Z dniem 10 grudnia 2014 rok Trybunał Konstytucyjny uchylił zakaz na ubój rytualny, dając tym samym do zrozumienia, że religia ma wyższość nad prawem i normami humanitarnymi. Decyzja trybunału umotywowana została tym, iż zakaz był niezgodny z konstytucją. W takim razie, dlaczego zezwolono nie tylko na ubój w granicach obrzędów religijnych, ale również w skali przemysłowej?

Chodziło o pieniądze.

Jak zawsze…

 

ubój-rytualny.jpg
pixabay.com

 

Zanim przejdziemy do sedna sprawy, chciałbym państwu przybliżyć historię i proces uboju rytualnego.

Jak wyglądała kwestia prawna na przestrzeni ostatniego tysiąclecia?

Prawo dotyczące uboju zgodnego z wymogami obrzędów religijnych na przestrzeni wieków rozwijało się na korzyść społeczności żydowskich.

Mniej więcej od 1844 roku, polskie społeczeństwo zaczęło powoli dojrzewać w kwestii humanitarnego traktowania zwierząt i wtedy też powstał pierwszy dokument prawny, określający sposób traktowania zwierząt domowych.

Co prawda ustawa była wciąż prymitywna, ale dała podwaliny pod dalsze dążenia do zapobiegania nadmiernemu cierpieniu zwierząt.

Kolejne dekady cechowały się progresem i tym samym lepszym regulacjom dotyczącymi obchodzenia się ze zwierzętami aż do końca 2014 roku, kiedy nastąpił regres.

Od średniowiecza, poprzez czasy współczesne i ponownie do średniowiecza…
XI i XII w. – powstają pierwsze zorganizowane osady żydowskie, w których granicach dokonywano uboju rytualnego zgodnie z żydowskim prawem Halacha.

16 sierpnia 1264 r. – książę Bolesław Pobożny nadał Żydom w Wielkopolsce przywilej kaliski, który zapewnił im swobodę praktyk religijnych, dając tym samym prawne przyzwolenie do wykonywania uboju rytualnego.

1334 r. – rok po koronacji, król Kazimierz Wielki potwierdził przywilej kaliski, nadany przez księcia Bolesława Pobożnego. Na przestrzeni kolejnych dekad, a następnie stuleci, sytuacja zdecydowanie przemawiała na korzyść Żydów.

1649 r. – król Jan Kazimierz wprowadził w Poznaniu nadzór cechmistrza rzeźnickiego nad ubojem dokonywanym przez Żydów. Przez kolejne dekady praktykowano okrutne metody uśmiercania zwierząt hodowlanych.

1844 r. – w Warszawie uchwalona została ustawa policji weterynaryjnej, mająca na celu zapobieganie i uśmierzanie chorób panujących i zaraźliwych między zwierzętami domowymi. Ustawa obowiązywała na terenie całego Królestwa Polskiego. Ubój rytualny był wciąż dopuszczalną formą uśmiercania zwierząt gospodarskich.

Przełom XIX i XX w. – organizacje pozarządowe, działające na rzecz praw zwierząt doprowadziły do rozpoczęcia dyskusji nad kwestiami humanitarnego uśmiercania zwierząt. Społeczność żydowska szybko zareagowała, posądzając o antysemityzm i próbę ograniczenia wolności religijnej.

1936 r. – posłanka Janina Prystorowa wraz z grupą posłów Senatu, wniosła do Sejmu projekt ustawy o zakazie uboju rytualnego. Projekt ustawy ponownie wywołał oburzenie wśród społeczności żydowskiej.

1 stycznia 1937 r. – w życie weszła ustawa o zakazie powszechnego uboju rytualnego, zezwalając jedynie na ubój w ramach obrzędów religijnych.

1939 r. – tuż przed wybuchem II Wojny Światowej, Sejm znowelizował ustawę z 1936 roku, całkowicie zakazując uboju na zasadach religijnych. Niestety z powodu wojny nie została ona ratyfikowana przez Senat.

15 grudnia 1997 r. – uchylona została ustawa z 1937 roku na rzecz nowej ustawy o ochronie zwierząt.

W dokumencie zawarto konkretne wytyczne dotyczące traktowania zwierząt w tym gospodarskich, przedstawiając zasadę uśmiercania po uprzednim ogłuszeniu, pozbawiając tym samym zwierzę świadomości.

Ustawa dopuszczała wyjątek w ramach obrządków religijnych.

28 września 2002 r. (Dz. U. z 2002 r. Nr 135, poz. 1141) – weszła w życie nowelizacja ustawy z 1997 roku nakazująca ogłuszanie zwierząt w każdym przypadku, ponownie zakazując uboju rytualnego.

2004 r. – Minister Rolnictwa, Wojciech Olejniczak wprowadził rozporządzenie dopuszczające ubój rytualny, mimo że ustawa o ochronie zwierząt jasno określa, iż zwierzęta muszą być przed uśmierceniem ogłuszone.

10 lat później pan Olejniczak zmienił zdanie, jak twierdzi, po przeczytaniu publikacji w Gazecie Wyborczej. Jeden artykuł sprawił, że zmienił zdanie… To zaskakujące, bo wystarczyło chwilę pomyśleć i zaznajomić się z problematyką przed wprowadzeniem rozporządzenia.

27 listopada 2012 r. sygn. akt U 4/12 (Dz. U. z 2012 r. Nr 0, poz. 1365) – Trybunał Konstytucyjny uznał, iż rozporządzenie wydane w 2004 roku przez ministra Olejniczaka jest niezgodne z ustawą z 1997 roku, a sam Minister Rolnictwa przekroczył swoje kompetencje. Szkoda, że dopiero po ośmiu latach podjęto kroki w kierunku rozwiązania problemu.

1 stycznia 2013 r. – uprawomocnił się wyrok Trybunału Konstrukcyjnego, ponownie zakazując uboju rytualnego bez wcześniejszego ogłuszenia. Po uprawomocnieniu wyroku, środowiska żydowskie i muzułmańskie wyraziły swój sprzeciw wobec ustawy o ochronie praw zwierząt, motywując niezadowolenie ograniczaniem wolności religii, którą zapewnia konstytucja.

Nierzadko wyrok określano krzywdzącym antysemityzmem, bo warto zauważyć, że największe niezadowolenie z wyroku Trybunału Konstytucyjnego wykazała społeczność żydowska.

Mimo iż ubój rytualny był w Polsce zakazany, to mięso z takiego uboju, bez żadnych problemów było eksportowane do Izraela.

Reporterzy „Po prostu” (TVP1), postanowili sprawdzić te doniesienia, odwiedzając jerozolimski targ Mahane Yehuda, gdzie faktycznie na stoiskach sprzedawane było koszerne mięso z Polski [1] [2].

Jako że w naszym kraju nie można było uśmiercać zwierząt bez ogłuszania, koordynator z ramienia Rabinatu do certyfikowania zakładów, Michael Alper znalazł podobno rozwiązanie pośrednie, poprzez ogłuszanie prądem.

Zgodnie z zasadami określonymi przez Halacha, koszerność uzyskują zwierzęta uśmiercone bez ogłuszania.

Zwierzę musi być w pełni świadome, więc ogłuszenie prądem jest niedopuszczalne. Ktoś albo łamał boże postanowienia dla pieniędzy, albo pluł nam w twarz, twierdząc, że pada deszcz… łamiąc przy tym polskie prawo.

 

ściana-płaczu-ubój-rytualny.jpg
fot.pixabay.com

 

10 grudnia 2014 r. sygn. akt K 52/13 (Dz. U. z 2014 r. Nr 0, poz. 1794) – mimo wielu protestów organizacji walczących o prawa zwierząt, jak i osób, dla których tego typu praktyki są po prostu niehumanitarne i niepotrzebnie, narażają zwierzęta na dłuższy ból i większy stres przed uśmierceniem, Trybunał Konstytucyjny uchylił wyrokiem zakaz uboju rytualnego.

Trybunał swoją decyzję umotywował tym, iż zakaz uboju w celach obrzędowych jest naruszeniem wolności religii i sumienia. Pozostaje pytanie, czyjego sumienia?

Na czym polega ubój rytualny?

Wszystkie religie świata określają pewne zasady, w których granicach funkcjonują wierni. Wiele z tych zasad w czasach zamierzchłych odnosiło się bezpośrednio do specyficznych warunków życiowych.

Gdy nie było lodówek i tym samym skutecznych sposobów przechowywania szybko psującej się żywności, ubój rytualny pozwalał zachować mięso w odpowiednim stanie dłużej poprzez szybkie spuszczenie niemal całej krwi, było to więc praktyczne.

Czasy się jednak zmieniają.

Ubój na zasadach obrzędowych jest elementem praw religijnych określających co wolno, a czego nie wolno.

W Judaizmie prawa reguluje ustna tradycja zwana Halacha, określająca koszerność produktów spożywczych.

Natomiast w Islamie, wszystkie prawa spisane są w ramach Szariatu, który określa, co jest halal, czyli dozwolone, a co nie.

Ubój wygląda podobnie we wszystkich religiach, które go stosują bądź stosowały. Zwierzę, które ma zostać uśmiercone do spożycia zgodnie z prawem określonym przez daną religię, nie może zostać w żaden sposób ogłuszane.

W teorii, podczas odprawiania rytuału musi zostać odmówiona modlitwa (w ubojniach przemysłowych jest to bardzo wątpliwe).

Podczas odmawiania modlitwy, specjalnie wyszkolony rzeźnik (w judaizmie Szojchet) jednym ruchem powinien przeciąć arterię i przełyk.

W pełni świadome zwierzę przez 10-30 sekund (znane są przypadki powrócenia świadomości, do 2 minuty po jej utracie) wykrwawia się.

W przemysłowym uboju na potrzeby religijne używa się specjalnych klatek, do których zwierzę jest wsadzane a nierzadko wrzucane jak worek kartofli.

Mechanizm obraca je na grzbiet, po czym rzeźnik podcina mu gardło. Zwierzęciu towarzyszy silny stres i poczucie zagrożenia co jest elementem również zwykłych ubojni jednak w zauważalnie mniejszym stopniu.

Wykrwawianie się świadomego zwierzęcia w ciasnej klatce, będąc do góry kończynami, jest straszną torturą trwającą kilka minut.

W masowym uboju kwestia religii jest jedynie umowną częścią dużego i bardzo dochodowego biznesu.

 

ubój-rytualny.jpg
fot.Zakład Mięsny Mokobody

 

Stosując ogłuszanie, można oszczędzić zwierzęciu znaczną ilość cierpienia, tym bardziej że zwierzę jest uśmiercane, będąc nieświadome swojego losu i obecnej sytuacji.

Samo ogłuszenie trwa ułamek sekundy. W zwykłych ubojniach zwierzęta traktowane są bardzo często w sposób skrajnie niewłaściwy, ale zezwalając na ubój rytualny, daliśmy przyzwolenie na jeszcze gorsze warunki i nic z tym nie da się zrobić poza oczywiście zmianą prawa.

Bardzo możliwe, że lista ubojni zatwierdzonych do produkcji koszernego/halal zacznie urosła od czasu zezwolenia na ten specyficzny ubój.

Tego typu uśmiercenie jest szybsze (nie trzeba poświęcać dodatkowego czasu na ogłuszanie i izolowanie zwierząt) i tańsze (nie trzeba przeznaczać pieniędzy na urządzenia ogłuszające i ich eksploatację, jak również strefy buforowe wygłuszające hałas, który generuje stres u zwierząt).

Jakie są alternatywy?

Szukanie kompromisów bądź alternatyw nigdy nie jest łatwe, tym bardziej, gdy obie strony sporu są przekonane do swoich racji i chcą wymusić na jednej ze stron uległość poprzez oskarżenia np. o antysemityzm.

Wcześniej jednym z rozwiązań dla społeczności żydowskiej w Polsce, było kupno mięsa z importu.

Mięso z uboju religijnego, który odbył się poza naszymi granicami, zawsze było legalne.

Uśmiercanie zwierząt według zasad Halacha czy Szariatu jest od dawna tematem dyskusji w środowiskach żydowskich oraz muzułmańskich.

Postępowa postawa względem wiary i jej praw opowiada się za humanitarnym

traktowaniem zwierząt, co wcale nie musi wiązać się z łamaniem boskich postanowień.

Dlaczego więc kwestia uboju rytualnego budzi tak duże emocje w środowiskach, dla których jest to element religii?

Chodzi oczywiście o pieniądze, bardzo duże pieniądze. Jednym z głównych argumentów za legalizacją, były straty, jakie ponosi Polska, stosując zakaz uboju religijnego.

Na szczęście są na tym świecie postępowi Żydzi czy Muzułmanie, to właśnie oni dają nadzieję na porozumienie.

Do takich ludzi zalicza się Pan Seweryn Aszkenazy ze Związku Postępowych Gmin Żydowskich.

Żydzi, którzy chcą się trzymać zasad koszerności, muszą mieć do tego prawo, ale niechże ten ubój będzie naprawdę koszerny, czyli humanitarny. Jeżeli Żydzi chcą połączyć przemysł z koszernością, to niech zbudują nowy system łączący aspekt koszerny i etyczny”. – Seweryn Aszkenazy w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Co następne po uboju rytualnym?

Wkrótce Żydzi czy Muzułmanie zapragną czegoś więcej i to prędzej, czy później zostanie im pewnie dane.

Jeśli religia ma wyższość nad prawem, humanitaryzmem, logiką i zdaniem większości w demokratycznym kraju, to co tak naprawdę stoi na przeszkodzie, by muzułmanie mogli poślubić wiele żon, niebędących w wieku przyzwolenia.

Przecież to element Islamu, więc w imię wolności religii jako państwo uległe powinniśmy zalegalizować takie małżeństwa.

Równie dobrze jakaś sekta może zarejestrować działalność religijną i w ramach tej działalności dokonywać aktów kanibalizmu, bo niby czemu mielibyśmy ograniczać ich wolność religijną.

Co prawda dziś może to wydawać się dość skrajnymi przemyśleniami, ale różne rzeczy już widziałem.

Warto dodać, iż wspomniane przykłady wiążą się ze wzrostem gospodarczym, który jako jeden z argumentów podają zwolennicy legalnego uboju na potrzeby religijne.

Jeśli ktoś stawia pieniądze ponad humanitaryzm, to taki człowiek nie zasługuje na szacunek.

Równie dobrze taka osoba może być zdolna do postawienia zysku ponad życie innego człowieka.

Dokąd zmierzamy?

Nasze człowieczeństwo cechuje głównie to, jak traktujemy innych ludzi, zwierzęta, czyli naszych braci mniejszych i samą naturę.

Jeśli nie mamy litości, by oszczędzić świadomej i odczuwającej ból oraz strach istocie cierpienia, to w jakim stopniu jesteśmy ludźmi, gatunkiem rozumnym i emocjonalnym?

Ziemia jest naszym domem, ale nie naszą własnością i jako gatunek dominujący mamy wobec niej zobowiązania, a jednym z nich jest szacunek i opieka.

 

droga.jpg
fot.123rf.com

 

Pisząc ten artykuł, przebrnąłem przez wiele publikacji i filmów zarówno na temat samego uboju rytualnego, jak i aspektów polityczno-religijnych.

Na każdym filmie i w każdej publikacji, większość żydów nie widziała nic złego w zabijaniu zwierząt tak okrutnymi metodami.

Wyraźnie dawali do zrozumienia, że jeśli kto

ś widzi problem, to pewnie jest antysemitą, bo jakżeby inaczej…. Tak właśnie często kończą się spory z żydami czy muzułmanami.

Zdrowa tolerancja ma swoje granice i gdy zostaną one przekroczone, mamy prawo, a nawet obowiązek sprzeciwić się naruszaniu naszych zasad.

Na koniec w ramach podsumowania…

Pewna osoba zwróciła mi kiedyś uwagę, że skoro jem mięso, to nie mogę wypowiadać się na temat uboju religijnego.

Równie dobrze, skoro nie jestem politykiem, nie powinienem wypowiadać się na tematy związane z polityką.

Otóż spożywam mięso, bo je lubię, co prawda w małych ilościach, ale jednak i to absolutnie nie znaczy, że nie zależy mi na zwierzętach.

Jak najbardziej zależy i chcę, by były one traktowane z szacunkiem i cierpiały możliwie najmniej.

Fakty są takie, że naukowcy, a nawet naczelny rabin w Polsce stwierdzają, iż ubój rytualny może przedłużyć cierpienie zwierząt o 5-10 sekund (według naukowców nawet do wspomnianych na początku 2 minut przy nieumiejętnym zarzynaniu, co zdarza się nierzadko, zwłaszcza w przypadku masowego uboju) w stosunku do uboju humanitarnego.

To wbrew pozorom dużo.

Środowiska żydowskie, bo głównie one jako większość wśród mniejszości wyznaniowych zabiegają o legalny ubój w celach religijnych, mają sporo argumentów, które w ich mniemaniu przemawiają za kultywowaniem rytuału krwi i śmierci.

Większość tych argumentów, to nic innego jak próba narzucenia własnej woli. Jeśli ktoś chce kultywować niehumanitarne tradycje, to granice mamy przecież otwarte.

Są państwa, które na to zezwalają, więc proszę, kup bilet i żegnamy. To Polska nie Izrael czy Jemen, mamy własne prawo i zasady moralne, choć sądząc po wyroku TK, najwyraźniej nie wszyscy stawiają humanitaryzm nad zyskiem.

Okażmy odrobinę szacunku istotom, które również czują, ale znajdują się niżej w hierarchii.

Starajmy się dążyć do ograniczenia stresu i bólu zwierząt w ubojniach oraz jedzmy oszczędniej, nie marnujmy tego, co zostało nam dane kosztem życia jakiegoś stworzenia.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

autor: Namir

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.