Hexen jest obecnie jednym z najpopularniejszych dopalaczy na polskim rynku. Narkotyk potocznie nazywany „Heniem” jest sprzedawany jako zamiennik kokainy i ekstazy. I chociaż sprawa z dopalaczami medialnie ucichła to są one wciąż sprzedawane, a co gorsza zbierają żniwo wśród coraz młodszych uczestników „niewinnej zabawy”. Bo przecież „Henio” ma rozweselać, a nie zabijać. Rzeczywistość okazuje się jednak inna…

Dopalacze to narkotyki

Dopalacze to nie „środki zaradcze”.

Dopalacze to narkotyki, a nawet substancje często uważane za jeszcze groźniejsze, ale za to łatwo dostępne.

Dopalacze są substancjami chemicznymi, często ich mieszaniną, która może doprowadzać do ciężkich i nieodwracalnych uszkodzeń organizmu, w tym przede wszystkim ośrodkowego układu nerwowego.

Działają podobnie do narkotyków – wywołują stany psychoaktywne, np. odurzenie, pobudzenie, euforię i halucynacje.

 

hexen-halucynacje.jpg
fot.123rf.com

 

Dopalacze syntetyczne to najczęściej mieszanina chemikaliów o działaniu podobnym do amfetaminy, metamfetamina, kokaina lub haszysz.

Bez względu na rodzaj dopalacze szkodzą zawsze, powodując niewydolność wielonarządową i często prowadząc do śmierci.

Hexen, czyli zamiennik kokainy

Hexen, czyli N-etylohexedron (pełna nazwa chemiczna tej substancji to alfa-etyloaminoheksanofenon) to psychostymulant, pochodna katynonów, który jest popularny ze względu na swoje podobieństwo w działaniu do kokainy.

Ma postać białego, puszystego proszku.

 

hexen-narkotyk.jpg
fot.123rf.com

 

W zależności od partii ma różny zapach, lecz zazwyczaj jest on łagodny, nieco „chemiczny”.

Podstawowe działanie hexenu opisywane jest jako stan, w którym występuje gonitwa myśli, gadatliwość, euforia, pobudzenie, delikatne znieczulenie, poprawa nastroju oraz bezsenność.

Problem w tym, że ten zamiennik kokainy jak każdy inny narkotyk jest śmiertelnie niebezpieczny.

„Henio”, czyli „Mały Turbo Pochłaniacz Wilgoci”

Nie tak dawno Polskę obiegła informacja o skoordynowanej akcji policji, w której zatrzymano członków gangu zajmującego się produkcją i sprzedażą na terenie naszego kraju wyjątkowo niebezpiecznego związku o handlowej nazwie „Mały Turbo Pochłaniacz Wilgoci”.

W saszetkach znajdował się właśnie hexen – od około kilkudziesięciu do nawet kilkuset miligramów substancji chemicznej o nazwie N-etylohexedron.

Związek ten wykazuje bardzo silne działanie psychoaktywne.

Jako pochodna katynonów ma zdolność przekraczania bariery krew-mózg, bezpośrednio pobudzając ośrodkowy układ nerwowy.

Osoby, które go przyjmują, najczęściej wykazują dramatyczny obraz skrajnego pobudzenia łącznie z halucynacjami, napadami agresji, zaburzeniami koordynacji ruchowej oraz różnymi zaburzeniami somatycznymi (od hipertermii po zaburzenia rytmu serca).

Pacjenci trafiający na oddziały szpitalne z działaniami niepożądanymi po przyjęciu hexenu cierpią na zaburzenia układu sercowo-naczyniowego, nerwowego oraz zaburzenia psychiczne, w tym ostre psychozy.

Hexen ma ogromny wpływ na cały układ krążenia.

Może wywołać zawał serca, udar mózgu, śpiączkę, niewydolność nerek, wątroby oraz doprowadzić do rozpadu mięśni (rabdomioliza), a po kilku dniach nawet do niewydolności wielonarządowej i śmierci.

Milionowy interes osób zajmujących się handlem dopalaczami wciąż kwitnie.

Miejmy świadomość tego zagrożenia, bo problem przyjmowania narkotyków dotyczy coraz młodszych.

Tymczasem w Polsce działa około stu sklepów z dopalaczami, dzięki czemu zyskujemy jedno z czołowych miejsc w Europie pod względem ich ilości.

Resort zdrowia Konstantego Radziwiłła już pod koniec zeszłego roku ogłosił projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, z którego wynika, że karani będą nie tylko dystrybutorzy dopalaczy, ale także i ich posiadacze.

W najlepszym przypadku grozić im będzie grzywna, a w najgorszym kara pozbawienia wolności do trzech lat.

 

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

 

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach