Konrad Lorenz nazywany „gęsią mamą” jako pierwszy eksperymentalnie udowodnił istnienie w przyrodzie zjawiska wdrukowania, (ang. imprinting) – utrwalenia pewnych wzorców lub typowych dla gatunków zachowań pozyskiwanych od pierwszych dni życia z rodziny i środowiska. Zachowania te zaobserwował u zwierząt, stąd też uważany jest za ojca etologii.

Konrad Lorenz – ojciec chrzestny etologii

Konrad Lorenz urodził się 7 listopada 1903 roku w Wiedniu. Jako mały chłopiec bardzo kochał zwierzęta, troskliwie się nimi opiekował, a chore i porzucone leczył w małym ogrodzie zoologicznym.

Początkowo chciał zostać paleontologiem, był zainteresowany ewolucją i chciał studiować zoologię i paleontologię. Jednak posłuchał ojca i poszedł do szkoły medycznej.

Studiował medycynę w Wiedniu, ale wciąż poświęcał się obserwacji zwierząt. Był szczególnie zainteresowany ich zachowaniami.

Po ukończeniu studiów medycznych Lorenz uzyskał stopień doktora zoologii w 1933 roku i szybko zaczął pracować nad opublikowaniem znaczących prac naukowych dotyczących zachowań zwierząt.

W 1958 roku Lorenz rozpoczął pracę w Instytucie Psychologii Behawioralnej im. Maxa Plancka w Seewiesen.

W 1973 roku zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii (wspólnie z Karlem von Frischem i Niko Tinbergenem) za badania nad zachowaniami ludzi i zwierząt w sferze wzorców zachowań indywidualnych i społecznych.

Konrad Lorenz zmarł w 1989 roku.

Gęsi gęgawy i wdrukowanie

Większość swojego czasu Lorenz poświęcał obserwowaniu zachowań zwierząt. Według etologów zachowanie wynika z doboru naturalnego, ponieważ każdy organizm posiada stałe, zaprogramowane genetycznie wzorce zachowań, które stanowią zbiór popędów i środowiskowych bodźców.

Oskar Heinroth, naukowiec i przyjaciel Lorenza, był w rzeczywistości pierwszym, który zidentyfikował i zarejestrował zjawisko wdrukowania. Heinroth zauważył, że w odróżnieniu od innych gatunków, wychowaniem gęsi mogą zajmować się ludzie, a nie ich matka.

Lorenz był zaś tym, który eksperymentował z tą ideą, analizował ją dogłębniej i nazwał zjawisko określeniem „imprinting”, czyli wdrukowanie, wpojenie.

 

gęsi-lorenza.jpg
fot.123rf.com

 

Obserwując świeżo wyklute gęsi gęgawy, odkrył, że zachowywały się one w szczególny sposób, jeśli były odseparowane od swojego naturalnego środowiska w czasie kilku krytycznych godzin zaraz po wylęgu.

Lorenz bawił się z pisklętami gęsi gęgawy i zanotował swoje obserwacje. Nowo wyklute gęsi stały się społecznie związane z pierwszym dużym, poruszającym się obiektem, z którym się spotkały po wykluciu.

W naturalnych warunkach u tych ptaków jest to matka, jednak w warunkach eksperymentalnych może to być każdy inny obiekt.

Gęsi eksperyment

W jednym z eksperymentów Lorenz rozdzielił gniazdo jaj gęsich na grupę doświadczalną i grupę kontrolną. Wziął grupę eksperymentalną do wychowania poza matką. Eksperymentalne gęsi spotkały się tylko z Lorenzem, a nie z ich gęsią mamą.

Kiedy wylęgły się, przywiązały się do ​​niego i traktowały go jak matkę. Lorenz był pod wrażeniem faktu, że młody ptak nie potrafi instynktownie rozpoznać dorosłych osobników swojego gatunku, a tym bardziej swojej matki.

W swojej książce Lorenz tak oto opisywał test eksperymentu z gęsiami gęgawy:

„Trwało to kilka minut, podczas których uszczęśliwiony siedziałem przed gęsim gniazdem, gdy spod brzucha białej gęsi rozległ się jakby pytający, cichy szept: „Wiwiwiwi?”.

Stara gęś odpowiedziała rzeczowo i uspokajająco takim samym głosem, tylko w swojej tonacji: „Ganganganagangang”.

Zamiast jednak się uspokoić, jak by to zrobiło każde roztropne gęsie dziecko, moje szybko wypełzło spod rozgrzewającego pierza, spojrzało jednym okiem do góry, w twarz przybranej matki i głośno płacząc uciekło […] Wyprostowane, z wysoko uniesioną głową, nieprzerwanie głośno piszcząc, biedne dziecko stało pośrodku drogi pomiędzy gęsią a mną. Wystarczyło, że zrobiłem mały ruch – a płacz dziecka ustał i dziecko podeszło do mnie […] To ja, a nie biała gęś domowa, byłem jego matką”.

Podobny eksperyment przeprowadzony u piskląt kaczki krzyżówki nie odniósł zamierzonego rezultatu.

Dalsze próby sugerowały, że w procesie wdrukowania ważną rolę odgrywa również dźwięk wydawany przez matkę, dlatego też „kaczą mamą” można zostać wtedy, gdy będzie się kwakać tak jak kaczka krzyżówka.

Później Lorenz przedstawił dowody na to, że także ptaki innych gatunków, głównie tych, które wcześnie osiągają dojrzałość, np. kurczaków, indyków i innego rodzaju ptactwa domowego, wykazują objawy wdrukowania.

Mechanizm potrzeby do przeżycia

W przyrodzie wdrukowanie powoduje zwiększenie szans na przeżycie. Dzięki temu mechanizmowi młode osobniki potrafią bardzo szybko odróżniać postać rodzica od drapieżników lub agresywnych osobników tego samego gatunku.

Uczą się także takich samych zachowań, które kiedyś w razie opuszczenia opiekuna, pozwolą mu na przetrwanie.

Z czasem wdrukowanie zaczęto obserwować także u ssaków, zwłaszcza zwierząt stadnych, np. u owiec i jeleni. Pojawiły się również spekulacje na temat istnienia tego zjawiska u ludzi.

W tym zakresie pojawia się wiele kontrowersji i sprzeczności. Niektórzy naukowcy zastanawiali się nawet, czy wdrukowaniu pewnych cech matki (np. rytmowi bicia jej serca) podlega dziecko jeszcze w okresie płodowym.

Późniejsze badania odrzuciły myślenie o wdrukowaniu u ludzi w takiej formie jak dzieje się to u dojrzewających ptaków domowych.

Niemowlęta pomimo reagowania np. na głos matki zaraz po urodzeniu, rozwijają swoje prawdziwe przywiązanie do niej dopiero w trakcie kolejnych miesięcy swojego życia.

Przez całą swoją karierę Lorenz stawał przeciwko ekstremistycznemu behawioryzmowi, który odrzucał znaczenie instynktu.

Wierzył, że jego eksperymentalne analizy prędzej czy później staną się podstawą do potwierdzenia tego, że wrodzone zachowania odgrywają centralną rolę w codziennej adaptacji organizmów.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach