Nerwica eklezjogenna to pojęcie, które w ostatnich latach zyskało na znaczeniu. Przedstawiciele różnych kościołów i instytucji religijnych uważają, że jest to element walki z religią. Sami twórcy tego pojęcia twierdzą, że ich celem nie jest walka z religią, lecz pomoc słabszym członkom kościołów w adaptacji do stawianych przez nie wymagań moralno-poznawczych, które gdy są zbyt wygórowane, mogą prowadzić do zaburzeń nerwicowych. A problem jest poważny, bowiem już sam prof. Zbigniew Lew-Starowicz określił nerwicę eklezjogenną jedną z częściej występujących przyczyn problemów seksualnych i małżeńskich. O co w tym wszystkim chodzi?

Kultura źródłem nerwic

Nerwica to pojęcie z przełomu XIX/XX wieku, które już ma dobrze sformułowane definicje, doczekało się listy objawów i proponowanych terapii.

Wielu psychiatrów sądzi, że nerwice nie są chorobą endogenną, czyli nie wynikają z określonej kombinacji genetycznej, zaburzeń spowodowanych zakłóceniami w neurotransmisji w mózgu, ani nadużywaniem środków psychoaktywnych.

Sądzi się powszechnie, że w nerwicach na pacjenta działają czynniki zewnętrzne (psychogenne, środowiskowe, osobowościowe) i że najlepszym wyjściem nie jest stosowanie leków uspokajających, które uzależniają, ale solidna psychoterapia oraz inne terapie niefarmakologiczne.

nerwica-eklezjogenna.jpg
Nerwica – psychoterapia foto.123rf.com

Jako pierwsza dokładnym opisem nerwic jako takich zajęła się psychoanaliza, której twórcą był Freud.

Uważał, że nerwica powstaje, gdy popędy (id) są zbytnio tłumione przez superego, będące strażnikiem sumienia moralnego.

Dowodził, iż za wiele nerwic i neuroz odpowiedzialna jest kultura, a przykłady podawane dotyczyły współczesnej mu kultury wiktoriańskiej, wyjątkowo mocno represjonującej popędy i instynkty naturalne, szczególnie o charakterze seksualnym.

Nerwice w kościele

Pojęcie nerwicy eklezjogennej zostało wyodrębnione i zdefiniowane jako jednostka chorobowa przez berlińskiego ginekologa Eberharda Schaetzinga dopiero w 1955 roku.

Dziś mianem tym nazywa się grupy zaburzeń psychicznych wytwarzanych przez wiarę chrześcijańską i kościoły, które dotykają głównie osoby gorliwie wierzące i obejmują najczęściej zaburzenia sfery seksualnej.

Wcześniej z racji wysokiej pozycji kościołów, ich potęgi i zakresu oddziaływania psycholodzy niechętnie pisali o ważnej roli wymagań moralnych w powstawaniu nerwic w kościele.

Obawiając się o swoje kariery, pisali ogólnie o neurotycznym modelu alienacji człowieka w ujednoliconym społeczeństwie.

Pisano więc o człowieku bez właściwości, anonimowym, który stał się trybikiem w całej maszynerii ochładzającej stosunki międzyludzkie i pozbawiającej jednostkę indywidualności.

Dopiero kiedy zmniejszono rygory obyczajowe wobec sfery seksualnej i rozwijała się seksuologia jako nauka, zaczęto z jednej strony podkreślać rolę silnej wiary w Boga podczas leczenia przewlekłych chorób, a z drugiej nagłaśniano fakt uniezależnienia się od religii z powodu niemożności sprostania wygórowanym wymaganiom kościołów, zwłaszcza w obszarze życia seksualnego.

Nerwica eklezjogenna – źródło intymnych problemów

To, że kościelne nauki mogą prowadzić do zaburzeń seksualnych, podkreślają najwięksi polscy seksuologowie.

Doktor Andrzej Depko i profesor Zbigniew Lew-Starowicz uważają, że nerwica eklezjogenna jest jedną z częstszych przyczyn problemów seksualnych w związkach dwojga ludzi.

Nie każdy potrafi kierować popędy na inne działania niż akt płciowy i nie wszyscy nadają się do celibatu.

Można również dowieść, że większość ludzi nie nadaje się do życia bez podejmowania naturalnych stosunków seksualnych i cierpi przez system kościelnych nakazów i zakazów.

Nakazem, który przysparza najwięcej kłopotów, jest wstrzemięźliwość seksualna aż do zawarcia ślubu kościelnego.

nerwica-eklezjogenna.jpg
Intymne problemy w związku foto.123rf.com

Z kolei wśród wielu kościelnych zakazów głównym problemem dla wielu osób wierzących w Boga jest kwestia regulacji poczęć, czyli szeroko pojęta antykoncepcja.

Seksuolodzy są zdania, że coraz więcej osób odchodzi od wiary instytucjonalnej albo jej praktykowania i wyrażania publicznie tylko z powodu problemów z katechizmem w tym właśnie zakresie.

Zwracają uwagę na wszechobecny stres w związkach dwojga ludzi związany z nakazami i zakazami kościoła, wynikające z tego niezadowolenie ze stosunków seksualnych oraz wzrastającą liczbę osób z problemami psychiatrycznymi, które również zwykle mają poważne problemy z opanowaniem naturalnych skądinąd popędów i pragnień.

Walka z zawyżonymi wymaganiami

Współcześnie seksuolodzy i psycholodzy głośno mówią o tym, że nie można negować faktu, iż istnieją przypadki rozwinięcia się nerwicy z powodu zawyżonych wymagań moralno-etycznych kościoła.

Jednostka często nie potrafi im sprostać, nawet pomimo podejmowanych bardzo heroicznych starań.

W wyniku takiej walki może się pojawić głębokie i destrukcyjne poczucie winy, poczucie własnej grzeszności, a niekiedy głębsze objawy, np. „wszyscy wiedzą, że nie mam ślubu i współżyję z moim partnerem”, które czasem przeradzają się w urojenia grzeszności.

Najczęstszym podłożem nerwicy eklezjogennej jest wewnętrzny konflikt wartości, który skupia się na walce z zawyżonymi wymaganiami kościoła oraz błędnie rozumiana pobożność.

Gdy dochodzi do takiego konfliktu, trudno jest „wyciągnąć” z niego pacjenta, bowiem należałoby odsunąć go od zasad, nakazów i zakazów kościoła, na co ani jedna strona (pacjent), ani druga strona (kościół) nie chce się zgodzić.

Papież Franciszek stwierdził, że grzechy cielesne są najlżejsze, bo ciało jest słabe, a duch mocny, co jest jawnym sprzeciwem wobec traktowania sfery seksualności w kategoriach demonicznych.

Specjaliści na co dzień mający do czynienia z pacjentami, którzy cierpią z powodu nerwicy eklezjogennej, zaznaczają, że już czas powrócić do pradawnej tradycji celebrowania intymności jako czegoś łączącego człowieka z wolną wolą i wpisującego jego życie w długi łańcuch pokoleń.

Podkreślają również, że problem istnieje i nie wolno go bagatelizować, ponieważ milczenie na ten temat mnoży tylko w społeczeństwie problemy ze współżyciem, takie jak impotencja, oziębłość seksualna oraz dewiacje seksualne.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.