EART – Energetically Autonomous Tactical Robot – to maszyna, nad którą prace rozpoczęto w 2009 roku. Zaledwie je rozpoczęto, a już rzecznik prasowy firmy, która była odpowiedzialna za jego produkcję, musiał wydać oświadczenie uspokajające opinię publiczną, bowiem świat obiegła informacja, że robot ma zjadać… ludzkie zwłoki. Czy rzeczywiście?

Samowystarczalny robot EART

Robot o akronimie EATR (Energetically Autonomous Tactical Robot) to projekt współfinansowany przez DARPA i Robotic Technology, którego realizacją zajęła się firma Cyclone Power Technologies.

Przez dłuższy czas pracowano nad stworzeniem robota, który do pracy nie potrzebowałby żadnej energii elektrycznej ani zbiornika paliwa.

Celem projektu było zbudowanie wojskowego robota, który mógłby wyruszyć na misje, wojnę lub funkcjonować na terenach z dala od cywilizacji, a przy tym żywić się otaczającą go wokół roślinnością, bez konieczności tankowania paliwem lub ładowania baterii przez ludzi.

Robot wyposażony był w piłę łańcuchową, która miała ułatwiać mu cięcie drzew i roślinności.

Jednak, gdy świat usłyszał o tym wynalazku, zaczęto zadawać oczywiste pytanie – skoro jest to robot stworzony dla wojska, czy może on żywić się zwłokami ludzi, którzy zginęli podczas walk?

robot-eart.jpg

Pożeracz ludzi?

O nowym robocie pisano wiele…

Reporterzy zadawali pytania, pojawiały się kontrowersyjne posty na blogach, a EATR stał się w oczach opinii publicznej robotem, który połknie ludzi w całości lub, jeśli nie w całości to najpierw posieka zwłoki na kawałki.

Czy taki był plan?

Tego oficjalnie nigdy nie potwierdzono, ponieważ pomysłodawcy stworzenia tegoż robota cały czas twierdzili w publicznych oświadczeniach, że EART jest przyszłością Ziemi, że wykorzystuje obfitą moc odnawialnej energii roślin, że jego silnik jest bardzo użyteczny i ekonomiczny.

Plan niby był solidny, ale dziwnym trafem po wybuchu fali wątpliwości o ewentualnym zjadaniu zwłok, zaprzestano dalszego rozwoju i prac nad tym robotem.

Wątpliwości nad sensem stworzenia takiego urządzenia budził również sam fakt niszczenia roślinności po to, aby mógł sobie swobodnie funkcjonować.

Czy wojsko potrzebowało mechanicznego pożeracza zwłok, czy też niszczyciela przyrody? – to pytanie pozostawiam do przemyślenia…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.