Emocje są reakcją naszego ciała na ważne dla nas wydarzenia. Jak sami doskonale wiemy mamy ich w sobie cały wachlarz: radość, smutek, gniew, rozpacz, miłość, strach, oczekiwanie, lęk, czy zdziwienie. Często w sytuacjach dla nas trudnych przeplatają się one irracjonalnie, rozpacz zmienia się w śmiech, czy gniew, a miłość w nienawiść. Czasem odczuwamy emocje tak silne, że mamy wrażenie, iż zaraz wręcz eksplodujemy.

Każda emocja pobudza reakcje fizyczne naszego ciała.

Przy lęku często ściska nas w żołądku, mamy rozstrój układu pokarmowego, przy gniewie z kolei zaciskają nam się pięści i szczęki, oddychamy szybko i niespokojnie, wzrasta nasze ciśnienie krwi.

Radość wywołuje w nas rozluźnienie i napływ siły życiowej, a mięśnie twarzy napinają się do uśmiechu.

Stres powoduje zacisk w gardle, nadmierne pocenie się, głównie w okolicach rąk, stóp i pachwin, a nasze serce wali wówczas jak oszalałe.

Spokój z kolei, w pełni rozluźnia nasze ciało, wszystkie mięśnie i każdą komórkę.

Jeżeli traktujemy te emocje jako fale, przyjmujemy i przepuszczamy przez ciało, dając im wyraz, nie wpływają one negatywnie na stan naszego zdrowia.

Jeżeli natomiast nie dajemy im wyrazu, wówczas blokujemy je, tłumiąc w naszym ciele.

Niewyrażone, głęboko skrywane zmieniają naszą sylwetkę, postawę ciała, blokują przepływ siły życiowej, jednym słowem są przyczyną choroby.

Całe nasze ciało zaangażowane jest w przeżywanie emocji. Jest ona swoistego rodzaju impulsem, na który mamy dać wyraz.

Emocje są dla nas czymś bardzo naturalnym, nawet te najtrudniejsze.

Nie ma dobrych i złych emocji.

Emocje, to po prostu emocje.

To fale, które przez nas przepływają. Informacje dla nas, jak odczuwamy konkretną sytuację.

Naturalne jest to, że możemy poczuć gniew.

Naturalne jest to, że go wyrażamy, oczywiście w sposób, który nie robi krzywdy nam, ani nikomu innemu.

Taki mechanizm funkcjonuje w naszym ciele.

Jesteśmy odbiorcami bodźców, przyjmujemy je, przetwarzamy i wyrażamy swoją reakcję na nie.

Jest to naturalny proces, problem pojawia się wtedy, gdy go zakłócimy.

Gdy z jakichś powodów odebrana emocja nie zostanie swobodnie wyrażona.

Dlaczego zatem nie wyrażamy swoich emocji, skoro leży to w naszej naturze?

Już jako dzieci byliśmy skutecznie w tym blokowani.

“Nie rób, nie krzycz, bądź grzeczny!” “Siedź cicho, tu nie można hałasować!” “Porządne dziewczynki tak nie robią.” “Tak się nie mówi, to nieładnie.”

Nie dano nam prawa do krzyku, szlochu, nawet często do głośnego, spontanicznego śmiechu.

Już jako dzieci nie mogliśmy dać wyrazu swym emocjom, już wtedy zaczęliśmy je blokować.

Później szkoła, struktura gdzie ekspresja w wyrażaniu siebie również nie była mile widziana, ba! nie było dla niej przestrzeni.

W pracy również nie wolno nam tego robić.

Dlaczego?

Jeżeli wszyscy nauczyliśmy się, że blokowanie swych emocji jest czymś normalnym, a wręcz pożądanym nie dajemy ani sobie, ani innym prawa na ich swobodne wyrażanie.

Tak głęboko w sobie jesteśmy przekonani o tym, że jest to niewłaściwe, a nawet złe.

Patrząc prawdzie w oczy, w swoim ciele nosimy całe pokłady upchanych, stłumionych, niedopuszczonych nigdy do głosu emocji.

One nie zniknęły.

Siedzą tam nadal i nie są obojętne dla naszego życia.

Są i cichym zabójcą, który powolutku podgryza nasze zdrowie i projektorem, który rzutuje swym cieniem na aktualne sytuacje, dzięki czemu często reagujemy przesadnie na to, co wydarza się w danej chwili.

Te wszystkie niewyrażone dotąd emocje nieustannie dopominają się o uwagę i wyraz.

Radzimy sobie z tym poprzez podjadanie, popijanie, palenie, czyli wszelkie możliwe nałogi.

W ten sposób chronimy się przed przeładowaniem i przed eksplozją skumulowanego nadmiaru emocji na zewnątrz.

Nasze natręctwa, irracjonalne lęki i obawy, ciągłe zdenerwowanie i podniesiony ton głosu, chaotyczność w ruchach, to wszystko są kanały, którymi wyciekają nasze tłumione emocje.

W takim sposobie życia nie ma miejsca na spokój, pełną radość, szczerą życzliwość, nie ma miejsca na zdrowie.

By żyć w zdrowiu, potrzebujemy nauczyć się rozpoznawać swoje emocje i wyrażać je w sposób budujący i kreatywny, a zatem jak?

  • Krzyk, wyrazi naszą tłumioną złość, agresję, niewypowiedziane dotąd słowa, uwolni zacisk w gardle i da upust ogólnemu napięciu w ciele. Ważne jest, by krzyk ten był swobodny i niczym nie stłumiony, a zatem potrzebujemy komfortu przestrzeni, gdzie nikt nas nie usłyszy, gdzie nikogo nie przerażą nawet najbardziej oszalałe wrzaski, bo o takie właśnie chodzi. Niczym nieskrępowane wydzieranie się wniebogłosy, bez kontroli i bez oceny. Najlepiej jest znaleźć miejsce z dala od ludzi, domek za miastem, głęboki las, czy odległe miejsce na plaży (morze skutecznie zagłusza wydawane okrzyki), dobrym i dość łatwo przystępnym miejscem jest również samochód. Jeżeli nie mamy takich możliwości bądź potrzebujemy powrzeszczeć już, w tej chwili, fajnym rozwiązaniem, również przynoszącym ukojenie, jest krzyk w poduszkę. Przykładamy poduchę mocno do buzi i wrzeszczymy na całego, nawet w drugim pokoju, podczas gdy rodzina zasiada do kolacji. Bardzo uzdrawiający sposób.
  • Tupanie, skakanie, klaskanie, boksowanie. Stopy i dłonie są również bardzo dobrym kanałem dla ujścia gniewu, złości, czy frustracji. Do boksowania możemy ponownie użyć poduszki, możemy nią nawet porzucać, czy podeptać ją. Dobrze byłoby chyba zaopatrzyć się w dyżurną poduszkę do zadań specjalnych…
  • Mówienie. Opowiadajmy na głos co nam na sercu leży, mówmy o rozterkach, dylematach, bolączkach. Pozwala to wyrzucić natłok myśli i emocji z ciała, poza tym łatwiej nam wtedy poskładać porozrzucane elementy i wyrzucić te, które nie są nam już potrzebne. Niekoniecznie i raczej nie jest to wskazane, by zalewać naszym chaosem wewnętrznym innych ludzi, znajdźmy powiernika w samym sobie bądź w upatrzonym drzewie w lesie, czy w tafli jeziora.
    Wysiłek fizyczny. Rąbanie drewna, bieganie, sprzątanie, przemeblowanie, prace w ogrodzi, czy odśnieżanie podjazdu. Uwolni to nadmiar napięcia w naszym ciele, pomoże zniwelować stres powstały w ciągu dnia.
  • Ekspresja twórcza, wszelka możliwa kreacja: malowanie, rzeźbienie, rysowanie, lepienie z gliny, czy nawet plasteliny, składnie i klejenie modeli, pisanie pamiętnika lub opowiadań. Działania te pozwolą się nam wyrazić, dopuścimy wówczas do głosu nasze emocje.
  • Taniec i śpiew. W zależności od tego, co potrzebujemy wydobyć z siebie, możemy dobrać odpowiednią do tego muzykę: cięższą i mocniejszą, gdy chcemy wyrazić złość i gniew, dynamiczną, gdy potrzeba nam uwolnić frustracje i napięcia dnia bieżącego, lekką i spokojną, gdy chcemy poczuć spokój, wyrazić swą czułość do siebie, skoczną, gdy chcemy przeżyć swą radość.
    Śpiew uwalnia gardło i wprowadza harmonię do naszego ciała. Możemy bawić się słowem i dźwiękiem, tworząc własne melodie i słownictwo, a nawet same głoski. Pozwólmy dźwiękom po prostu przez nas płynąć, niech fala emocji stanie się falą dźwięku.
  • TRE, wytrząśnijmy z siebie nadmiar emocji, tych burzących i tych głęboko od dawna skrywanych.
  • Medytacja Dynamiczna Osho, zdecydowanie dzięki niej uporamy się z tym, co w nas siedzi, potrzeba tu jednak trochę samozaparcia i siły charakteru.
  • Śmiech, śmiejmy się całym sobą, tak często, jak tylko przyjdzie nam na to ochota. Przypomnijmy sobie tę umiejętność, o której tak wielu z nas zapomniało.

Emocje są naszym dobrodziejstwem, dzięki nim dogłębniej poznajemy życie na Ziemi.

Pozwólmy zatem, by były naszym bogactwem, a nie naszym cichym zabójcą.

Pozwólmy sobie w pełni żyć i dobre się przy tym bawić 🙂

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach