuje pieniędzy.

Z racji tego, że cesarzowa była mecenasem sztuki, nauk ścisłych i filozofów oświecenia, natychmiast kupiła całą jego bibliotekę.

Poprosiła go jednak, aby trzymał księgozbiór w domu i zatrudniła go jako bibliotekarza, wypłacając mu wynagrodzenie za tę pracę z góry za 25 lat.

Diderot, którego finanse nigdy nie były obfite, postanowił pokosztować trochę życia w luksusie.

Miał wreszcie pieniądze, więc kupił sobie z tej okazji piękny szkarłatny szlafrok.

Denis-Diderot.jpg
foto.123rf.com

Wraz z tym zakupem, wtedy naprawdę zaczęły się jego problemy.

Kiedy przyzwyczaił się do splendoru swojej nowej szaty, zdał sobie sprawę, że jego dom nie wygląda tak, jak powinien, zwłaszcza teraz, gdy on sam nosił eleganckie ubrania.

Aby to zmienić, zaczął kupować nowe elementy wyposażenia – stare krzesło zastąpił nowym, skórzanym, kupił kosztowne biurko, szafę itd.

W krótkim czasie odnowił cały swój dom, który po zmianach emanował luksusem i dobrym smakiem.

W jego otoczeniu pojawiło się jednak wiele niepotrzebnych rzeczy, a on sam skończył jako człowiek jeszcze bardziej zadłużony, niż był wcześniej.

Doświadczenie to tak wstrząsnęło francuskim filozofem, że opisał wszystko w eseju „Żale nad moim starym szlafrokiem” w 1769 r.

Dziś ta spirala konsumpcjonizmu jest znana dokładnie jako efekt Diderota, ponieważ to właśnie filozof opisał ją jako pierwszy.

Efekt Diderota – psychologiczny mechanizm

Efekt Diderota skupia się na dwóch zjawiskach związanych z naszymi nawykami zakupowymi.

Po pierwsze rzeczy, które kupujemy, stają się częścią naszej tożsamości i mają tendencję do wypełniania pustki w naszym życiu.

A po drugie bardzo często zakup jednej rzeczy, ułatwia nam podjęcie decyzji o kupnie kolejnych, co może łatwo sprowokować spiralę konsumpcjonizmu, próbując tym samym zagłuszyć wyrzuty „nowego” ego.

Dysonans, którego doświadczył Diderot, kiedy po kupnie jednej rzeczy czuł, że „musi” kupić następną, doprowadził go do zmian w całym domu.

Filozof szybko popadł w błędne koło konsumpcjonizmu, które niemal doprowadziło go do bankructwa.

Chociaż był to przypadek skrajny, nikt nie jest bezpieczny od efektu Diderota.

konsumpcjonizm.jpg
foto.123rf.com

W rzeczywistości jest prawdopodobne, że nawet teraz możesz być jego niewolnikiem.

Najczęściej wszystko zaczyna się od jednego drogiego kaprysu (nowa para butów, sukienka, kurtka, dywan, kanapa itd.), który pozostaje w sprzeczności z naszą prawdziwą tożsamością.

Następnie dysonans, którego doświadczamy po zakupach, prowadzi nas do restrukturyzacji tej tożsamości poprzez kupowanie nowych rzeczy, które tworzą bardziej harmonijny jej obraz.

Ten wewnętrzny napęd może prowadzić do spirali wydatków, które szybko mogą wymknąć się spod naszej kontroli.

Jak nie stać się niewolnikiem konsumpcjonizmu?

Jak możemy uciec od efektu Diderota?

Przede wszystkim musimy być świadomi tego, co się z nami dzieje.

Kiedy masz zamiar wpaść w spiralę niekontrolowanego konsumpcjonizmu, zatrzymaj się i zastanów nad tym, co się z tobą dzieje.

Prawdopodobnie nie potrzebujesz tych nowych rzeczy, to tylko bezpodstawne pragnienie.

efekt-diderota.jpg
foto.123rf.com

Poza tym należy unikać robienia niepotrzebnych zakupów.

W większości rzeczy, które chcemy kupić, są produktami, które już mamy lub których nie potrzebujemy, dlatego warto do sklepu wybierać się ze ścisłą listą zakupów.

Warto też trzymać się zasady – kup coś, ale oddaj coś.

Za każdym razem, gdy kupujesz coś nowego, oddaj coś komuś, kto tego potrzebuje.

Kupiłeś nowy telewizor? Zamiast przenosić go do innego pokoju, daj go komuś, kto go potrzebuje.

Kiedy zaczniesz pozbywać się rzeczy, nauczysz się nie przywiązywać do przedmiotów i nie rozwiniesz nadmiernego identyfikowania się z nimi.

Na koniec zapamiętaj – to nie dobytek definiuje, jakim człowiekiem jesteś.

W rzeczach nie ma szczęścia, przedmioty nie określają wartości człowieka i pomimo wszędzie panującej mody na kupowanie, warto pozostać sobą.

⇒ Czytaj także: KONSUMPCJONIZM – NAŁÓG, KTÓRY WSZCZEPIŁ CI SYSTEM

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.