Telefon grawitacyjny (biokomórka) to wynalazek, który eliminuje szkodliwość elektromagnetycznego promieniowania. Do swojego działania wykorzystuje tylko znikome ilości energii i nie potrzebuje także żadnego operatora sieci. Dlaczego oficjalnie nigdy go nie opatentowano i nie wprowadzono na rynek?

Kilkanaście lat temu niemiecki matematyk Hartmut Müller wspólnie ze swoimi kolegami Ralfem Otte oraz Martinem Nathansenem opracował mobilną technologię telekomunikacyjną (g-com), która wykorzystywała do komunikacji biokomórkę.

Twórca technologii twierdził wówczas, że od dawna istnieją teoretyczne podstawy mobilnej komunikacji bez obciążania organizmu szkodliwymi promieniami, lecz są one niezrozumiałe
w szerszym gronie środowisk naukowych.

Pożyteczne fale stojące

Technologia g-com opracowana przez Müllera wykorzystywała znane i występujące w naturze zjawisko fizyczne – stojące fale grawitacyjne.

Są to fale uderzeniowe, kompresyjne, które oscylują w obszarze pewnej skali, wychodząc od najmniejszych skal i sięgając po największe.

 

telefon-grawitacyjny-fale-grawitacyjne.jpg
Fale grawitacyjne fot.123rf.com

 

Fala stojąca może utworzyć się tylko wtedy, gdy ośrodek, w którym się rozchodzi, jest ograniczony.

Dlatego też fale te są w naturze bardzo rozpowszechnione, gdyż każdy ośrodek jest ograniczony, niezależnie od tego, czy jest to woda w oceanie, czy powietrze w atmosferze, czy pole promieniowania w atmosferze Słońca.

Poza tym fale stojące nie transmitują energii, a zaledwie pompują ją z powrotem wewnątrz połowy długości fali, która całkowicie wystarcza nawet dla komunikacji międzyplanetarnej.

Odmienny obszar energetyczny

Technologia g-com w porównaniu z tradycyjnymi technologiami nie wytwarza żadnych fal nośnych (sygnału).

Jeśli zostałby wprowadzony taki rodzaj telekomunikacji i upowszechniony telefon grawitacyjny, nakłady wykorzystywanej energii byłyby znikome, a maszty nadawcze zupełnie zbędne.

Znikoma ilość wykorzystywanej energii byłaby całkowicie bezpieczna dla zdrowia i nie szkodziłaby również środowisku naturalnemu.

Niewątpliwą zaletą telefonu grawitacyjnego jest również fakt, że może on działać praktycznie wszędzie w czasie rzeczywistym – również pod wodą i pod ziemią.

Telefon grawitacyjny – dowód istnienia

W 2001 roku podczas targów „IT Tagen” w bawarskiej miejscowości Bad Tölz naukowiec zaprezentował dowód istnienia zaawansowanej technologii.

Za pomocą telefonu grawitacyjnego połączył się z pracownikami Uniwersytetu w Sankt Petersburgu.

Marzeniem wszystkich fizyków i matematyków pracujących przy projekcie technologii g-com było rozpowszechnienie owej technologii i udostępnienie biokomórki dla każdego do kupienia w zwykłych supermarketach.

Niestety, technologia g-com sprzeciwia się założeniom systemu i tradycyjnemu prowadzeniu komunikacyjnego biznesu przez dostawców mobilnych technologii.

Z racji tego, że telefony grawitacyjne wytwarzają połączenia bezpośrednio pomiędzy sobą, nie wymagają korzystania z usług żadnych centralnych operatorów i wiążą się z praktycznie darmową komunikacją.

Już sam ten fakt, leżący zupełnie poza interesami operatorów przesądził o zablokowaniu upowszechnienia nowej technologii.

Co ciekawe, informacje na temat samego wynalazcy, jak i telefonu grawitacyjnego są znikome, ponieważ gdy tylko je nagłaśniano, znikały w zastraszającym tempie.

Fizycy i matematycy z grona Hartmuta Müllera byli wielokrotnie oskarżani i represjonowani.

W środowisku naukowca dochodziło do tajemniczych śmierci i samobójstw oraz podpaleń domów.

Hartmutowi Müllerowi w 2012 roku zarzucono fałszerstwo i okrzyknięto go pseudonaukowcem, wyłudzającym pieniądze na projekt, który rzekomo nawet nie miał prawa funkcjonować (chociaż on sam udowadniał podczas publicznych pokazów jego prawidłowe funkcjonowanie).

 

telefon-grawitacyjny-Hartmut-Müller.jpg
Hartmut Müller

 

Naukowiec został aresztowany w Brazylii przez agentów Interpolu i skazany wyrokiem sądu
w Dreźnie na karę pozbawienia wolności.

Wszystkie te wydarzenia wskazują na to, jak system boi się nawet nie samego wynalazku telefonu grawitacyjnego, co paradygmatu wolnej, niezagrażającej zdrowiu i dostępnej dla każdego komunikacji.

Miejmy świadomość, że to nie pierwsza sytuacja, kiedy genialni wynalazcy idą do więzień,
a system niszczy wynalazki, które mogłyby zmienić oblicze naszego życia.

Pytanie tylko, jak długo to jeszcze potrwa?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.