Eksperyment Calhouna. Jakie są nasze cele, kiedy patrzymy na całe społeczeństwo? Co się z nami stanie, jeśli rozwiniemy się na tyle, aby każdy mógł mieć zapewnione dostatek i dobrobyt? Co, jeśli pożywienie, choroby, zagrożenia czy miejsce zamieszkania nie będzie dla nas zmartwieniem? Na te i wiele innych pytań starał się odpowiedzieć amerykański naukowiec John Calhoun, a do eksperymentu użył, jakby się mogło wydawać, stworzeń, które nie mają z nami wiele wspólnego – myszy. Jednak czy owe gryzonie rzeczywiście tak bardzo różnią się od nas samych? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Założenia eksperymentu

W roku 1968 Calhoun postanowił poświęcić 4 lata swojego życia na obserwacji mysiego społeczeństwa w zbudowanej przez niego samego, swoistej utopii.

Myszy miały zapewnione wszystko to, co jest niezbędne do dobrego, spokojnego życia.

Teren do rozmnażania, opiekę zdrowotną, stały dostęp do pożywienia i brak jakichkolwiek drapieżników.

Mysie miasto było przystosowane do pomieszczenia 3840 osobników, jednak nigdy nie urosło do takiej liczby.

EKSPERYMENT-CALHOUNA.jpg
fot.depositphotos.com

Mało tego, po czasie doszło do kompletnego wymarcia całej populacji.

Przyjrzyjmy się dlaczego.

Fazy eksperymentu

Eksperyment składał się z 4 poszczególnych faz.

Każda z nich odzwierciedla się swoistym przełomem w życiu naszych badanych, jednak niekoniecznie pozytywnym.

FAZA PIERWSZA:
Do miasta zostało wpuszczonych 8 osobników.

4 samce i 4 samice szybko zaadoptowały się do nowego miejsca zamieszkania i już w 104 dniu dopatrujemy się nowego potomstwa.

Myszy zaczęły dzielić miedzy sobą terytorium którego, jeszcze, było pod dostatkiem.

FAZA DRUGA:
W dniach od 105 do 314 obserwujemy bardzo szybki wzrost populacji.

Co 55 dni mysie społeczeństwo zwiększało swoją liczebność dwukrotnie, co skutkował dominacją na poszczególnych terytoriach silniejszych samców.

Powoli zaczęła pojawiać się agresja.

Nie jest tajemnicą, że w miotach zwierząt zawsze zdarzają się wyrzutki, osobniki, które nijak nie potrafią się dostosować do całego społeczeństwa, jednak już w drugiej fazie samych wyrzutków było 3 razy więcej, niż jak dzieje się w naturalnym środowisku.

Powodem tego było bardzo zwięzła i bezwzględna hierarchia, która eliminowała słabsze, lub po proste głupsze osobniki.

W mysim mieście nie minął rok, a już mogliśmy zaobserwować podział na „szlachtę” i „slumsy”.

FAZA TRZECIA:
Dni 315-559. Społeczeństwo powoli stawało się stagnacyjne.

Brak wyzwań takich jak drapieżniki powodował zanikanie u samców podstawowego instynktu przetrwania.

Samce przestały być agresywne, nie chroniły już swojego terytorium, a jedyne czym się zajmowały to reprodukcja.

EKSPERYMENT-CALHOUNA.jpg
fot.depositphotos.com

Takie zachowanie wywołało reakcje u samic, gdzie matczyny instynkt przeradzał się powoli w przemoc i agresję do każdego członka rodziny, nawet na swoje własne potomstwo.

Młode ranione przez własne matki musiały szybko opuszczać rodzinne gniazda i tym samym stawały się swoistymi sierotami, bez dobrze rozwiniętych zachowań społecznych.

Slumsy wyrzutków stawały się coraz większe.

Mysia utopia powoli przeradzała się w mysie piekło.

Praktycznie w każdej rodzinie występowała przemoc i mało tego, zdezorientowane zachowaniem samic -samce zaczęły zmieniać swoją orientację seksualną.

Powszechny stał się homoseksualizm, co skutkowało zanikaniem zapłodnień.

Idąc dalej, myszy przestawały funkcjonować na zasadzie instynktu rodzicielskiego.

Coraz więcej młodych pozbawionych opieki rodzicielskiej po prostu umierało.

Już w połowie fazy trzeciej pojawiły się bezdzietne samice.

Populacja liczyła 2200 osobników, ale tylko 20% gniazd było zajętych.

FAZA CZWARTA:
Dni od 560 do 1598. Populacja mocno już spaczonego społeczeństwa zaczyna powoli wymierać.

W nowych miotach rodzą się tzw. Piękne Samce – mysz bardzo ładnie rozwiniętych wizualnie.

EKSPERYMENT-CALHOUNA.jpg
fot.depositphotos.com

Były one zdrowe, zadbane, z przenikliwym łagodnym wzrokiem.

Takie osobniki cechowały się praktycznie zerową agresją, ale i zerowym zainteresowaniem samicami.

Ich życie opierało się na prostych, podstawowych zasadach: obudź się, umyj, zjedz i idź spać.

Mysie narcyzy nie były zaciekawione życiem społecznym, ale i nie należały do slumsów, można je porównać do małych, nieświadomych otaczającego ich świata, ciągle głupkowato szczęśliwych dzieci.

W dniu 920 nastąpiło ostatnie zapłodnienie.

Populacja chyliła się ku upadkowi i z oczywistego faktu braku rozmnażania powoli, lecz systematycznie, mysz było coraz mniej.

Mieszkańcy owego miasta nie przypominały już typowych przedstawicieli swojego gatunku.

Myszy były głupie, słabe, zmechanizowane.

Finalnie dnia 1588 ostatni osobnik naszej utopii zdechł.

Podsumowanie

Jak wykazał eksperyment, przetrwanie populacji nie zależy tylko od dostatku pożywienia, braku chorób czy terytorium.

Owe czynniki są jak najbardziej potrzebne do zdrowego rozwoju społeczeństwa, jednak brak pewnego czynnika zewnętrznego prowadzi powoli do stagnacji, a ta finalnie do wymarcia całej populacji.

Czym jest ten czynnik?

Drapieżnikiem?

Zagrożeniem?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, jednak jest jeden pewien wniosek, nad którym musimy się dobrze zastanowić.

Ewolucja.

Brak rozwoju sprawia, że cywilizacja, zamiast przeć do przodu, zaczyna się cofać, ponieważ są to nieodłączne prawa natury.

Aby coś trwało, musi się rozwijać, gdyż zastój po pewnym czasie, przeradza się w rozpad.

Eksperyment wykazał również, że kiedy wszystko wydaje się doskonałe, konkurencja i stres życia w takowym społeczeństwie doprowadzają do nienaturalnych zachowań jak brak popędu płciowego czy homoseksualizm.

Czy możemy to dostrzec w dzisiejszym społeczeństwie?

Na to pytanie musimy sobie odpowiedzieć sami.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.