SURA to rosyjska „odmiana” HAARPA, o którym pisaliśmy tutaj. Amerykańskie eksperymenty w oficjalnej wersji dotyczą wpływu pola elektromagnetycznego na pogodę. Nieformalnie wiadomo, że to HAARP jest odpowiedzialny za szereg anomalii w różnych częściach świata. Co wspólnego z tym ma rosyjska SURA? Czy niebezpieczeństwo czyha bliżej, niż nam się wydaje?

Spuścizna ZSRR

 Pod koniec lat 70. XX wieku w centralnym pasie Rosji, w zacisznym, oddalonym od wścibskich oczu Wasilsursku, położonym w odległości 150 km od Niżnego Nowogrodu rozpoczęto budowę Zakładu Ocieplania Jonosfery SURA (nazwę zaczerpnięto od przepływającej przez Wasilsursk rzeki Sury).

Obiekt oddano do użytku w 1981 roku. Oficjalna wersja podaje, że jest to miejsce należące do Narodowego Instytutu Badawczego Radiofizyki (NIRFI), które zajmuje się badaniem jonosfery.

Niegdyś w Surze pracował nawet sam Borys Niemcow.

Obecnie SURA zajmuje obszar 9 ha, na którym w równych odległościach stoją szeregi podniszczonych przez upływ czasu, 144 sztuk rdzewiejących 20-metrowych anten.

 

sura.jpg
Sura

 

Sam dyrektor instytutu, Siergiej Sneghiriov twierdzi, że SURA jest jednym z trzech tego rodzaju obiektów na świecie – jeden znajduje się na Alasce (HAARP), drugi w Tromso w Norwegii, a trzeci właśnie w Rosji.

W centrum pola antenowego mieści źródło promieniowania, wielka tuba, dzięki której można badać procesy akustyczne, które zachodzą w atmosferze.

Na obrzeżach terenu znajdują się ponadto podstacja transformatorowa, blok laboratoryjny, budynek gospodarczy oraz trzy przekaźniki fal radiowych.

SURA i jej działalność

Działalność bazy przez cały czas trwania ZSRR była dofinansowywana ze środków resortu obrony. To właśnie w tym okresie odbywały się tam największe eksperymenty.

Zgodnie z oficjalną wersją SURA zajmowała się głównie analizą wpływu fal radiowych na stan jonosfery.

Na jej terenie dokonano różnych ważnych odkryć, m.in. odkryto efekt generowania promieniowania o niskiej częstotliwości w czasie modulowania prądów jonosferycznych.

 

sura-jonosfera.jpg
fot.depositphotos.com

 

Oprócz tego zajmowano się badaniami zmian w pogodzie oraz właściwościami obłoków srebrzystych i ich wpływem na klimat.

Zaawansowane prace eksperymentalne po rozpadzie ZSRR ponoć zostały przerwane. Dziś oficjalnie SURA działa jedynie przez ok. 100 godzin w ciągu roku, prowadząc badania służące jedynie celom naukowym i udziałom tamtejszych naukowców w międzynarodowych projektach dotyczących badania jonosfery.

Skupiają się podobno tylko na zależnościach pomiędzy katastrofami naturalnymi a zaburzeniami w jonosferze oraz na zjawisku świecenia jonosfery.

Instytut cierpi na permanentny brak pieniędzy i nie może pozwolić sobie na przeprowadzenie dłuższych i zaawansowanych eksperymentów, chociaż podobno nie jest aż tak źle i rosyjscy naukowcy wyprzedzają nawet Amerykanów w kwestii rozumienia procesów, które zachodzą w jonosferze.

Podejrzana siostra HAARPA

Teoria teorią, wersje oficjalne wersjami oficjalnymi, ale według niektórych, od kiedy zaczęto korzystać z możliwości obiektu, w atmosferze, w zasięgu działania Sury zaobserwowano interesujące anomalie.

Pracownicy naukowi twierdzili, że po aktywowaniu prac w obiekcie, widzieli pojawiające się na niebie i przemieszczające się z dużą prędkością dziwne, świecące na czerwono kule – luminescencje sztucznie wykształconych tworów plazmy.

W 2005 roku amerykański meteorolog Scott Stevens oskarżył Rosjan o to, że wykorzystując działalność zakładu w Wasilsursku, doprowadzają do licznych katastrof naturalnych, takich jak np. huragan Katrina.

Prawdą jest, że SURA dzięki swojej lokalizacji może wpływać na stan jonosfery i magnetosfery.

Podejrzewana jest nie tylko o wywoływanie gwałtownych zmian pogody (huragany, trzęsienia ziemi, ulewne deszcze itp.), ale także o pojawianie się sztucznej zorzy polarnej oraz ingerencję w rozstrojenie układów elektronicznych satelitów i innych aparatów elektronicznych.

Ponadto na terenie obiektu trwają ponoć prace, mające na celu skonstruowanie idealnej broni, która za pomocą fal radiowych mogłaby zniszczyć wszystkie ważne urządzenia nawigacyjne i komunikacyjne, potrzebne na przykład do strącania samolotów.

A może „przypadkiem” ta broń już działa?

Dokładnie nie wiadomo, co dzieje się na terenie obiektu SURA, na czym polegają i na czym polegały eksperymenty, jaki był i jaki jest ich cel.

Szczegóły działalności zakładu pozostają pilnie strzeżoną tajemnicą, a sami rosyjscy naukowcy nocami dyżurują na jego terenie, rzekomo tylko po to, by chronić obiekt przed rozgrabieniem…

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.