Każdego dnia przychodzi na świat tysiące noworodków – małych ludzi, którzy zaczną rosnąć; ich ciała będą się rozwijać, intelekty – wzmacniać, a umysły – światopogląd kształtować. Z niewielkich  staną się coraz większymi – może będą raczkować, może stawiać pierwsze kroki na stojąco; z każdym też dniem będą poznawać nową wiedzę, umiejętności i wszystko, co przekaże im wcześniejsze pokolenie. A właściwie to pokolenia, bo przecież całokształt wypracowanego przez ludzkość dorobku, zostanie wchłonięty przez każde nowo narodzone dziecko.

Dziecko – tak zwykliśmy nazywać przychodzących na świat ludzi, bo spojrzeliśmy na ich ciała, i uznaliśmy, że skoro w tym momencie są małe – to wiąże się z ich niedoskonałością, a nawet – niepełnosprawnością.

Czyż nie zakładamy, że dzieci dopiero stać się kimś, ludźmi, muszą?

Skoro tak, to w tym momencie uważamy ich za nie w pełni sprawne – i co więcej, stwierdzamy wtedy, że my jesteśmy odpowiedzialni za przywrócenie im tej sprawności.

Zaczynamy niestety stosować świadomą lub nieświadomą “obróbkę” małego Człowieka, dzieckiem przez nas zwanego.

W pierwszej kolejności zaczynamy mówić mu ILE ma jeść. Do tego dokładamy też KIEDY oraz CO.

dziecko jedzenie

Tak zaczyna się programowanie dziecka na ściśle określony reżim żywieniowy – przecież  każdy taki nakaz zakłóca naturalny rytm i potrzeby Człowieka, a co więcej – stopniowo niweluje odczuwanie prawdziwych potrzeb ciała.

Skoro już odcinamy małej Istocie czucie pokarmu, to również podświadomie mówimy mu, że jest niedoskonałym.

Przecież tylko doskonała Istota wiedziałaby zawsze co robić.

Czyż jednak nie jest tak z małym Człowiekiem, że zawsze wie czego potrzebuje, na co ma ochotę i co powinien zjeść?

Oczywiście w sztucznym świecie, pełnym pokarmów, które nie mają nic wspólnego z naturą, a raczej pełne są chemii i polepszaczy smaku, ciężko jest komukolwiek odnaleźć swój prawdziwy sposób odżywiania, bo organizm nie jest w stanie prawidłowo ocenić co jest dobre, a co nie.

Tę rolę najczęściej przejmuje mózg, który będąc pod wpływem wielu chemicznych substancji (jak wspomniane polepszacze smaku), zaczyna być uzależnionym i wciąż domaga się więcej i więcej danych substancji, nie zważając na prawdziwe potrzeby ciała.

I w ten oto sposób, dorośli, którzy sami zatracili/zniekształcili postrzeganie odżywiania, teraz przekazują te same metody swoim dzieciom.

Robią to, bo stwierdzili, że są mądrzejsi, że wiedzą więcej od nowo narodzonych Istot.

Dlaczego tak założyli?

Oprócz wielkości ciała rzecz jasna – jakie inne czynniki miały na to wpływ?

To pytanie polecam zadać samemu sobie.

Poszperajmy w swoich umysłach i dowiedzmy się dlaczego patrzymy na małych Ludzi i nazywamy ich ‘dziećmi’?

Może dojdzie do tego taki czynnik, jak to… że sami byliśmy tak potraktowani, no i powiedziano nam, że dzieci to dzieci.

Czyż nie było tak?

Rośnie więc kolejne pokolenie ludzi, którzy powielają ten sam schemat – przekazany im został przez rodziców.

Tym z kolei – przekazali to ich rodzice. I choćby trwało to tysiące lat, to przecież przyczyna jest wciąż ta sama – uwierzyliśmy, że dzieci, to dzieci.

Przestaliśmy na nie patrzeć jak na doskonałych Ludzi, bardziej czystych, bardziej wrażliwych od nas samych; zaobserwowaliśmy cechy zewnętrzne (lecz i nawet w tym pojawiło się przekłamanie), i stwierdziliśmy, że to my musimy tym małym Istotom pokazać świat i nauczyć ich go – by mogły dopiero stać się kimś.

dziecko wszechświat

I tak trwała ludzkość w tym błędnym mniemaniu, aż do momentu (być może właśnie tego), w którym ludzie ZROZUMIELI i zaczęli inaczej patrzeć na rzeczywistość.

Owocnych rozważań Szanowni Państwo,
Andrzej Tomicki

⇒ Czytaj także: inne teksty tego autora TUTAJ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.