Czasem jest tak, że bardzo wiele dzieje się w nas, w naszym życiu. Mogą to być sprawy, emocje dla nas trudne, sytuacje, gdy czujemy, że wszystko wymyka nam się spod kontroli i, że zaczyna nas to przerastać. Może być jednak i tak, że wszystko świetnie nam się układa, każde rozpoczęte działanie momentalnie rozkwita, pociąga za sobą kolejne i koleje cudne wydarzenia.

Czujemy się wręcz upojeni szczęściem i ekscytacją.

Jesteśmy na wielkiej fali.

Rozpędzeni… Zarówno w jednym, jak i drugim momencie, często tracimy połączenie z samym sobą.

To, co nam wtedy potrzebne, to zatrzymanie się.

Choć na chwilę.

Zatrzymać się.

Poczuć siebie.

Osiąść w sobie.

Dotknąć swoich uczuć, dotknąć wnętrza siebie. Odciąć się na chwilę od całego świata zewnętrznego, od myśli, emocji, zamiarów, oczekiwań, wszystkiego.

Być tu i teraz ze sobą.

Oddychać.

Upajać się chwilą.

W tym momencie wszystko się rozluźnia, nasze ciało, przestrzeń wokół nas. Odpada to, co sztuczne, zostaje to, co żywe to, co prawdziwe.

 

oddech-równowaga.jpg
fot.123rf.com

 

Zasiane ziarna zyskują życiodajny, troskliwy grunt.

Rozluźniasz się.

Otwierasz.

Regenerujesz.

Napełniasz siłą.

Osadzasz w swoim źródle.

Można to zrobić na wiele sposobów.

Fajnym i bardzo skutecznym sposobem zatrzymania się jest głęboki, świadomy oddech

Żyjąc w pośpiechu, w świecie nieustannych bodźców i rozpraszaczy, ciężko jest nam o spokojny, uważny oddech.

Jego znaczenie dla naszego samopoczucia, jakości naszego życia, zdrowia i psychicznego i fizycznego jest jednak tak wielkie, iż warto jest poświęcić mu trochę naszego czasu i uwagi.

Efektem intensywności naszego życia, napięć i stresów jest płytki i szybki oddech, czyli zupełnie przeciwny do swojego naturalnego rytmu- oddechu spokojnego i głębokiego.

Codzienne, nie muszą to być długie, ale systematyczne ćwiczenia oddechowe pomogą nam przywrócić naturalny przepływ tlenu w ciele.

 

oddech-równowaga.jpg
fot.123rf.com

 

Przepływ, który pozwoli nam w pełni doświadczyć momentu zatrzymania, relaksy, regeneracji, kontaktu samego ze sobą i zdrowego, biologicznego funkcjonowania naszego organizmu.

Na początek zatem  warto zacząć od ćwiczeń, które pomogą nam pogłębić i spowolnić oddech.

Shirley Trickett w swojej książce „Spokojnie, to tylko panika” podaje dwa ćwiczenia, które pomogą nam takowy efekt osiągnąć.

Ćwiczenie świadomości trzech poziomów głębokości oddechu

Przyjmując wygodną pozycję, wyobrażamy sobie, iż nasze płuca składają się z trzech różnokolorowych baloników: niebieskiego, zielonego i żółtego.

Niebieski balonik znajduje się na poziomie naszych ramion, zielony na wysokości naszych żeber, żółty natomiast ulokowany jest bardzo nisko w naszym brzuchu.

Ćwiczenie rozpoczynamy od świadomego nabierania powietrza tak, by wypełnić balonik niebieski.

Taką czynność wykonujemy kilka razy, świadomie obserwując, jak wygląda oddech wprowadzany tylko do górnej części płuc.

 

oddech-równowaga.jpg
fot.123rf.com

 

Prowadząc siedzący tryb życia, zazwyczaj właśnie tak oddychamy.

Teraz rozluźniamy naszą klatkę piersiową i wyciągamy powietrze głębiej, wypełniając zielony balonik.

Podczas takiego oddechu nasze żebra powinny się rozszerzyć. Oddychamy świadomie, dostrzegając różnicę między oddechem wprowadzanym tylko do niebieskiego balonika a oddechem, który wypełnia i niebieski i zielony balonik.

W momencie, gdy różnica ta będzie dla nas w pełni rozpoznawalna, dalej pogłębiamy swój oddech.

Głęboko wciągając powietrze, wypełniamy nim ulokowany w brzuchu żółty balonik, rozluźniając przy tym całe wnętrze naszej jamy brzusznej.

W każdym z tych etapów nie chodzi o to, by nabierać coraz więcej powietrza, choć pojemność naszych płuc na pewno się zwiększy, tylko o to, by powietrze to kierować coraz bardziej w głąb naszego ciała.

Gdy systematycznie ćwicząc, opanujemy takie oddychanie, dostrzeżemy, jakie rozluźnienie przynosi ono naszemu ciału.

Wówczas chwila spędzona z sobą samym na będzie dla nas głębokim relaksem.

Ćwiczenie korekty ilości oddechów, a zatem wydłużamy oddech

W wygodnej pozycji leżącej jedną rękę kładziemy na klatce piersiowej, a drugą na brzuchu. Powietrze powoli, równomiernie wdychamy i wydychamy przez nos.

Oddychamy w taki sposób, by unosiła się i opadała tylko ręka położona na naszym brzuchu.

Nie na siłę, ale delikatnie i powoli staramy się wydłużyć nasz wydech.

W momencie wydechu powinniśmy poczuć, jak miejsce powietrza zajmują nasze narządy wewnętrzne, natomiast w chwili wdechu, jak zostają one przesunięte w dół.

Autorka książki sugeruje, iż powinniśmy dojść do 12 takowych oddechów na minutę. Jak to sprawdzić?

Leżąc spokojnie przez 30 sekund, liczymy swoje oddechy. Jeden oddech to nasz wdech i wydech. Następnie mnożymy wynik razy dwa.

Jak ze wszystkim praktyka czyni mistrza! Niewątpliwie, czy szybciej zaczniemy, tym szybciej ten stan osiągniemy.

„Ludzie oddychają tak, jak żyją, a żyją zgodnie z tym, w co nieświadomie wierzą. Zatem zmiana wzorców oddychania, a raczej powrót do tego, co stworzyła natura, może wywołać głębokie zmiany w życiu.”

Colin P. Sisson („Wewnętrzne przebudzenie”)

Co jeszcze zatem możemy zrobić ze swoich oddechem, by poczuć chwilę zatrzymania i powrócić do wewnętrznej równowagi?

Możemy utożsamić oddech z falą przypływu i odpływu, wyobrażając sobie i czując obmywający nas ocean.

 

oddech-równowaga.jpg
fot.123rf.com

 

Możemy wdechem nabierać piękne świetliste kolory, a wydechem usuwać to, co już stare, niepotrzebne.

Możemy też bawić się naszym oddechem na swój własny sposób. Możemy sami tworzyć swoje oddechowe opowieści.

Podczas takich ćwiczeń, między wdechem a wydechem możemy poczuć moment zatrzymania, jako kontakt, dotyk wręcz, swojego Centrum, swojej Głębi.

Zatrzymać się możemy również, upajając swoje zmysły w kontakcie z naturą, delektując się wielobarwnym, smakowitym posiłkiem, pielęgnując, pieszcząc swoje ciało, zatapiając w dźwiękach muzyki, zanurzając się w tańcu, czy w czułym przytuleniu samego siebie.

My ludzie, jako  nierozerwalna część tego wszechświata, jesteśmy stworzeni, by działać w harmonii. Naturalnym naszym stanem jest utrzymywanie równowagi między energią żeńską i energią męską w nas.

Energia żeńska jest w ciągłym ruchu, nie zna zastoju, jest nieokiełznana, czasem łagodna, czasem żywiołowa, ale zawsze w przepływie.

Energia męska zaś jest bardzo silna, stateczna, potrzebuje osadzenia. Dominacja jednej bądź drugiej energii doprowadzi do oderwania lub zastoju.

By naszym ziarnom zapewnić życiodajny grunt, by móc zatroszczyć się o ich wzrost, rozkwit i zebrać plony potrzebujemy dbać właśnie o tę naszą wewnętrzną harmonię, równowagę energii żeńskiej i energii męskiej w nas.

Idźmy zatem, działajmy, poznawajmy, doświadczajmy, płyńmy, zmieniajmy, odkrywajmy, lećmy i zawsze utrzymujmy kontakt ze swoim Sercem, ze swoim Centrum.

Tak utrzymamy równowagę i harmonię tych dwóch pięknych energii w sobie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.