Wydaje się, że cierpienie jest nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Gdy nas dotyka, czujemy się przytłoczeni, bezsilni i pogrążeni w beznadziei. Czy tak musi być? Zdaniem Eckharta Tolle, trwanie w nieszczęściu nie jest konieczne, ponieważ istnieje prosta droga do wolności od cierpienia.

Skąd bierze się cierpienie?

W odpowiedzi na to pytanie, każdy z nas może stworzyć własną definicję cierpienia i jego przyczyn, opartą na osobistych doświadczeniach.

Choć na pozór istnieją niezliczone powody do cierpienia (np. samotność, bieda, choroba, ból), to tak naprawdę jego przyczyna jest jedna i tkwi w nas samych.

Jest nią opór wobec konkretnej sytuacji, a dokładniej – wobec uczuć, jakie wywołuje.

Bardzo często utożsamiamy cierpienie z bólem fizycznym, smutkiem, żalem czy rozpaczą.

 

cierpienie-żołnierza.jpg
fot.depositphotos.com

Tymczasem cierpienie jest wtórne względem tych stanów i wynika z nieumiejętności ich zaakceptowania.

Jeśli opieramy się czemuś, ponieważ oceniliśmy to jako negatywne lub “nie do przyjęcia”, tworzy się w nas stan wewnętrznej walki, czyli cierpienia.

Przyjęcie takiej koncepcji cierpienia pozwala na wysnucie kilku istotnych wniosków:

  • cierpienie jest stanem subiektywnym – ten sam czynnik, który wywołuje cierpienie u jednej osoby, w przypadku innej osoby może być nawet niezauważony
  • źródłem cierpienia nie jest sytuacja sama w sobie, lecz nasza reakcja na nią
  • cierpienie powiązane jest z negatywną oceną i interpretacją danego zdarzenia
  • cierpienie jest stwarzane i podtrzymywane przez nasze ego, pozostające w stanie sprzeciwu

Cierpienie a ego

Jeśli założymy, że cierpienie wynika z naszego oporu, to drogą do wyzwolenia z jego sideł byłaby pełna akceptacja tego, co nas spotyka.

Nie jest to jednak tak proste, jakby mogło się wydawać, bowiem umysłowi akceptacja przychodzi z wielkim trudem.

Ego umacnia siebie poprzez narzekanie, sprzeciw i walkę.

 

cierpienie-ego.jpg
fot.depositphotos.com

 

Czuje się wtedy ważne i wyjątkowe. Karmi się powtarzanymi na okrągło historiami o byciu ofiarą czy posiadaniu racji.

Akceptacja jest dla ego dobrowolnym zrzeczeniem się własnej mocy, dlatego broni się przed nią różnymi sposobami.

Jak uwolnić się od cierpienia?

Zwykle cierpimy, ponieważ opieramy się bólowi fizycznemu lub trudnym emocjom.

Warto jednak pamiętać, że nawet “najgorsze” uczucie jest po prostu energią.

To nasz umysł dopisał do tego uczucia własną opowieść („Jestem taki nieszczęśliwy”, „Świat się na mnie uwziął”), przez którą czujemy się wyczerpani i przytłoczeni.

Choć doświadczanie pewnych emocji nie należy do przyjemności, to możemy mieć pewność, że prędzej czy później, ulegną one wygaszeniu.

 

cierpienie-przyszłość.jpg
fot.depositphotos.com

 

Gdy raz zezwolimy na pełne przeżycie wybranego uczucia, z czasem jego moc osłabnie.

Nawet jeśli zawita do nas ponownie, będzie ono mniej intensywne, aż w końcu zostanie uwolnione.

Podczas gdy wyzwolona emocja w naturalny sposób rozładowuje się i zanika, sam opór przed nią może trwać latami.

Doskonale widać to na przykładzie ludzi, którzy nie pozwolili sobie na świadome doświadczenie żałoby i zaakceptowanie swojej straty.

Unikanie konfrontacji z żalem, tęsknotą, złością czy smutkiem sprawia, że osoba taka znajduje się w stanie ciągłego oporu i niezgody.

Jej cierpienie można wyczytać już z samej twarzy, która upodabnia się do nieruchomej maski.

Akceptacja jako droga wyjścia z cierpienia

Wbrew temu, co mówią podświadome lęki, poddanie się emocjom czy bólowi nie zabije nas ani nie sprawi, że postradamy zmysły.

Wręcz przeciwnie – po takim oczyszczającym i wyzwalającym doświadczeniu poczujemy przypływ siły i będziemy w stanie podjąć konstruktywne działania.

Akceptacja jest zatem niesłusznie utożsamiana z biernością i bezczynnością.

W istocie, to opór blokuje nas przed pójściem naprzód, ponieważ pochłania sporą część energii.

Akceptacja nie oznacza też, że musimy pozostać w niechcianej sytuacji, bez próby jej zmiany.

Sztuka akceptacji polega na tym, by w pierwszej kolejności uznać wszystko, czego doświadczamy w chwili obecnej i dopuścić do świadomości uczucia z tym związane.

Jeśli, mimo wszelkich starań, sprzeciw wobec bólu i niektórych emocji nie znika, to zaakceptujmy ten sprzeciw.

Zaakceptujmy swój brak akceptacji. Będzie to pierwszy krok w kierunku poddania i wolności.

Do naszego życia napłynie nowa energia.

Ciało odzyska swoją żywotność, a myśli staną się bardziej przejrzyste.

Poddanie się oznacza, że zyskujemy dostęp do sił witalnych, które dotychczas inwestowane były w podtrzymywanie stanu oporu.

Wtedy też mamy szansę na wprowadzenie prawdziwych zmian w naszym życiu i nadanie mu pożądanego kierunku.

Uświadomienie sobie, że cierpienie wynika z oporu i jest stwarzane w nas samych, daje nam możliwość wydostania się z roli ofiary.

Dzięki praktyce akceptacji, odważnie mierzymy się z trudnymi emocjami, przez co tracą one swoją władzę nad nami.

Zamiast uciekać i buntować się przeciwko temu, co jest, stajemy się wolni i otwarci na życie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach