USG to współcześnie popularne, łatwo dostępne, bezbolesne badanie, które pozwala na wykrycie zmian chorobowych i patologicznych w narządach. Wykonywane w czasie ciąży jest dziś standardem. Lekarze ginekolodzy zalecają zrobienie USG przynajmniej trzy razy w ciągu całego okresu ciąży. Przyszłe matki bez oporów godzą się na jego wykonanie, nie zdając sobie sprawy
z tego, jak wielką krzywdę taką decyzją mogą wyrządzić swojemu nienarodzonemu dziecku.

USG, czyli ultrasonografia kontra DNA

USG to skrót od nazwy ultrasonografia – badania, które dziś jest najpopularniejszą metodą obrazowania wykonywaną w codziennej praktyce lekarskiej.

Rozważania i pierwsze próby doświadczalne wykorzystania USG w diagnostyce medycznej przeprowadzano w połowie XX wieku, natomiast aparaty ultrasonograficzne na dobre zagościły w szpitalach na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku.

USG wykorzystuje fale ultradźwiękowe, częstotliwości z zakresu ok. 2-50 MHz, aby uzyskać obraz narządów i tkanek organizmu ludzkiego.

Każdy człowiek to pewna częstotliwość fali, która jest wyjątkowa, indywidualna.

Rosyjscy uczeni dowiedli, że DNA nieustannie emituje barwno-dźwiękowe fale w zakresie od 0 do 100 Hz.

Tego „nagrania” słuchają nasze organy, które postrzegają siebie jako bezwzględną całość.

 

usg.jpg
USG fot.123rf.com

 

Ingerencja w tę nietypową dla nas mowę, jakiej dokonuje się, przeprowadzając badanie USG, prowadzi do straszliwych następstw.

Współcześnie wszystkie kobiety w ciąży będące pod opieką lekarską są prześwietlane ultradźwiękami. Lekarze zapewniają, że procedura ta jest absolutnie nieszkodliwa, dlatego też większość przyszłych matek, pragnących ujrzeć nienarodzone dziecko, bez oporów się na nią zgadza.

Bezbolesna procedura wykonywania USG niszczy nas od wewnątrz, zabijając nasze DNA. Naukowcy eksperymentalnie dokonali potwierdzenia tego odkrycia.

Okazało się, że podczas ultrasonografii u pacjentów następuje rozwidlenie spirali DNA, a czasami dochodzi nawet do jej rozerwania.

Niepokojące fakty

Już w 1979 roku pionier ultrasonografii prof. Ian Donald powiedział, że:

„Powinno się stale monitorować zagrożenia, mogące płynąć z USG. […] nigdy nie będzie używać się USG na dzieciach przed trzecim miesiącem ciąży.

[…] ultradźwiękowe urządzenia diagnostyczne, wykorzystują tak małe ilości energii, że wydają się bezpieczne, ale nie wolno zapominać o możliwości, że może istnieć próg bezpieczeństwa, prawdopodobnie różny dla różnych tkanek, a wraz z rozwojem bardziej wydajnych i zaawansowanych urządzeń może on zostać przekroczony”.

Jedenaście lat później, w 1990 roku badania 57 pacjentek zagrożonych przedwczesnym porodem wykazały, że większa część tych, które poddano badaniom USG, rzeczywiście urodziła przed czasem.

Z grupy kobiet, które zostały poddane jedynie badaniu fizykalnemu, przedwcześnie rodziło tylko 25%.

W tym samym roku w Helsinkach udowodniono, że na szkodliwe działanie USG narażone są nie tylko kobiety w ciąży, ale i ciężarne fizjoterapeutki, które używały aparatury przez ok. 20 godzin tygodniowo.

Zaobserwowano zwiększenie ryzyka samoistnego poronienia.

Następnie trzy zrandomizowane badania nad USG dopplerowskim (mocniejszą wersją ultradźwięków) wykazały, że w próbie badanych kobiet wystawionych na działanie ultradźwięków, odnotowano czterokrotny wzrost liczby śmierci okołoporodowych.

Ponadto badanie USG wywoływało przedwczesny poród oraz prowadziło do zahamowania wzrostu dziecka w łonie matki.

W innym badaniu u ciężarnych, które pięciokrotnie poddały się badaniu USG, zaobserwowano zahamowanie wzrostu dzieci w macicy, w przeciwieństwie do grupy kobiet, które zgłosiły się na badanie tylko raz, w osiemnastym tygodniu ciąży.

USG wykonywane u kobiet w ciąży może wpływać także na rozwój mózgu dziecka.

W 2006 roku grupa naukowców przeprowadziła eksperymenty na embrionach myszy i udowodniła, że ultradźwięki zakłócają migrację neuronów, w czasie której neurony przemieszczają się na ostateczną pozycję.

Przerażające odkrycie Chińczyków

W latach 1988 – 2011 w Chinach przeprowadzano badania, w których ciężarne poddawano kontrolowanej dawce ultradźwięków stosowanych w diagnostyce przed planowaną aborcją (w Chinach istnieją obszary, w których kobieta może urodzić i wychowywać tylko jedno dziecko.

Każde kolejne poddawane jest planowanej aborcji.

Kobiety zamyka się w specjalnych obozach aż do porodu, a następnie na ich oczach topi nowonarodzone dzieci).

Następnie ciała martwych dzieci, a zwłaszcza organy takie jak mózg, nerki, oczy itd. poddawano dokładnym badaniom m.in. mikroskopowym i biochemicznym.

Ustalono, że USG wykonywane w okresie prenatalnym odpowiada np. za wady genetyczne płodu, żółtaczkę, choroby i wady oczu, zapalenia błon płodowych, choroby nowotworowe oraz skórne.

 

usg.jpg
USG fot.123rf.com

 

Z tych badań na ludziach, profesor Ruo Feng z Instytutu Akustyki Uniwersytetu w Nanjing, opublikował w 2000 roku wytyczne, w których zaznacza, że:

„Komercyjne lub edukacyjne obrazowanie płodu metodą ultradźwiękową powinno zostać rygorystycznie wyeliminowane. Stosowanie ultradźwięków w celu identyfikacji płci płodu oraz zdjęć pamiątkowych powinno zostać rygorystycznie wyeliminowane. Aby ciąża rozwijała się jak najlepiej we wczesnych stadiach, należy unikać ultradźwięków.”

Nieznane i ukrywane dotąd w świecie Zachodu chińskie badania nad ultradźwiękami doczekały się obszernej, bezprecedensowej bibliografii napisanej przez Jima Westa, pt. „50 Human Studies Indicate Extreme Risk for Prenatal Ultrasound: A New Bibliography” („50 badań na ludziach wykazujących ekstremalnie duże ryzyko stosowania ultrasonografii w czasie ciąży: nowa bibliografia”).

Chińscy naukowcy są pewni szkodliwości ultrasonografii dla ludzkiego płodu.

Zauważyli, że już bardzo mała ekspozycja na ultradźwięki może spowodować obrażenia u ludzkiego płodu.

Opinię tę potwierdza prof. Ruo Feng, który apelował o konieczności zrezygnowania
z wykonywania rutynowego USG w okresie ciąży.

Zaznacza, że badanie ultrasonograficzne powinno być przeprowadzane tylko w razie konieczności.

Sesje powinny być bardzo krótkie, nie dłuższe niż 3-5 minut, ponieważ badania na ludziach potwierdziły ich szkodliwość i uszkodzenia organów nawet już po 1 minucie ekspozycji na ultradźwięki.

Większość lekarzy i ciężarnych kobiet jest przekonanych o konieczności przeprowadzania badań USG.

Tymczasem okazuje się, że ultrasonografia wykrywa jedynie nieliczne z ponad 5000 możliwych wad chromosomalnych.

Co więcej, może wyrządzić więcej szkody niż pożytku (od przedwczesnych porodów po wady genetyczne płodu).

Zachodni krytycy tej metody badań od dawna alarmują, że ultradźwięki przyczyniają się do wielu chorób wieku dziecięcego i epidemii neurologicznych np. zaburzeń ze spektrum autyzmu, a także chorób oczu.

Dodatkowo teoretycznie USG zwiększa u płodu wrażliwości na kolejne toksyczne ekspozycje (działanie szczepionek, medykamentów, antybiotyków i innych negatywnych czynników środowiskowych).

Czy zatem warto poddawać się narzuconym działaniom systemu i okaleczać przyszłe pokolenia?

 

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI