Spisek żarówkowy to tajna broń producentów, której my konsumenci stajemy się ofiarami. Wpadamy w sidła pt. „nie opłaca się naprawiać, lepiej kupić nowe”, dzięki czemu napędzamy ich biznes i podnosimy zyski. A wszystko zaczęło się już w latach 20. XX wieku, kiedy w fabrykach zaczęto produkować rzeczy gorszej jakości, tylko po to, aby szybciej się zużywały i by wzrastała ich sprzedaż.

Wina spoczywa w żarówce

Pod koniec grudnia 1924 roku w Genewie miało miejsce spotkanie wielkich producentów żarówek m.in. Osram, Philips oraz General Electric.

Na spotkaniu tym postanowiono utworzyć kartel Phoebus, którego oficjalnym zadaniem była standaryzacja żarówek.

W rzeczywistości kartel skupił się na wymianie patentów pozwalających na obniżenie trwałości produkowanych przez siebie żarówek oraz ustalenie jednakowej, ale wyższej niż dotychczas ceny za ten produkt.

spisek-żarówkowy.jpg
fot.123rf.com

Stwierdzono, że osiągnięty wyniki 2500 h żywotności żarówki (pierwsza żarówka Edisona z 1880 roku świeciła przez ok. 1500 h) jest niekorzystny dla producentów.

Wiąże się ze spadkiem sprzedaży i mniejszymi zyskami.

Dlatego też nieoficjalnie ustanowiono stopniowe obniżanie trwałości produkowanych żarówek, maksymalnie do 1000 h.

Za produkowanie żarówek o dłuższej trwałości, przekraczającej 1500 h groziły kary pieniężne zgodne z ustalonym taryfikatorem.

Na skutki działań kartelu nie trzeba było długo czekać. Już dwa lata później żywotność żarówek oficjalnie została zmniejszona z 2500 h do 1500 h.

W latach 40. XX wieku wartość tę obniżono o kolejne 500 h i uzyskano wynik 1000 h żywotności żarówki, który utrzymywano nawet pomimo pojawiających się odkryć i pomysłów inżynierów na wiekowe, o wiele wydajniejsze żarówki.

Planowe postarzanie, czyli o krok dalej

Na żarówkach jednak się nie skończyło.

Rewolucja przemysłowa, umaszynowienie i zautomatyzowanie procesów produkcji sprawiły, że producenci, a zwłaszcza duże koncerny borykali się z nadmiarem wyprodukowanych towarów.

Produkcja szła pełną parą, z taśm schodziły kolejne produkty, lecz ich sprzedaż stała w miejscu.

spisek-żarówkowy.jpg
fot.123rf.com

Kryzys ten odczuły w latach dwudziestych zwłaszcza Stany Zjednoczone, których konsumenci kurczowo trzymali się dobrych jakościowo i sprawnych produktów.

Postanowiono, więc rozszerzyć działania planowanego postarzania produktów.

Projektanci towarów musieli skupić się na tym, aby miały one ograniczony czas użyteczności, a następnie po zaplanowanym okresie (zwykle zaraz po upływie gwarancji) stawały się niesprawne i jednocześnie nieopłacalne w kwestii naprawy.

Koniec planu

Plan wprowadzony przez kartel Phoebus przetrwał do II wojny światowej.

Jeszcze zaraz po jej rozpoczęciu zarząd firmy DuPont produkującej prawdziwy hit – pończochy nylonowe, nakazał chemikom zmienić skład materiału, tak aby pończochy stały się mniej trwałe, miały gorszą jakość, a klientki były zmuszone do ich częstszego wymieniania.

Potem działania wojenne zepchnęły na drugi plan praktyki planowanego postarzania produktów.

Jednak nie na długo, bo tuż po zakończeniu wojny postanowiono znów uruchomić ten proces tylko w nieco innej wersji.

Otóż postawiono na jawne zachęcanie konsumentów do kupowania.

Amerykański projektant przemysłowy, a także grafik i stylista Clifford Brooks Stevens powiedział wówczas:

Planowane postarzanie to wyzwalanie w konsumencie pragnienia posiadania czegoś trochę nowszego, trochę lepszego i trochę szybciej niż tego potrzebuje.

I tak oto zrodziła się era konsumpcjonizmu – kreowania trendów, wyrzucania niemodnych rzeczy, szybkiego postępu technologicznego, „przestarzałości” rocznych produktów, nowszych modeli, rzeczy czasami mniej funkcjonalnych, ale modnych – takich, które każdy chce i musi mieć, by nie być gorszym.

Spisek żarówkowy – wielki powrót

O wielkim powrocie spisku żarowego rozpowszechnionego na cały świat, zrobiło się głośno
w 2003 roku, kiedy to z powództwa grupowego do sądu trafił pozew przeciwko firmie Apple.

Zarzut dotyczył niewymienialnych w iPodzie baterii.

Klienci narzekali na zmniejszenie pojemności baterii oraz jej żywotności (kilkanaście miesięcy) i braku możliwości wymiany.

spisek-żarówkowy-apple.jpg
fot.123rff.com

Prawnicy reprezentujący poszkodowanych dotarli do dokumentów, w których odkryli informacje o celowych zabiegach postarzania owych produktów.

Ostatecznie Apple przyjęło zarzuty i wprowadziło zmiany – baterie stały się wymienialne, a ich gwarancja przedłużona została do 2 lat.

Coraz gorzej…

W lutym 2016 roku niemiecki Urząd ds. Środowiska (UBA – Umweltbundesamt) opublikował raport ekspertów z Instytutu Badawczego Oeko-Institut oraz Uniwersytetu Bonn, z którego wynika, że w ciągu kilku ostatnich lat żywotność wielu popularnych sprzętów znacząco spadła.

Zdaniem naukowców żywotność dużego sprzętu elektronicznego (pralki, lodówki itp.) spadła ze średnio 16 lat na 13 lat.

Natomiast urządzenia RTV oraz drobne AGD coraz częściej odmawiają posłuszeństwa wcześniej niż po upływie 5 lat ich pracy.

Sam produkowany sprzęt nie jest wadliwy. Awarii ulegają zwykle małe, niepozorne elementy, których nie opłaca się wymienić lub które nie posiadają części zamiennych.

W konsekwencji przymusu ciągłych zmian, mamy do czynienia z górami elektrośmieci.

Co roku obywatele Unii Europejskiej „produkują” około 15 milionów ton elektroodpadów, co przyprawia o ból głowy ekologów.

spisek-żarówkowy.jpg
fot.123rf.com

Na początku lipca 2017 roku Parlament Europejski wyraził publiczny sprzeciw przeciwko planowanemu postarzaniu produktów i poparł walkę ze spiskiem żarówkowym, dotyczącym głównie sprzętu AGD oraz urządzeń mobilnych i sprzętu RTV.

W planowanym projekcie zmian żąda się ustalenia dłuższego okresu gwarancyjnego i zapewnienia dostępu do części zamiennych.

W planach jest także nakłonienie producentów do rezygnacji z wmontowywania komponentów na stałe oraz stworzenie niezależnego od producenta systemu testowania sprzętu dopuszczanego do obrotu.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.