Opowieści, legendy czy bajki są nieocenionym źródłem mądrości, uniwersalnych prawd oraz cennych wskazówek. Jedną z takich historii jest przypowieść o chińskim wieśniaku, którą przytaczał Anthony de Mello. Ta przepełniona spokojem opowieść podnosi na duchu w obliczu problemów i niesie nadzieję w sytuacjach pozornie bez wyjścia. A oto ona:

W małej chińskiej wiosce mieszkał starszy mężczyzna.

Całym jego dobytkiem był kawałek pola oraz koń, z pomocą którego uprawiał rolę.

Koń był dla wieśniaka niezwykle wartościowy, ponieważ dzięki niemu mógł zapewnić byt sobie oraz swojemu synowi.

Pewnego dnia koń zniknął.

Sąsiedzi współczuli wieśniakowi takiego nieszczęścia.

Mężczyzna nie zamartwiał się jednak stratą konia, lecz ze spokojem pytał:

Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?”

Tydzień później zwierzę niespodziewanie powróciło do właściciela, przyprowadzając ze sobą stado innych koni.

Tym razem sąsiedzi nie mogli uwierzyć w to, jakie szczęście spotkało starego wieśniaka – w całej wiosce nikt nie miał tylu koni!

Gratulowali mu z całego serca.

Mężczyzna podziękował im za miłe słowa, po czym zapytał:

„Skąd wasza pewność, że to, co się wydarzyło, jest szczęściem?”.

Sąsiedzi dziwili się tym słowom i uznali starca za niewdzięcznika.

Pewnego razu syn wieśniaka postanowił okiełznać jednego z nowych koni.

Niestety, jego próba nie powiodła się, ponieważ spadł z grzbietu zwierzęcia i złamał nogę.

Sąsiedzi ponownie składali mężczyźnie wyrazy współczucia w obliczu takiego nieszczęścia, jednak wieśniak pytał tylko:

Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?”.

Dni mijały, a kraj pogrążył się w wojnie.

Do chińskiej wioski wkroczyli żołnierze, werbując do wojska młodzieńców zdolnych walczyć.

Ku rozpaczy wielu rodzin, zabrali wszystkich młodych mężczyzn, z wyjątkiem jednego – syna wieśniaka, który leżał w łóżku ze złamaną nogą.

Po jakimś czasie okazało się, że żaden z młodzieńców zaciągniętych do walk nie przeżył.

Rodziny pogrążyły się w żałobie, jednak wieśniak pozostał niewzruszony, pytając tylko:

Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?”.

Ta refleksyjna i głęboka w swej prostocie przypowieść jest kwintesencją stoicyzmu.

Mówi o tym, by nie klasyfikować zdarzeń jako „dobre” czy „złe”.

Etykietki, które nadajemy różnym sytuacjom życiowym, wynikają z naszego ograniczonego postrzegania, bazującego na chwili obecnej.

Spotykające nas doświadczenia to jednak tylko elementy szerszego planu, który jest przed nami ukryty.

Pozwólmy im zatem swobodnie przepływać, bez oceniania ich i interpretowania w kategoriach „szczęścia” lub „nieszczęścia”.

Dzięki takiemu podejściu zachowamy spokój, pokorę i otwartość na lekcje, jakie niesie ze sobą życie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.