Maseczki dehumanizują i sygnalizują podporządkowanie się trwającej tyranii zdrowia publicznego. Maseczki utrwalają w nas podwyższone poziom poczucia strachu. Jeśli myślisz, że „to tylko maska”, „to nic wielkiego” – to jesteś w dużym błędzie.

Od zaleceń do obowiązku

Wiosną 2020 r. nastąpiło stopniowe nałożenie obowiązku zakrywania twarzy dla wszystkich obywateli na otwartej i zamkniętej powierzchni.

Z czasem nakaz ten stopniowo był znoszony i ograniczał się  do obowiązkowego zasłaniania nosa i ust w transporcie publicznym, w sklepach i supermarketach oraz w ogólnodostępnych pomieszczeniach m.in. w szkołach.

Jednak w pewnym momencie nastąpił przełom i ten pełzający przymus doprowadził do powszechnej uległości, a zakrywanie twarzy stało się najbardziej rażącym znakiem, że nasze życie zmieniło się od czasu pojawienia się koronawirusa.

Większość ludzi wydaje się akceptować obowiązek ukrywania twarzy za kawałkiem szmaty lub plastiku.

Ci, którzy niechętnie podporządkowują się temu nakazowi, są często do tego zachęcani przez współobywateli słowami: „To tylko maseczka ​​- to nic wielkiego”; „Zadbaj o innych”; „Zapewnij innym bezpieczeństwo”; „Pomóż chronić najsłabszych”.

Czasami tym „złoczyńcom” zarzuca się lekkomyślność, egoizm i ignorancję.

W międzyczasie rząd powtarza jak mantry, że podąża zarówno za „nauką”, jak i radami Światowej Organizacji Zdrowia – podejście tego ostatniego establishmentu do kwestii maseczek zmienia się co rusz i to najwyraźniej pod wpływem lobbingu politycznego, a nie obiektywnych dowodów.

Czy wszyscy powinniśmy się do tego dostosować i pozwolić, aby zakrycia twarzy stały się integralną częścią codziennego życia?

Odpowiedź brzmi NIE! Dlaczego?

Oto pięć dobrych powodów, dla których nienoszenie maseczek nie powinno być narzucane nam z góry.

Maseczki nie ograniczają transmisji wirusa

Jak dotąd nie przeprowadzono żadnych randomizowanych badań kontrolowanych w celu zbadania, czy noszenie osłony twarzy ma jakikolwiek wpływ na przenoszenie się koronawirusa (SARS-CoV-2) przez społeczność.

W przeciwieństwie do grypy sezonowej niedawny przegląd 14 kontrolowanych badań wykazał, że maseczki nie spowodowały znaczącego zmniejszenia rozprzestrzeniania się wirusa.

Wirusy są małe – mają około 10000 części milimetra – więc niemedyczne osłony twarzy, ze znacznie większymi perforacjami, nie będą działać jako nieprzepuszczalna bariera.

Na poparcie tego rozumowania japońskie badanie wykazało, że maseczki z tkaniny „zapewniają zerową ochronę przed koronawirusem” ze względu na wielkość porów.

Podobnie, w czerwcowym przeglądzie Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego stwierdzono, że maski niemedyczne nie przynoszą żadnych korzyści zdrowym osobom, zwłaszcza gdy częstość występowania wirusa jest niska.

Lobby zwolenników maseczek często argumentuje, że zakrywanie twarzy zapobiega przenoszeniu się kropel potencjalnej infekcji na innych poprzez kaszel i kichanie.

Czy jest prawdopodobne, że maseczki będą pod tym względem skuteczniejszą barierą niż chusteczka lub rękaw?

Maseczki mogą wyrządzić krzywdę

Znaczna większość społeczeństwa nie wykazuje idealnego zachowania w noszeniu maseczek.

Niewygodne, źle dopasowane osłony twarzy zachęcają do wielokrotnego jej dotykania, co samo w sobie stanowi zagrożenie infekcją.

Ryzyko, że noszenie osłon twarzy w społeczności prawdopodobnie zwiększy przenoszenie wirusa, zostało dostrzeżone przez indywidualnych naukowców oraz w przeglądach literatury naukowej.

Potencjalne szkody dla użytkownika zostały również wymienione w tym zmęczenie, bóle głowy, zapalenie skóry twarzy i odwodnienie.

Noszenie maseczki może prowadzić nie tylko do obrażeń fizycznych.

Osoby, które już zmagają się z pewnymi problemami ze zdrowiem psychicznym, prawdopodobnie zauważą, że zakrycia twarzy potęgują ich stres i niepokój emocjonalny.

Maseczki sygnalizują zgodność z trwającą tyranią

Pośpieszne wprowadzenie ustawy covidowej wraz z kolejnymi, pospiesznie nowelizowanymi przepisami dotyczącymi zdrowia publicznego narzuciły – bez żadnej kontroli społecznej – szereg bezprecedensowych i absurdalnych ograniczeń.

W rezultacie całej populacji odmówiono szeregu podstawowych swobód związanych z podróżowaniem, pracą, wypoczynkiem, aktywnością społeczną i edukacją.

Aby skutecznie narzucić tego rodzaju totalitarny reżim, rząd (i jego fanatycy zdrowia publicznego) żądają akceptacji od swoich obywateli.

Maseczka ​​stanowi rażący symbol takiej uległej bierności, zapewnia natychmiastową identyfikację osób przestrzegających zasad i osób łamiących przepisy, co znacznie ułatwia egzekwowanie przestrzegania nakazów np. przez policję.

Maseczki dehumanizują

Ludzie są zwierzętami społecznymi. Musimy wchodzić w interakcje z innymi i komunikować się, aby utrzymać nasze samopoczucie w dobrym stanie.

Reakcje ludzi, których spotykamy, dostarczają ciągłych informacji zwrotnych na temat nas samych i wpływu, jaki wywieramy na innych.

Maseczki są główną przeszkodą w spełnianiu wszystkich tych ludzkich wymagań i jako takie powodują dehumanizację.

Zakrycia twarzy osłabiają komunikację werbalną.

Bariera na ustach nieuchronnie tłumi mowę, utrudniając rozróżnianie słów, zwłaszcza gdy słuchacz ma problemy ze słuchem lub wyraźną mową.

Dla osób niesłyszących maseczki uniemożliwiają czytanie z ruchu warg, skutecznie izolując ich w ten sposób od otoczenia społecznego.

Prawdopodobnie negatywne skutki komunikacji niewerbalnej są jeszcze bardziej znaczące.

Wyraz twarzy odgrywa kluczową rolę w przekazywaniu emocji, ale kiedy spoglądamy na przechodnia z kagańcem, nie możemy określić, czy jest on szczęśliwy, smutny, niespokojny, zły czy zniesmaczony.

Zminimalizowana indywidualność i ukryta tożsamość to cechy zamaskowanej populacji, która brnie w próżność społeczną.

Maseczki utrwalają poczucie strachu

Już na samym początku „pandemii” rzązący podjęli strategiczną decyzję o podniesieniu poziomu strachu wśród ogółu społeczeństwa.

W konsekwencji, we współpracy z mediami głównego nurtu, byliśmy i jesteśmy nieustannie bombardowani mantrami, sloganami i obrazami, których głównym celem jest wystraszenie nas i skłonienie do poddania się globalnej dyktaturze.

I ta rządowa kampania w pewnym stopniu odniosła ogromny sukces.

Gdy strach wzrósł do poziomu znacznie przekraczającego poziom racjonalny, biorąc pod uwagę faktyczne ryzyko, z którym się spotykaliśmy, znaczna większość zastosowała się do blokad i innych ograniczeń.

Maseczki utrwalają te przesadne lęki, są bardzo widocznym przypomnieniem, że niebezpieczeństwo jest wszędzie.

Osłony twarzy w znacznym stopniu przyczyniają się do utrzymania powszechnej histerii.

Niestety, konsekwencje tego działania dla społeczeństwa są ogromne.

Strach niszczy życie, źródła utrzymania i zdrowie fizyczne oraz psychiczne.

Udręczeni tym strachem, mamy dość i wyczerpujemy swoją energię.

Wypalamy się, malejemy, nikniemy, bo rząd w zmowie z drakońską polityką koncernów farmaceutycznych, ogranicza nam podstawowe wolności.

⇒ Czytaj także: MASECZKI BĘDĄ OBOWIĄZKOWE NAWET PO SZCZEPIONCE PRZECIW COVID-19

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.