Kotlet schabowy, bo ze schabu. Grochówka, bo na bazie grochu. Kapuśniak, bo na bazie kiszonej kapusty itd. – to typowe dania spotykane w polskiej kuchni. Ale dlaczego zajadamy się fasolką po bretońsku, pierogami ruskimi albo kajzerkami? Skąd wzięły się nazwy tych popularnych w Polsce dań i ile wspólnego mają one z krajem, na którego pochodzenie wskazują? Zapraszamy do odkrywania tajemnic polsko-światowej kuchni.

Pierogi ruskie, polskie czy może chińskie?

Uwielbiane przez Polaków pierogi ruskie nie pochodzą z Rosji – to po pierwsze.

Same pierogi nie są też rdzenną, polską potrawą – to po drugie.

Skąd tak naprawdę pochodzą pierogi?

Otóż powszechnie uważa się, że pierogi przywędrowały do Europy prosto z Chin za sprawą Marco Polo (przez Rosję, Ukrainę aż w końcu dotarły do Polski).

pierogi-ruskie.jpg
Pierogi ruskie fot.123rf.com

Można zapytać – dlaczego więc nie mówimy „pierogi chińskie” tylko „pierogi ruskie”?

Otóż wszystko związane jest z historycznymi zawirowaniami i zmianami granic.

Przymiotnik „ruskie” powinniśmy kojarzyć nie z Rosją, a z Rusią Czerwoną, czyli ziemią, która za czasów I Rzeczpospolitej leżała w obrębie województwa ruskiego.

To tam traktowano pierogi ruskie jako regionalny, rodzimy pokarm, stąd też ich „ruska” nazwa.

PRL-owska ryba po grecku

Ile wspólnego z Grecją ma ryba po grecku, czyli podawana na zimno smażona ryba z warzywami?

Nic.

Chociaż, jeśli weźmiemy pod uwagę sam sposób przyrządzenia warzyw, które dusi się z pomidorami, można wnioskować, że rzeczywiście danie to ma coś wspólnego z kuchnią śródziemnomorską.

 

ryba-po-grecku.jpg
Ryba po grecku fot.123rf.com

 

Jednak w rzeczywistości ryba po grecku to typowo polskie danie, którego nazewnictwo ponoć związane jest z czasami PRL-u.

To wtedy odizolowani od świata Polacy zapragnęli nadać prostym potrawom kuchni polskiej kunsztu rodem z zagranicznych przysmaków.

Tak oto powstała polska ryba po grecku.

Francusko-brytyjska tajemnica fasolki po bretońsku

Historia uwielbianej przez Polaków fasolki po bretońsku z jednej strony wiąże się z miejskimi legendami prosto z Bretanii, a z drugiej z niedokładnością ludzkiej pamięci.

Według jednej z opowieści polski ksiądz, który przybył do małego bretońskiego miasteczka, nauczył tamtejszą ludność gotowania fasoli w pomidorowym sosie, stąd też nazwa fasolka po bretońsku.

 

fasolka-po-bretońsku.jpg
Fasolka po bretońsku fot.123rf.com

 

Inna historia podaje, że potrawa ta bliższa jest kuchni brytyjskiej, a dokładnie pieczonej bostońskiej fasolce.

Mieszkańcy Wysp Brytyjskich jeszcze przed okupacją rzymską nazywani byli Brytonami i samo fasolowe danie nazywano prawdopodobnie „fasolka po brytońsku”.

Kiedy jednak z czasem nazwę Brytoni zastąpiono Brytyjczykami, zapomniano o rzeczywistym pochodzeniu tej potrawy, a jej nazwę skojarzono z francuską Bretanią.

Cesarskie kajzerki

Czy popularna kajzerka to typowo polski rodzaj pieczywa?

Niestety nie.

kajzerka.jpg
Kajzerka fot.123rf.com

Charakterystyczny kształt i sposób wypieku kajzerek zawdzięczamy wiedeńskim piekarzom, którzy za sprawą rozległości terytorialnej Austro-Węgier rozpowszechnili te bułki w wielu państwach.

Sama nazwa została ponoć nadana na cześć cesarza Franciszka Józefa (z. niem. Kaiser – cesarz).

Beszamel, czyli nowy wymiar zasmażki

Popularny sos beszamelowy zawdzięczamy Luisowi de Béchamel, smakoszowi z dworu Ludwika XIV, który spopularyzował tradycyjną zasmażkę, nadając jej zupełnie nowego wymiaru.

Nie bez znaczenia w rozpowszechnianiu tego białego sosu rolę odegrała Katarzyna Medycejska, która przywiozła recepturę wprost ze swoich francuskich zaślubin.

Łacińska mizeria

Dlaczego popularna surówka z ogórka z dodatkiem kwaśnej śmietany nazywana jest mizerią?

Samo słowo pochodzi od łacińskiego miseria, czyli nędza lub nieszczęście.

 

mizeria.jpg
Mizeria fot.123rf.com

Prawdopodobnie taki rodzaj surówki składającej się praktycznie tylko z mało odżywczych ogórków traktowano jako ubogi dodatek do obiadu i nazwano właśnie mizerią.

I na koniec ciekawostka.

Wiecie, skąd wzięła się nazwa rosół?

Otóż w średniowieczu zapasy mięsa przechowywano w solankach w dębowych beczkach.

Kiedy chciano je przetworzyć, najpierw obgotowywano sztukę mięsa w wodzie, aby pozbyć się nadmiaru soli.

Tę czynność nazywano rozsalaniem, a powstały wywar w postaci tłustej wody z solą nazywano rosoołem.

Z czasem jednak ciężka do wymówienia nazwa została uproszczona i tak powstał rosół.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach