Social Credit System (SCS) to inicjatywa chińskiego rządu, która ma na celu przyznawanie obywatelom punktów i miejsc w rankingu kredytu społecznego, m.in. na podstawie ich danych osobowych, wirtualnej aktywności i finansowej działalności. Towarzyszyć temu będzie system kar i nagród. A wszystko to zacznie obowiązywać już w 2020 roku!

Czarne lustro Chin

Prace nad projektem Social Credit System trwają już od trzech lat i są w fazie testów. Na razie można w nim uczestniczyć dobrowolnie.

Masowe i jednocześnie przymusowe wprowadzenie systemu zaplanowano na 2020 rok.

Obejmie on nie tylko oceny osób indywidualnych, ale także rząd, organizacje prawne i korporacje.

SCS dzięki specjalnemu algorytmowi będzie dokonywał oceny uczestniczącej w projekcie osoby i przyznawał jej punkty w określonych kategoriach.

Im więcej punktów, tym lepsze nagrody i przywileje.

Badaczka zagadnień związanych z wpływem rozwoju technologii na społeczne zaufanie Rachel Botsman zauważa, że jest o co „grać”, bo w rzeczywistości liczba uzbieranych punktów może bardzo mocno wpływać na codzienne życie:

„Obywatele z niższymi ocenami będą musieli się zadowolić wolniejszym łączem internetowym, ograniczonym dostępem do restauracji, klubów nocnych i pól golfowych czy restrykcyjną kontrolą w trakcie odbywania jakichkolwiek zagranicznych podróży.

Utrudnienia czekają ich też w zakresie wynajmu mieszkań, zaciągania kredytów i pożyczek, czy choćby braku profitów z ubezpieczeń społecznych.

Nie mówiąc już o problemach ze znalezieniem pracy”.

Kategorie Social Credit System

Nad tworzeniem i wprowadzaniem systemu oraz algorytmów czuwa osiem firm wyznaczonych do tego przez chiński rząd.

Wśród nich znajduje się WeChat (alternatywa dla Facebooka) oraz Sesame Credit – twórca AliPay.

Obecnie przykładowo w Sesame Credit każdy użytkownik podlega ocenie punktowej i może zdobyć od 350 do 950 punktów.

Kryterialnej ocenie podlega pięć kategorii, wykorzystujących dane personalne.

Zbierają one na przykład informacje dotyczące terminowości opłat rachunków, historii kredytowej i wypłacalności obywatela, czyli szeroko pojętej zdolności użytkownika do wywiązywania się ze zobowiązań.

Z kolei na podstawie historii zakupów wartościowane będą zachowania, upodobania i tryb życia danej osoby.

Przykładowo osoba, która spędza ponad 10 godzin dziennie na grze w gry komputerowe, będzie uznana za bezczynną i leniwą.

Natomiast ktoś, kto regularnie kupuje w sieci pieluchy lub inne produkty pielęgnacji dla dzieci, będzie uznany za odpowiedzialnego człowieka.

Liczyć się będą także relacje interpersonalne i aktywność w sieci.

Inwigilacji będą podlegać m.in. listy znajomych osób w mediach społecznościowych, komentowanie poczynań rządu i aktualnego statusu ekonomicznego kraju.

Oczywiście im pochlebniejsze komentarze i życzliwe opinie – tym lepiej dla obywatela.

Klasowy podział społeczeństwa

Działalność systemu chińskiej kontroli modeluje klasowy podział społeczeństwa, dzieli obywateli na lepszych i gorszych, na tych z przywilejami i bez nich.

Dzięki takiej kontroli zostają wyeliminowane zachowania niepożądane i nieposłuszeństwo, które z punktu widzenia państwa są obarczone ryzykiem.

Na nielojalnych obywateli czekać mają kary i coś w rodzaju społecznego wykluczenia. Osoby z niskimi wynikami nie będą mogły liczyć na kredyt, utrudnione będzie ich zatrudnienie w niektórych sektorach na rynku pracy.

Poza tym będą miały problemy z dostępem do internetu, wstępem do niektórych restauracji, klubów nocnych, a także z wynajmem samochodów i podróżowaniem publicznymi środkami transportu.

Ci, którzy zdobędą więcej punktów, będą mogli oczywiście liczyć na różne przywileje. Wystarczy suma 650 punktów, aby uzyskać m.in. możliwość wynajmu samochodu lub roweru bez zostawiania depozytu, szybką pożyczkę na zakupy online, gwarancję szybszego meldunku w hotelach, lepszą pracę lub możliwości skorzystania z punktu kontrolnego dla VIP-ów na międzynarodowym lotnisku w Pekinie.

Zdaniem chińskiego rządu oficjalne wprowadzenie Social Credit System w 2020 roku będzie początkiem lepszego.

Rozważane jest nawet wprowadzenie publicznych, jawnych list rankingowych, które będą zachęcały obywateli ze słabszymi wynikami do ich poprawy poprzez korzystanie z pomocy wykwalifikowanych doradców w tym zakresie.

W Chinach oficjalnie mówi się, że Social Credit System nie ma na celu inwigilacji społeczeństwa.

Ma on tylko ułatwić dostęp do usług finansowych i dóbr osobom z niższego szczebla społecznego, zmarginalizowanym oraz umożliwić monitorowanie mikrokorupcji i poprawę stanu gospodarki kraju.

Jedno jest pewne – w rzeczywistości taki system kontroli obywateli nie wróży nic dobrego.

Już dziś Zachód żyje po masową kontrolą, z której albo nie zdajemy sobie sprawy, albo nie chcemy być jej świadomi…

Stop NWO!

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI