Ospa, jedna z najbardziej wyniszczających chorób wirusowych, jakim kiedykolwiek padła ludzkość, od dawna uważana była za epidemię, która wyniszczała populacje tysiące lat temu. Ponoć pochłaniała ludzkie istnienia w starożytnym Egipcie, Indiach i Chinach. Niektóre relacje historyczne sugerują nawet, że faraon Ramzes V – który zmarł w 1145 r. p.n.e. – cierpiał na ospę. Tymczasem badania genetyczne zmumifikowanych ciał dzieci sugerują, że jest to choroba bliższa czasom współczesnym niż pradawnym.

Ewolucja ospy

W 2016 roku międzynarodowy zespół badaczy m.in. z Uniwersytetu McMaster, Uniwersytetu Helsińskiego, Uniwersytetu Wileńskiego i Uniwersytet w Sydney, postanowił zagłębić się w historię ewolucji ospy.

Po uzyskaniu zgody Światowej Organizacji Zdrowia, naukowcy wyodrębnili mocno pofragmentowane DNA z częściowo zmumifikowanych szczątków litewskiego dziecka, odnalezionych w litewskich kryptach.

Dziecko prawdopodobnie zmarło między 1643 a 1665 rokiem, czyli w czasach, kiedy kilka epidemii rzekomej ospy wraz ze związanymi z nią przypadkami śmiertelnymi udokumentowano w całej Europie.

Wyodrębniony materiał genetyczny poddano dokładnej rekonstrukcji.

Zaskoczeniem dla naukowców był fakt, że w próbce nie znaleziono żadnych śladów obecności żywego wirusa, co wskazywałoby na to, że mumie nie były nim zakażone.

Zaintrygowani takim odkryciem naukowcy porównali pobrane szczepy z XVII wieku z tymi pochodzącymi z bardziej współczesnej bazy danych próbek od 1940 r. do 1977 r.

Okazało się, że wirus ospy ewoluował stosunkowo niedawno, na pewno znacznie później niż sądzono.

Badacze ustalili, że póki co można przyjąć, iż najstarszy przodek wirusa pochodzi z 1580 roku i istnieje małe prawdopodobieństwo, że ospa zbierała epidemiczne żniwo w pradawnych czasach historycznych.

Ospa czy WZW typu B?

Kolejne ważne odkrycie naukowców w kwestii ewolucji ospy ogłoszono na początku 2018 roku.

Tym razem naukowcy z Uniwersytetu w Pizie dzięki metodzie sekwencjonowania DNA przebadali zmumifikowane szczątki małego dziecka pochowanego w XVI wieku w Bazylice św. Dominika Maggiore w Neapolu we Włoszech i odkryli, że zmarło ono nie z powodu zakażenia ospą, ale wirusem zapalenia wątroby typu B (HBV).

W ten sposób obalili najstarszy dowód na obecność ospy w średniowiecznych szczątkach i znieśli krytyczny wyznacznik czasu jej pochodzenia.

Naukowcy podkreślają, że wszystkie dane jednoznacznie wskazują na to, że dziecko było faktycznie zakażone wirusem HBV.

Co ciekawe, u dzieci zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu B może rozwinąć się wysypka na twarzy, znana jako zespół Gianotti-Crostiego.

W związku z tym choroba mogła być błędnie zidentyfikowana jako ospa.

Takie odkrycia podkreślają znaczenie studiowania starożytnych wirusów.

Pokazują, że często wstępne założenia medyczne mogą okazać się zupełnie odmienne – podczas gdy ospa może być chorobą bliższą współczesności, uważany za bardziej „nowoczesny” wirus HBV prawdopodobnie istniał od wieków.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.