Wielka Brytania będzie pierwszym krajem na świecie, który przeprowadzi testy, zarażając zdrowych, młodych ludzi chorobą Covid-19. Krytycy twierdzą, że bez lekarstwa na potencjalnie śmiertelnego wirusa podejmowane próby są nieetyczne.

Nieetyczne postępowanie

Wielka Brytania ogłosiła, że będzie pierwszym krajem, który przeprowadzi testy z udziałem zdrowych ludzi, które będzie wymagało celowego potencjalnie śmiertelnym wirusem Covid-19.

Zgodnie z komunikatem prasowym rządu Wielkiej Brytanii kontrowersyjne badanie – pierwsze tego rodzaju dotyczące koronawirusa – ma na celu zrozumienie samego wirusa, przetestowanie skuteczności obecnych szczepionek i przyspieszenie opracowywania nowszych szczepionek.

Zwolennicy strategii twierdzą, że chodzi o ratowanie życia poprzez przyspieszenie opracowywania szczepionek i zrozumienie wirusa, a samo ryzyko zgonu zdrowych ludzi jest na tyle niskie, że przeważy możliwość uratowania dziesiątek tysięcy żyć.

Jednak krytycy takich prób sugerują, że zarażanie zdrowych ludzi potencjalnie śmiertelnym wirusem, na który nie ma lekarstwa, jest nieetyczne.

W treści opinii opublikowanej w listopadzie 2020 r. przez Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), pięciu ekspertów medycznych napisało:

Podczas gdy zwolennicy tych badań sugerują, że takie badania przyspieszą czas zatwierdzania szczepionek, fakty nie potwierdzają tych twierdzeń. HCS, aby stawić czoła SARS-CoV-2, stoi w obliczu niedopuszczalnych wyzwań etycznych, a ponadto podjęcie takich działań wyrządziłoby społeczeństwu szkodę, podważając i tak już nadwyrężone zaufanie do procesu opracowywania szczepionek.

Do tej pory tysiące wolontariuszy zapisało się do brytyjskich testów prowokacyjnych z udziałem ludzi.

Jak będzie wyglądać samo badanie?

90 ochotników w wieku od 18 do 30 lat weźmie udział we wstępnym, w którym naukowcy będą podawać małe kropelki wirusa SARS-CoV-2 do nozdrzy niezaszczepionych uczestników, aby określić najmniejszą jego ilość potrzebną do wywołania infekcji.

Badacze będą stopniowo zwiększać dawkę wirusa każdej grupie ochotników, aby określić najmniejszą ilość wywołującą infekcję u większości ludzi.

Zostanie to ocenione poprzez pomiar wirusa wydostającego się z nosa uczestników.

Następnie uczestnicy będą poddawani kwarantannie w szpitalu przez 14 dni i codziennie monitorowani przez zespół medyczny w celu ustalenia, jak reaguje układ odpornościowy i czy pewne czynniki wpływają na przenoszenie wirusa.

Podczas tej pierwszej fazy badań naukowcy wykorzystają wersję wirusa krążącą w Wielkiej Brytanii od początku pandemii.

Gdy naukowcy określą najmniejszą ilość wirusa potrzebną do wywołania infekcji, kolejne badania zostaną przeprowadzone przy użyciu zatwierdzonych szczepionek.

Naukowcy chcą zaszczepić małe grupy ludzi, a następnie ponownie wprowadzić ich w stan choroby podając im „najmniejsze ilości” wirusa wymagane do wywołania zakażenia (jakie ustalono podczas wstępnego badania).

Następnie będą monitorować badanych pod kątem tego, które szczepionki są najskuteczniejsze i dają największą odporność.

Nie jest jasne, w jaki sposób amerykańskie lub europejskie organy regulacyjne ocenią wyniki, lub czy badania te rzeczywiście przyspieszą proces zatwierdzania szczepionek.

Niektórzy krytycy badań prowokacyjnych zarażania ludzi Covid-19 twierdzą, że nawet jeśli badania przyspieszą rozwój szczepionek, amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków, jeśli będzie przestrzegać standardów zatwierdzania szczepionek, nie uwzględni danych z badań przy podejmowaniu decyzji licencyjnych.

Badania kliniczne w późnej fazie obejmują tysiące uczestników i odpowiednio reprezentują osoby starsze i osoby z chorobami współistniejącymi, które są wykluczone z badań prowokacyjnych.

Badania w Wielkiej Brytanii zalecają rekrutację tylko młodych, zdrowych dorosłych.

Zmniejsza to ryzyko śmierci w tego typu badaniach, ale zagraża ich wynikom.

W przeszłości takie próby na zdrowych ludziach nie kończyły się dobrze.

Przykładowo patolog Walter Reed w 1898 roku chciał dowiedzieć się, jak rozprzestrzenia się żółta febra i jak ją zatrzymać.

Najpierw pozwolił komarom gryźć pacjentów z żółtą febrą, a następnie wystawił zakażone komary zdrowym ochotnikom.

Jeden z naukowców prowadzących badanie zmarł, gdy został przypadkowo ugryziony.

Chociaż wyniki potwierdziły, że owady wywoływały żółtą febrę i wyizolowano pierwszego w historii wirusa, kolejne badania spowodowały liczne zgony, ponieważ Reed nieświadomie zakażał uczestników bardziej zjadliwym szczepem.

Później odkryto, że uczestnicy byli narażeni na śmierć i nie w pełni poinformowani o ryzyku.

⇒ Czytaj także: TO NIE SZCZEPIONKA NA COVID, TYLKO PREPARAT EKSPERYMENTALNEJ TERAPII GENOWEJ!

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.