Koronawirus „sieje postrach” od ponad roku. Media i politycy oczywiście nakręcają spiralę strachu i lęku. Fakty są faktami, ale manipulacji i propagandy też nie brakuje. Nauczyciele zaszczepieni, a dzieci i tak uczyły się zdalnie. Nie zanosi się, by coś miało się zmienić w kolejnym roku szkolnym, bo już straszą „czwartą falą”. Ponad rok, z krótkimi wyjątkami, dzieci siedziały w czterech ścianach, udając, że się uczą. Jakie negatywne skutki niesie zdalne nauczanie?

Wszystkie skutki są równie groźne. Zacznijmy jednak od tematu stricte edukacyjnego.

Czy jest ktoś, kto uważa, że poziom zdalnego nauczania jest równie dobry, co nauczania w szkole?

Wiadomo, są dzieciaki niezwykle bystre i ambitne. One sobie poradzą.

Wielu jednak potrzebuje nieco bardziej indywidualnego podejścia, a przede wszystkim nauki bezpośredniej od nauczyciela w szkole. Nic nie zastąpi edukacji stacjonarnej.

Poziom nauczania drastycznie spada. Wielu uczniów ciężko zmotywować do nauki przez kamerkę internetową.

Zdecydowanie więcej jest ściągania, kombinowania. Lenistwa w tym nauczaniu.

Już mówi się, że trzeba będzie obniżać z roku na rok poziom egzaminów maturalnych czy tych w ósmej klasie.

No trzeba będzie, bo z obecnym sobie młodzież zwyczajnie nie poradzi.

Kogo chcemy wychować? Jakie społeczeństwo wyjdzie ze szkół za kilka lat i wejdzie na rynek pracy? A może o to chodzi?

Produkować ludzi coraz głupszych, coraz bardziej zależnych od komputera, Internetu, telefonu.

Wielu współczesnych nastolatków, gdyby wywieźć ich gdzieś 50 kilometrów poza miejsce zamieszkania i pozbawić Internetu, nie potrafiłoby wrócić do domu.

Może nawet nie trzeba 50 kilometrów.

Są ludzie, którzy gubią się w mieście, w którym żyją od urodzenia.

Po co nam wykształcony człowiek, skoro rośnie rynek cyfryzacji?

Drugą i niezwykle kluczową sprawą jest oczywiście stan zdrowia.

Fizycznie dzieci coraz bardziej osiadają w swym lenistwie i nic nie robieniu. To nawet nie ich wina.

Ciągłe obostrzenia, pilnowanie przez rodziców, eskalacja strachu, zdalna nauka.

Choć mniej narażone, to jednak ciągle ograniczane.

Dzieci potrzebują ruchu. A dla niektórych, zwłaszcza tych przyspawanych do gier komputerowych, wyjście do szkoły było zapewne jedyną aktywnością w ciągu dnia.

Teraz nie mają nawet tego. Komputer – jedzenie – spanie.

Badania pokazują, że coraz więcej młodych osób zgłasza się do dietetyków z problemami z odżywianiem. A skala tego problemu będzie rosnąć.

Zdrowie psychiczne też wśród młodzieży będzie coraz gorsze.

Nie tylko aspekt wszechobecnego buntu czy negowania pewnych rzeczy związanych z wirusem.

Chodzi głównie o izolację, zanik relacji międzyludzkich, koleżeństwa, przyjaźni, a nawet aspekt miłości… który osiąga szczyty na portalach czy aplikacjach randkowych. Naprawdę? To zastępuje obcowanie z drugim człowiekiem?

Przeniesienie wszystkiego już w całości do sieci, na komunikatory. To nie może mieć długofalowo dobrego efektu. Wręcz przeciwnie.

Dzieci będą coraz bardziej osamotnione, wyizolowane, z wewnętrznymi problemami.

Może też pojawiać się na szerszą skalę zjawisko mieszania świata wirtualnego z rzeczywistym.

Bo skoro już nawet nauka, podstawowa rzecz okresu młodości, jest całkowicie przeniesiona do sieci i wszystko odbywa się przez „kabelek” lub „WiFi”?

Na koniec eksperyment. Wyobraźmy sobie, że nagle odcina Internet. Na tydzień.

Świat staje na głowie, a dzieci kompletnie szaleją.

Tej pandemii nikt by nie powstrzymał, podobnie jak nikt może nie powstrzymać za kilka lat pandemii depresji, zaburzeń lękowych, nerwic.

Czy wszyscy odpowiedzialni za lockdown zastanowili się nad tym chociaż przez moment? Pewnie tak, bo na tym im właśnie zależy…

⇒ Czytaj także: KWARANTANNA – JEJ EMOCJONALNA CENA I WPŁYW NA PSYCHIKĘ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.