HISTORIA ANN CAMERON, KOBIETY, KTÓRA WYLECZYŁA RAKA JELITA W 4 STADIUM

historia-ann-cameron.jpg
Ann Cameron

Im bardziej zaawansowane stadium raka, tym mniejsze szanse na jego wyleczenie. Tak przynajmniej mówią wszystkie statystyki. To czas, kiedy walka z chorobą toczy się ostatkiem sił lub wydaje niemożliwa. Tak bywa zazwyczaj, lecz – jak się okazuje – nie zawsze, o czym może świadczyć przypadek Ann Cameron.

Kim jest Ann Cameron?

O przypadku Ann Cameron nie mówi się szczególnie dużo w największych dziennikach, jednak warto się nim zainteresować.

Zainteresowanie najlepiej zacząć od dowiedzenia się kim Ann jest.

Jest ona Kanadyjską pisarką, skupiającą się przede wszystkim na utworach inspirowanych mitologią.

Zajmuje się również poezją i krótkimi formami literackimi.

Znane jest głównie w kręgach wielbicieli literatury tego typu oraz w kręgu osób, które tak jak ona musiały zmierzyć się ze straszną chorobą, jaką jest nowotwór.

Był to nowotwór jelita grubego, jeden z poważniejszych, który często nie jest wykrywany w początkowym stadium, dlatego tak ciężko jest go wyleczyć i dlatego tak wiele osób przegrywa walkę z nim.

Ann udało się go pokonać, kiedy był już w czwartej fazie rozwoju, jednak sposób, w jaki to zrobiła zupełnie Cię zaskoczy.

Rak jelita grubego – rak złośliwy

W niechlubnym rankingu nowotworów rak jelita grubego zajmuje drugie miejsce.

Oznacza to, że zachorowanie na niego oznacza niewielkie szanse na szybkie wyleczenie, bądź wyleczenie w ogóle.

Rak daje o sobie znać dosyć późno, a często jego pierwsze objawy są bagatelizowane.

Nic dziwnego, gdyż mogą przypominać zwykłe problemy ze strony układu pokarmowego: nudności, wymioty, zaparcia, bóle brzucha, które na początku nie wydają się w żaden sposób niepokojące.

Dopiero, kiedy choroba jest już zaawansowana w rozwoju pojawiają się bardziej wyraziste i budzące obawy objawy, należą do nich: krew pokazująca się przy oddawaniu stolca, samoistne krwawienia z odbytu, intensywne zaparcie wynikające ze zwężenia się jelit zajętych nowotworem, anemia, nagłe chudniecie, gorączka, trudności w przełykaniu pokarmu i śliny.

Walka Ann Cameron z rakiem

Zdiagnozowanie raka jelita grubego w 2012r. było całkowitym zaskoczeniem dla pisarki.

Odbiło się na niej tym ciężej, że w 2005 roku, po długiej walce i długiej chemioterapii na raka zmarł jej mąż.

Wiedząc o własnej chorobie postanowiła oczywiście walczyć z nią, lecz nie przy pomocy medycyny akademickiej, na której zawiodła się, gdy ta nie mogła pomóc jej mężowi.

Zaczęła wczytywać się w literaturę tematyczną, szukając najlepszego sposobu, żeby sobie pomóc i spróbować zwalczyć chorobę w niekonwencjonalny sposób.

Musisz jednak wiedzieć, że Ann dała szansę medycynie akademickiej, poddając się operacji, która jednak nie do końca uporała się z rakiem.

Po pół roku od niej, pomimo dobrego samopoczucia komórki rakowe zaatakowały ponownie, atakując tym razem płuca.

Rak jelita grubego ma to do siebie, że może przejść z jelit na pozostałe narządy.

W tym momencie Ann uznała, że czas zacząć szukać naturalnej metody, skoro operacje i farmakologia są zawodne.

Historia Ralpha Cole’a

W czasie testów licznych metod neutralnych, jak i poszukiwać w książkach i Internecie Ann natrafiła na różnego rodzaju porady.

Jednak jej największe zainteresowanie wzbudziła relacja Ralpha Cole’a oraz jego sposób walki z nowotworem.

Nie był to taki rak, na jakiego sama cierpiała, lecz nowotwór skóry, lecz Cole twierdził, że otrzymał zadowalające efekty.

Jego sposób walki z chorobą polegał na spożywaniu 2,5 kilograma marchwi dziennie.

Zawarte w marchewce składniki skłoniły, jak twierdzi Cole, jego organizm do przeciwstawienia się chorobie, aż do całkowitego wyleczenia.

Sok z marchwi na raka jelita

Ann Cameron postanowiła spróbować.

Zamiast jeść marchewkę postanowiła ją wypijać w formie soku i uczynić z tego swoje podstawowe lekarstwo na raka.

Ilość soku z marchewki wypijanego codziennie musiała być równa 2 kilogramom warzywa, jednak w przeciwieństwie do samego warzywa, płyn jest łatwiej wchłaniany oraz chętniej się go pije.

Zjadanie kilka razy dziennie surówki z marchewki mogłoby doprowadzić do zniechęcenia do niej.

Ann nieprzerwanie stosowała swoją terapię przez 8 tygodni.

Miał to być czas na sprawdzenie czy tak, jak w przypadku Cole’a, marchewkowa metoda faktycznie przyniesie jakieś skutki.

Przeprowadzone po tym czasie badania pokazały, że nowotwór jelita przystopowało, czyli nie rozszerzał się już na kolejne tkanki, natomiast istniejące guzy oraz naruszone węzły chłonne znacząco się zmniejszyły.

Takie efekty zachęciły Ann do dalszego popijania soku i robiła to już nie przez 8 tygodni, lecz przez 4 kolejne miesiące.

Ponowne badania potwierdziły wcześniejsze, nowotwór zaczął maleć, aż do początków zanikania.

Przeprowadzona po kolejnym miesiącu tomografia chorego miejsca wyraźnie pokazała, że nowotworu nie ma.

Był to szok dla Ann oraz szok dla lekarzy, głównie z uwagi na zaawansowaną postać choroby.

Marchewka i medycyna tradycyjna

Chęć zastosowania marchewki jako wsparcia dla terapii to dobry pomysł.

Znane są jej wartości odżywcze oraz posiadane przez nią przeciwutleniacze (falkarinol).

Sok marchewkowy lub inna postać warzywa może bardzo dobrze uzupełnić konwencjonalne metody leczenia.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.