Czasem jest tak, że spotyka nas w życiu coś, co jest dla nas bardzo ciężkie. Bywa tak, że niespodziewanie, w krótkiej chwili tracimy kogoś bardzo bliskiego, albo coś, co było dla nas fundamentalne w życiu. Ogarnia nas wtedy wielki mrok, smutek, bezsilność, lęk, a nawet panika. Zazwyczaj takie wydarzenia przychodzą falowo, dokładając nam ciężaru i skutecznie odbierając siły. Często jednak jest to dla nas próba życia, test gotowości, czy możemy iść dalej drogą naszej Duszy.

Ponoć nie przychodzi do nas nic, na co nie jesteśmy gotowi.

Gdy jednak takie ciężkie dla nas zdarzenie się zadziewa, nagle tracimy sens swojego istnienia.

Niezwykle trudno jest wtedy żyć.

Ponownie odnaleźć sens, uwierzyć w ogóle, że można to zrobić.

Jeszcze trudniejsze są dla nas sytuacje, w których wiemy, że znaleźliśmy się na skutek własnych nie do końca przemyślanych decyzji.

Popełniamy błąd, za który słono przychodzi nam zapłacić.

Świadomość tego, że nie możemy już cofnąć czasu, że coś bezpowrotnie straciliśmy, to, że kogoś zraniliśmy, jest dla nas wielkim brzemieniem.

Taki stan ma to do siebie, że potrafi zassać wręcz do swego środka.

Wpadamy w otchłań czarnej dziury.

Wnikamy w bezkresne morze swej podświadomości, gdzie prócz skarbów mieszkają także przeróżne, często przerażające potwory.

Wyrzuty sumienia, nieustannie nakręcające się błędne koło czarnych myśli, prowadzą nas w ślepy zaułek totalnej bezsilności.

Co możemy zrobić?

  • Nasz głowa potrafi być dla nas wielkim wsparciem, jak i wielkim niebezpieczeństwem. W takim trudnym dla nas stanie, pierwsze co musimy i potrzebujemy zrobić to ODCIĄĆ WSZELKIE NEGATYWNE MYŚLI. Gdy przychodzi taka myśl, stanowczo mówimy, jest STOP i zamieniamy na coś wzmacniającego, nawet gdy wszystko w nas stawia opór. Myśli zazwyczaj jest tak wiele, że samo STOP na początku może nie wystarczyć, gdyż musielibyśmy pewnie powtarzać je nieustannie, co raczej nie dodawałoby nam sił, a wręcz przeciwnie. Dlatego do naszego STOP potrzebujemy wówczas dołączyć
  • DZIAŁANIE. Jakiekolwiek, byle takie, które odciągnie naszą uwagę od ciężkich myśli i da możliwość ciału pobycia w ruchu. Może to być sprzątanie, każdy zapomniany dotąd zakamarek okaże się wówczas dla nas wielkim dobrodziejstwem, sadzenie kwiatów, zmywanie, prasowanie, czy szydełkowanie.
  • RUCH. Zwłaszcza na początku jest bardzo ważny, gdyż uwalnia napięcia powstające w ciele w wyniku ciągłego stresu wywołanego bezsilnością i presją. Spacer, najlepiej na łonie natury. Natura jest dla nas nieocenionym lekiem na brak sił, nadziei, zmęczenie, przeciążenie, napięcie nerwowe, czy smutek.
  • DBAŁOŚĆ O SIEBIE. Odpowiednia ilość snu, zdrowe, regularne posiłki i dotlenienie. Jest to podstawa, bez której nie odbudujemy sił.
  • WSZELKIE PRZYJEMNOŚCI. Ziołowe herbaty, aromaterapia, masaże, dotyk, muzyka, czy wyjścia z domu, które pomagają nabrać dystansu, zmienić swoje ukierunkowanie, rozproszyć natrętne myśli. Przy wielkim przygnębieniu często, bardzo nam się ich nie chce, wtedy potrzebujemy się trochę do nich zmusić, ale na pewno dzięki nim odżyjemy!
  • POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA. Niezwykle ważne jest, byśmy czuli się bezpiecznie, tylko wtedy bowiem będziemy mieli możliwość odbudowy swoich sił i fizycznych i psychicznych, a także naszej wiary i nadziei. Uwijmy sobie przyjemny kącik w domu, otoczmy się cennymi dla nas rzeczami. Palmy specjalnie dla siebie świece. Głaszczmy się i przytulajmy do siebie samych, nawet jeżeli mamy do kogo, to cudne i korzystajmy z tego też, jednak to przytulenie samego siebie buduje czułą i pełną zaufania relację, która daje nam oparcie w sobie samym. Branie i dawanie dotyku otwiera nasze serca. Rozpuszcza pancerz, rozprasza lęki i przywraca nadzieję.
  • Pamiętajmy, że wszystko, co się w życiu wydarza, ma swój GŁĘBSZY SENS. Nawet jeżeli go w danym momencie nie widzimy, nie rozumiemy, to pamiętajmy, że on jest. Przyjdzie czas, gdy odsłoni nam się jego obraz. Pamiętajmy też, że życie płynie, najdłuższa noc, najgorszy sztorm, czy burza kiedyś mija, a po tym wschodzi słońce i przychodzi Nowy Dzień.
  • KONTAKT Z LUDŹMI. Bardzo istotny, zwłaszcza na samym początku trudnego dla nas czasu. Broni nas przed utonięciem w oceanie ciemnych myśli. Pozwala nam złapać dystans, ogrzewa nas i otwiera. Bycie wśród ludzi jest naszym naturalnym stanem. Nie bójmy się prosić o pomoc, gdy jej potrzebujemy! Często zakładamy maski “bycia silnym”, “bycia samodzielnym”. Fajnie mieć taką postawę w życiu, jednak w momencie, gdy jesteśmy słabi, po co ją zakładać? Po co udawać i grać? Po co pokazywać coś, co na tą chwilę nie jest prawdą?
  • Gdy już poczujemy się bezpiecznie osadzeni, gdy oddech uspokoi się, a ciało puści znaczną część napięcia. Gdy znajdziemy te perełki, które przynoszą nam siłę i gdy poczujemy swój środek, wtedy spójrzmy w ten mrok. Dostrzeżmy co się tam dzieje. Przyjrzyjmy się emocjom i myślom, które do nas przychodzą. One nie biorą się znikąd. Dane zdarzenie wywołało tylko coś, co było cały czas ukryte głęboko w nas. Lęk przed stratą, lęk przed osamotnieniem, lęk przed oceną, przed samodzielnością, brak wiary we własne siły, przekonania, które jako dziecko przyjęliśmy za swoje, a które nie służą nam zupełnie i nie są miarą rzeczywistości oraz równie blokujące, liczne rodowe programy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Możemy odkryć tam dosłownie wszystko. To cały czas siedziało w nas i determinowało wiele naszych życiowych wyborów. Działało, choć my nie byliśmy tego świadomi, teraz impuls ze świata wyrzucił to na powierzchnię. Ogrom dotąd skrywanego potwora mógł nas przygnieść, lecz teraz przynajmniej zyskaliśmy możliwość przyjrzenia się mu, rozpoznania i puszczenia go.

 

Pod wpływem bólu, jaki niosą ze sobą ciężkie dla nas doświadczenia, zamykamy się.

Fizycznie, emocjonalnie i energetycznie wycofujemy się, chowamy, chronimy, wprowadzając jednocześnie zastój do swego ciała i tym samym pozbawiając się przepływu życia w nas, na każdym poziomie.

Oddzielamy się od życia, żyjemy, nie żyjąc.

 

kobieta-biznes-rodzina.jpg
fot.123rf.com

 

By znowu zacząć żyć, by przywrócić przepływ, musimy wyjść z ukrycia, otworzyć się.

Czasem niebywale trudno jest to zrobić, jednak każdy malutki kroczek, mały czuły gest w swoją stronę, wyjście do sklepu, ciepła herbatka z koleżanką, każda kruszyna powoli na powrót nas otwiera i zaprasza życie do nowej przestrzeni.

I tak jak kropla drąży skałę, tak te małe kroczki z powrotem przywracają nas do życia.

Patrzmy na siebie świadomie.

Dbajmy o siebie z czułością.

Działajmy.

Pozwólmy sobie pomóc.

Róbmy małe kroczki.

I pamiętajmy, PO BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE 🙂

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.