Jak wiele każdego dnia czeka nas wyzwań, jak wiele spotkań, rozmów i sytuacji, które nie zawsze idą jak z płatka. Owszem, tak mogłoby być, gdyby ludzie przypomnieli sobie o czymś zupełnie normalnym, a jednak w dzisiejszym świecie – nadzwyczajnym: o byciu Człowiekiem.

Załóżmy, że idziemy do urzędu i chcemy coś załatwić – gdyby obie strony, zarówno petent, jak i urzędnik, spojrzeli na siebie oczyma Miłości – tej pięknej, uniwersalnej, i dostrzegli, że są tam dla siebie nawzajem – zaczęliby siebie traktować jak ludzie.

W mowie potocznej jest takie wyrażenie ‘zachować się jak Człowiek’.

Cóż to oznacza dla dzisiejszego świata, czymże się różni owe podejście i na czym polega?

Przyjrzyjmy się bieżącej sytuacji.

Dziś, większość osób wchodzi w swoją rolę i zapomina o swoim rdzeniu – o Człowieczeństwie.

STAJEMY SIĘ TYM, KIM UWIERZYLIŚMY, ŻE JESTEŚMY

Małe dzieci, które słodko i radośnie bawiły się w piaskownicy, pod wpływem wielu czynników, takich jak media, autorytety i wszelkie programy, które zagnieździły się w ich umysłach, po żmudnym procesie zmiany mentalności – stają się aktorami, którzy zapomnieli, iż rolę ogrywają.

Po wielu latach potwierdzania wewnętrznego (czyli tych wszystkich momentów, w których stwierdzają np. że ‘są inspektorami’), oraz płynącego z zewnątrz uznania tego faktu (kiedy wszyscy inni zaczynają ich traktować jako ‘inspektorów’) – staje się coś zadziwiającego:

Człowiek przestaje być Człowiekiem

Od tego momentu wyuczona tożsamość i przyjęte założenia na temat własnej osoby, stają się motywem przewodnim życia danej jednostki.

I w sytuacjach, gdy dzieje się coś nieprzewidzianego – nie reagują już oni ze współczuciem i szczerą chęcią pomocy (mówiąc ogólnie), tylko odtwarzają program, czyli robią to, co zrobiłby w danym momencie ‘inspektor’.

Gdyby w tym momencie mogli uwolnić się spod władzy przyjętego i nałożonego na nich modelu działania, przestaliby patrzeć na drugą osobę w określonych ramach, a zamiast tego – zareagowaliby po prostu jak Człowiek.

Byłem kiedyś obserwatorem pewnej sytuacji, którą w ramach przykładu mogę przytoczyć.

Oto miało miejsce pewne zdarzenie, w którym uczestniczyło dwóch kierowców.

Na zwężeniu drogi, w którym jasno stało, że osoby jadące od strony wschodniej powinny ustąpić pierwszeństwa tym, którzy z przeciwnej strony jadą – spotkały się dwa auta.

Ten, kto powinien ustąpić – zwyczajnie pojechał dalej i dwa samochody lekko w siebie uderzyły boczną stroną.

Oczywistą i bezsporną była wina osoby, która zlekceważyła znaki, i ową małą kolizję spowodowała. Nikomu nic się nie stało, ale dwa auta były trochę uszkodzone.

Pojawiłem się wtedy na miejscu zdarzenia, i jako postronny obserwator patrzyłem na piękną, a nawet wzruszającą scenę.

Oto Człowiek, któremu uszkodzono auto, w pierwszej kolejności zainteresował się tym, czy drugiemu kierowcy nic się nie stało (co dla niego było najważniejsze), a potem, gdy obejrzał uszkodzenia – wyjął telefon, zapytał znajomego mechanika ile będzie kosztowała naprawa tego i to właśnie przedstawił drugiej stronie.

Nie było w tym joty chęci wzbogacenia się na tej sytuacji, nie było chęci szantażowania czy innych, jakże przecież popularnych motywów stosowanych przy byle okazji.

Owszem, była chęć naprawy szkody, ale było coś znacznie ważniejszego – zachowanie się tak, jak na Człowieka przystało – ze współczuciem i zrozumieniem drugiej strony.

Nie potrzeba było organów rozstrzygających, walki ani kłótni – stało się i trzeba było to naprawić, ale traktując siebie nawzajem jak Ludzie i być po prostu dobrym człowiekiem 🙂

Niech ta historia przypomni nam wszystkim, o tym jak możemy się (albo powinniśmy) traktować siebie nawzajem.

Wszystkiego Dobrego,
Andrzej Tomicki

⇒ Czytaj także: inne teksty tego autora TUTAJ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.