Iluzje i złudzenia zaskakują, zadziwiają, a czasami nawet straszą. Skąd się biorą potwory w lustrze, rozmyte twarze, upiorne zniekształcenia? Zobaczcie sami.

Podróż do wnętrza i eksperyment dr. Caputo

Jak podróżować w głąb siebie?

Jak uzyskać wgląd?

Jak zajrzeć do własnego wnętrza? – Na te pytania znają odpowiedź praktycy jednej z technik medytacji, którzy w tym celu gaszą światło, siadają przed lustrem, zapalają świeczkę i bez ruchu wpatrują się w swoje odbicie w lustrze.

fot.123rf.com

Co się wtedy dzieje?

Ujawniają się nowe oblicza, nowe twarze, nowe doświadczenia.

Uczestnicy takich praktyk opowiadają, że widzą demony, które opuszczają ich głowy i dają wewnętrzne oczyszczenie.

Zjawiskiem tym zainteresował się dr Giovanni Caputo z Uniwersytetu w Urbino.

Postanowił przeprowadzić eksperyment, w którym chciał sprawdzić, czy fenomen owych zjawisk znajduje się w samych lustrach, czy też ludzkich umysłach.

Zadaniem uczestników eksperymentu było wpatrywanie się we własne odbicie w lustrze przez dziesięć minut przy przygaszonym świetle.

Wyniki eksperymentu okazały się zaskakujące.

Aż 66% uczestników zaobserwowało w odbiciu lustra dziwaczne deformacje własnej twarzy, z czego 48% widziało potwory, a pozostała część nieznane sobie osoby.

Efekt Toxlera – winowajca iluzji

Nauka jednak znalazła wytłumaczenie na wszystkie dziwne widoki, potwory, upiory i inne zmory oglądane w lustrach i nie tylko.

Chodzi o efekt Toxlera, który już w 1804 roku zaobserwował i opisał szwajcarski psycholog, Ignaz Paual Vital Troxler.

Występuje ono wtedy, gdy obserwator skupia wzrok na jednym punkcie znajdującym się na wprost niego i próbuje wyeliminować wszystkie inne celowe ruchy.

Efekt Toxlera

Wówczas pewne elementy zaczynają blaknąć, peryferia rozmywają się, perfekcja bodźca zanika.

Efekt Toxlera jest szczególnie wyraźny przy przygaszonym świetle, ale zachodzi także przy bardzo wysokim poziomie oświetlenia, przynosząc zamglenie obrazu.

Jego intensywność zależy także w dużej mierze od stopnia koncentracji – im większa, tym silniejszy efekt.

Dotyka każdego, dlatego też jest chętnie wykorzystywany przez iluzjonistów i magików, którzy wykorzystując naturalną lukę w funkcjonowaniu mózgu widza, potrafią czynić „cuda-niewidy”.

O tym, że efekt Toxlera działa przekonał się całkiem przypadkowo pewien student Sean Murphy, który przygotowując się do zupełnie innego doświadczenia, zauważył, że ustawione przez niego pary twarzy, u których pokrywało się położenie oczu, przy dłuższym wpatrywaniu się w jeden punkt, zaczynają się rozmywać.

Efekt tego zniekształcania jest lekko przerażający – twarze zmieniają się i wyglądają jak maski rodem z horrorów.

Zresztą występowanie tego zjawiska może przetestować każdy sam na sobie:

Widmo Brockenu, czyli mamidło górskie

Wędrujący po górach mogą spotkać górskiego potwora, który objawi im się w tęczowej aureoli, a gdy ktoś trzykrotnie się z nim spotka, to z pewnością umrze w górach.

Spokojnie, to tylko przesąd, który wymyślił i rozpowszechnił w 1925 roku znany polski taternik i pisarz międzywojenny, Jan Alfred Szczepański.

Tak naprawdę widmo Brockenu lub też mamidło górskie to niegroźne zjawisko optyczne, do którego dochodzi w górach podczas specyficznej pogody, gdy chmury lub mgła znajdują się poniżej poziomu, na którym się znajdujemy.

Widmo Brockenu

Jeżeli w tym czasie na obserwatora padną promienie słoneczne, to rzucą one na owe chmury lub mgłę „upiorny” cień, dodatkowo otoczony barwną, tęczową aureolą.

Najciekawszy jest fakt, że zjawisko to jest widoczne tylko i wyłącznie dla osoby, której dotyczy (na którą pada cień).

Inni obserwatorzy nie są w stanie nic ujrzeć, chyba że później na fotografii zrobionej przez rzucającego cień.

Widmo Brockenu jako zjawisko zaczerpnęło swą nazwę od szczytu niemieckich gór Harz – Brocken, gdzie w 1780 roku Johann Silberschlag po raz pierwszy je opisał.

I chociaż upłynęło tyle lat od jego zidentyfikowania, to wciąż rozbudza ono wyobraźnię górskich wędrowców.

Jeżeli kiedykolwiek spotkacie się z opisanymi powyżej iluzjami i złudzeniami, pamiętajcie, że nie są one groźne, lecz trzeba przyznać, że ich efekty robią wrażenie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.