Ankus to przyrząd pierwotnie służący poganiaczom słoni do kontrolowania ich ruchów i zmuszania do uległości. Dziś stanowi nieodłączny element tresury słoni w cyrku. Prawda jest jednak taka, że widzowie cyrkowych przedstawień śmieją się nie z umiejętności tych uroczych zwierząt, lecz z ich prawdziwych tortur psychicznych i fizycznych.

Ankus – narzędzie zbrodni

Ankusy od tysięcy lat wykorzystywane są przez ludzi do tresury słoni.

Ankus

Należą do tradycyjnych atrybutów wszystkich azjatyckich poganiaczy słoni.

Przypominają nieco mały bosak marynarski.

Przybierają różne długości i wzory, choć najczęściej mają drewniany 45-80 cm trzon, który zwieńczają metalowe lub żelazne żeleźce w kształcie grotu i haka.

W Azji z bogato zdobionych, niezwykle dekoracyjnych ankusów ceremonialnych korzystano podczas różnych obchodów i uroczystości.

Atrybut poganiacza

Od końca IV wieku p.n.e. w państwach basenu Morza Śródziemnego używano na polach bitew słoni bojowych.

Każdy słoń musiał posiadać swojego kornaka, czyli poganiacza słoni, który najczęściej był Hindusem przybyłym z Indii wraz ze swoim podopiecznym.

To właśnie kornak musiał opiekować się słoniem (począwszy od dostarczania mu pożywienia po czuwanie nad nim w czasie choroby) i prowadzić go dosiadając zwierzę na karku.

Najważniejszym zadaniem poganiacza było jednak zapanowanie nad słoniem w czasie walki.

Jeżeli ten był nieposłuszny, kornak używał ankusa – bodźca, ościenia, którym kłuł zwierzę we wrażliwe punkty na jego skórze.

ankus-tresura-słoni-cyrk.jpg
Ankus

Jeżeli słoń nie reagował na ukłucie ankusem, wówczas kornak wbijał oścień w jego lewe lub prawe ucho i ciągnął we właściwą stronę.

Pod wpływem silnego bólu zwierzę najczęściej wykonywało polecenia swojego pana.

Cyrkowa przemoc

Oścień jest przyrządem powszechnie używanym w cyrku.

Cyrkowi treserzy wykorzystują wrażliwą skórę słoni m.in. na trąbie, tułowiu, uszach i między palcami i przy pomocy ankusów zmuszają je do wykonywania przeróżnych sztuczek.

Przestraszone, dotknięte zwykłym ludzkim okrucieństwem słonie, poddawane terrorowi psychicznemu i fizycznemu, z obolałymi, podrażnionymi częściami ciała stają na głowie, na tylnych łapach, uczestniczą w cyrkowych paradach w towarzystwie fajerwerkowych wystrzałów lub uderzeń w bębny.

A wszystko to nie dlatego, że lubią cyrkowe sztuczki, lecz dlatego, że żyją w strachu i boją się kolejnych ciosów ze strony treserów.

Gdy cierpią najmłodsi…

Okrutnej tresurze podlegają nie tylko dorosłe, duże słonie, ale także nawet kilkumiesięczne, małe słoniki, które niekiedy umierają lub muszą zostać uśpione na skutek powikłań po uciążliwym „treningu”.

Tak było np. z 8-miesięcznym słoniem, Ricardo, którego uśpiono po tym, jak w czasie morderczej tresury złamał sobie dwie nogi.

W innym przypadku trzyletni słoń przerażony zachowaniem swojego tresera, na sam widok ankusa przerażony wskoczył do pobliskiej wody i utonął.

W tajlandzkich wioskach wciąż praktykuje się procedurę nazywaną phajjan, czyli zmiażdżyć, która dotyczy nauczania młodych słoni bezwzględnego posłuszeństwa i doprowadzenia do całkowitego złamania ich woli.

Małe zwierzęta umieszcza się w drewnianych, uniemożliwiających jakikolwiek ruch klatkach.

Nie podaje się im jedzenia ani picia.

Mieszkańcy wioski regularnie, dzień i noc okładają słonie i wbijają ankusy w ich najbardziej wrażliwe miejsca dotąd, dopóki zwierzę ostatecznie przestanie stawiać opór i podda się woli innych.

Treserzy słoni w cyrkach uważają te procedury za normalne, gdyż tak postępowano od dawna.

W niektórych stanach w USA zakazano używania ankusów.

Wciąż jednak są to nieliczne ośrodki.

My sami możemy walczyć z okrucieństwem wobec słoni.

Nieodwiedzanie cyrków, odmawianie udziału i niepłacenie za wstęp na imprezy i turystyczne rozrywki z udziałem słoni, wspieranie organizacji walczących o wyzwolenie torturowanych słoni cyrkowych – to dobry początek tego, żeby zmienił się los tych biednych zwierząt.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.