Inuici przez ponad 5000 lat zamieszkiwali północne krańce Kanady. Kiedy w latach 50. XX wieku zimna wojna nabierała rozpędu, Kanada zaczęła przymusowo przesiedlać Inuitów w głąb Arktyki, gdzie we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi rozpoczęła budowę sieci stacji radarowych. Wtedy też rozpoczął się masowy proces wynaradawiania rdzennych mieszkańców, z których wielu nie wytrzymując takiej presji, odebrało sobie życie. Teraz rząd Kanady przeprasza za błędy przeszłości.

Wypędzeni w głąb Arktyki

Kiedy w latach 50. XX wieku Zimna Wojna nabierała rozpędu, Kanada we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi rozpoczęła w północnej Arktyce budowę sieci stacji radarowych.

Poszukiwano pracowników, więc siły roboczej upatrywano w Inuitach, zamieszkujących bujną tundrę północnych terenów Quebecu.

Obiecując hojną zapłatę i zapewnienie odpowiednich warunków mieszkaniowych oraz opieki rząd przesiedlał całe inuickie rodziny w rejony głębokiej, północnej Arktyki.

Kanada.jpg
Kanada foto.depositphotos.com

Stworzono nawet do tego specjalny, rządowy program „Arctic High”, który w pierwszym etapie zakładał przeniesienie 87 Inuitów około 1200 kilometrów dalej od ich obecnego miejsca zamieszkania, na najbardziej wysunięte na północ osady.

W 1953 i 1956 roku przymusowo przesiedlono Inuitów z Inukjuak oraz społeczności z północnego Quebecu, na Grise Fiord i Resolute Bay, które mieszczą się w granicach obecnego Nunavut w Kanadzie.

Następnie do migracji zmuszono kolejne trzy rodziny z Pond Inlet w Nunavut, które miały pomóc rodzinom z Inukjuaq w dostosowaniu się do nowego środowiska.

Inuici i wynarodowienie

Rząd obiecywał „arktyczną bajkę” a w rzeczywistości poddano ich ciężkiej próbie walki o przetrwanie.

Sytuacja Inuitów przesiedlonych w rejony głębokiej, północnej Arktyki, która charakteryzowała się znacznie chłodniejszym klimatem, nieznanym terenem, stałymi ciemnościami, ostrymi zimami i ograniczoną paletą zwierząt łownych, nie była łatwa.

Inuici zamieszkiwali w osadzie domów kontenerowych wokół budowanej stacji radarowej.

kontenery-Inuitów.jpg
Kontenery mieszkalne Inuitów foto.depositphotos.com

Nie mogli wędrować, bo policja zabijała ich psy zaprzęgowe.

Dzieci odłączano od rodzin i zamykano w przykościelnych internatach lub specjalnych ośrodkach wychowawczych.

Tam pozbawiano ich kontaktu z bliskimi i tradycją, odseparowywano od kultury, nadawano numery zamiast dziwnie brzmiących imion.

Mężczyźni musieli skupiać się na ciężkiej pracy.

Dodatkowo zetknięcie się z alkoholem i chorobami przywiezionymi przez białych, obcych, zdziesiątkowały populację Inuitów.

Poza tym tęsknota za prawdziwym życiem, a nie tym, które na siłę było dostosowane do wymogów kanadyjskiej cywilizacji, z roku na rok sprawiała, że wśród kanadyjskich, młodych Inuitów szalała epidemia samobójstw.

Kanada przeprasza za piekło przeszłości

18.08.2010 roku ówczesny minister ds. Indian oraz Terenów Północnych John Duncan wystosował oficjalne przeprosiny do Inuitów za kanadyjski program przymusowych przesiedleń.

W swoim wystąpieniu Duncan powiedział:

Przepraszamy za obietnice, które nie zostały spełnione. […] trzymali obietnicę większych terenów. Obiecano im, że pozostaną w jednej zwartej społeczności.

Obiecano im, że będą mogli opuścić nowe siedliska w ciągu dwóch lat i powrócić na swoje stare tereny w razie niezadowolenia. To były konkretne gwarancje.

Nie byli oni wyposażeni w odpowiednie warunki mieszkaniowe i wystarczające ilości zapasów.

Nie byli również odpowiednio poinformowani, co do odległości nowej lokalizacji od Inukjuak i różnic środowiska oraz nie wiedzieli, że zostaną podzieleni na dwie społeczności po przybyciu.

Co więcej, rząd nie prowadzi działań w sprawie powrotu Inuitów, którzy nie chcą pozostać w północnej Arktyce do ich starych siedzib.

Zaznaczył również, że:

Mimo cierpień i trudności, udało się zbudować wśród nich oraz ich potomków zdrową wspólnotę zamieszkującą Grise Fiord i Resolute Bay.

Rząd Kanady uznaje, że społeczności Inuitów przyczyniły się do silnej obecności kanadyjskiej w Arktyce.

Pięć lat później, dokładnie w grudniu 2015 roku już jako premier Kanady, Justin Trudeau, wystosował przeprosiny w imieniu władz państwowych do przedstawicieli rdzennych ludów Kanady (w tym właśnie Inuitów) za politykę przymusowej asymilacji oraz przemoc w specjalnych ośrodkach wychowawczych, gdzie umieszczano młodzież oderwaną od rodzin.

Podczas swojego wystąpienia w Ottawie podczas uroczystości upamiętniających ofiary prześladowań, premier Kanady powiedział:

Rząd Kanady prosi autochtonicznych mieszkańców o przyjęcie przeprosin za to, że tak źle wypełniał swe obowiązki względem nich oraz prosi o przebaczenie.

Dodał również, że umieszczanie tubylczej młodzieży w ośrodkach wychowawczych, w których niejednokrotnie jej przedstawiciele padali ofiarami brutalnych napaści i wykorzystywania seksualnego, dało początek jednemu z najmroczniejszych rozdziałów w historii Kanady i zostawiło trwały destrukcyjny ślad w sferze kultury, dziedzictwa i języków ludów autochtonicznych.

W ten oto sposób Kanada przeprosiła Inuitów za piekło przeszłości.

I chociaż dla wysiedlonych Inuitów jest to ważny krok i są szczęśliwi za to, że kanadyjski rząd przyznał się do błędu, to jednak straconych lat i krzywd nikt im nie zwróci, ani nic nie jest w stanie zrekompensować.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.