W środowisku obrońców zwierząt zawrzało po tym, jak w sieci pojawił się reportaż „Ciemna strona Animalsów”, który przedstawia szczegóły działalności dwóch największych polskich organizacji prozwierzęcych – Fundacji Viva! i Pogotowia dla Zwierząt. Fala krytyki i obraźliwych komentarzy ze strony zwolenników Animalsów spłynęła na twórców materiału. Pytanie tylko – dlaczego? Czyżby bali się prawdy? W zasadzie jest się czego bać, a może bardziej wstydzić, bo prawda o ich działalności okazuje się bestialska…

Twoje – moje – nasze

Pogotowie dla Zwierząt to jedna z największych organizacji prozwierzących w Polsce, która decyzją sądu w Poznaniu ma zostać rozwiązana.

Stowarzyszenie oskarżono o działalność niezgodną z prawem, bezpodstawne odbieranie zwierząt ich właścicielom, w tym najczęściej rasowych psów oraz krzywdzenie ludzi.

Tymczasem politycy pracują nad nowelizacją ustawy, która miałaby pozwolić takim organizacjom na jeszcze więcej.

W myśl nowych przepisów „troskliwy” przedstawiciel stowarzyszenia będzie miał prawo wejść na naszą posesję bez naszej zgody i bez wyjaśnień zabrać zwierzę.

Art. 7 ust. 3a znowelizowanej ustawy – W przypadku wskazanym w ustępie 3, na żądanie upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, policja lub straż gminna zapewnia asystę przy odbiorze zwierzęcia.

Policji, straży gminnej lub przedstawicielowi organizacji społecznej w asyście policji lub straży gminnej, przysługuje prawo wejścia na teren prywatnej posesji bez zgody właściciela lub pomimo sprzeciwu jej właściciela.

Mało tego później za ową „interwencję” otrzymamy rachunek na pokaźną kwotę.

Brzmi absurdalnie?

Ale to właśnie takie zmiany nadchodzą wraz z nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt.

Oprócz rozpropagowanych zmian dotyczących zakazu hodowli zwierząt na futra i uboju rytualnego, mamy jeszcze zapisy terroryzujące zwykłego obywatela i jego zwierzęta.

Jeżeli organizacja podejrzewa lub uzna, że przebywanie zwierzęcia w naszym otoczeniu zagraża jego życiu lub zdrowiu, będzie mogła bez wyjaśnień wejść i zabrać naszego pupila.

Koniec obywatelskiej wolności

Co to oznacza dla zwykłego obywatela?

Ano to, że my nie mamy żadnych przywilejów, a Animalsi zyskują możliwość kontroli i tyranii.

My tracimy – oni zyskują.

Za każdym aktem desperackiego i wielokrotnie bezpodstawnego uprowadzania zwierząt stoją ludzkie dramaty i… wielkie pieniądze.

Wielokrotnie aktywiści prozwierzęcy na podstawie donosów pukali do drzwi posiadaczy zwierząt i brutalnie im je odbierali.

Często były to rasowe psy lub bydło hodowlane, których sprzedaż stanowiła jedyne źródło utrzymania rodziny właściciela.

animalsi.jpg
foto.123rf.com

Wystarczyło jedynie drobne draśnięcie na psiej łapie, by Animalsi orzekli, że zwierzę padło ofiarą bestialskiej opieki.

Takie przypadki są nagminne, a interwencje „troskliwych” obrońców zwierząt coraz częstsze.

Często są one przeprowadzane na wniosek samorządów, które potem żądają opłaty za wykonaną usługę.

Ciekawym jest fakt, że faktury wystawione na termin płatności 14 dni opiewają na kwoty kilkudziesięciu, a nawet i kilkuset tysięcy złotych.

Z tego przynajmniej 1/3 trafia w ręce Animalsów, którzy przy takich kwotach bądź co bądź mają się czym rządzić.

To dlaczego wciąż takie stowarzyszenia narzekają na brak pieniędzy i „bezinteresownie” proszą o pomoc dla uratowanych też „zupełnie społecznie” zwierząt?!

Animalsi ludzkimi tyranami?

Wielokrotnie obrońcy zwierząt przedstawiają się jako osoby dobroduszne, bezinteresowne, dobrotliwe, z sercem na dłoni dla żywych istot.

Tylko dlaczego ci, którzy mają niby bronić praw zwierząt, sprzeciwiają się prawom człowieka, a co więcej traktują go dosłownie jak śmiecia?

Pomijając już fakt chamskich i niekulturalnych zachowań wobec osób, którym bezpodstawnie zabierają zwierzęta, pozostaje jeszcze kwestia tego, jak zwolennicy Animalsów zachowali się po opublikowaniu wspomnianego we wstępie reportażu.

Czy obrzucanie błotem i wyzwiska w stronę autorki reportażu są na miejscu?

Czy na tym właśnie polega szerzenie dobra?

Czego dobrego wobec zwierząt można się spodziewać po ludziach, którzy potrafią zbesztać drugiego człowieka?

Zachęcamy także do zapoznania się z całym reportażem Ciemna strona Animalsów. Co organizacje prozwierzęce chcą przed Tobą ukryć?, w którym przedstawiono prawdziwe historie osób pokrzywdzonych przez organizacje prozwierzęce:

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.