Centrum Cyklotronowe Bronowice, a dokładnie Narodowe Centrum Radioterapii Hadronowej Centrum Cyklotronowe Bronowice to pierwszy polski ośrodek terapii protonowej. Innowacyjna terapia daje dużą szansę na pokonanie nowotworu bez dużego ryzyka wystąpienia powikłań. Tymczasem zamiast kilkuset pacjentów, ośrodek przyjmuje rocznie kilka razy mniej. Dlaczego? W czym tkwi sekret tych ograniczeń?

Terapia protonowa nowotworu

Terapia protonowa (protonoterapia) jest innowacyjną metodą leczenia nowotworów.

To rodzaj radioterapii, która wykorzystuje promieniowanie protonowe do niszczenia groźnych zmian nowotworowych.

Jej główną zaletą jest bardzo duża precyzja, z jaką wiązka promieniowania dociera do guza nowotworowego.

Maksimum dawki terapeutycznej dosięga nie skóry pacjenta, a określonej głębokości, która zależy od energii wiązki z jej dokładnością do pół milimetra.

Dzięki temu terapia protonowa umożliwia lepszą kontrolę miejscową nowotworu oraz daje mniejsze ryzyko wystąpienia powikłań.

Niewykorzystany potencjał

Najwięcej nowych ośrodków oferujących pacjentom onkologicznym terapię protonową istnieje obecnie w Stanach Zjednoczonych i Japonii.

Pozostałe, położone najbliżej Polski znajdują się w Berlinie, Monachium oraz Pradze.

Pod koniec 2015 roku swoją działalność rozpoczęło w Krakowie Narodowe Centrum Radioterapii Hadronowej Centrum Cyklotronowe Bronowice.

Zgodnie z początkowymi założeniami ośrodek miał przyjmować ok. 200 pacjentów rocznie z różnymi wskazaniami widniejącymi na obszernej liście.

Tymczasem w 2017 roku Małopolski Oddział NFZ sfinansował leczenie tylko 116 pacjentów za pomocą protonoterapii, z czego 42 dotyczyły terapii protonowych związanych z nowotworem narządu wzroku oraz 74 terapii innych nowotworów.

Lista innych nowotworów, których taki rodzaj leczenia finansuje NFZ, wciąż jest jednak za krótka, a liczba leczonych pacjentów za mała.

Obecnie polskie NFZ finansuje terapię protonową tylko w kilku przypadkach nowotworów m.in. w wysoko zróżnicowanych glejakach, zmianach nowotworowych zatok obocznych nosa oraz narządu wzroku.

Zamiast kilkuset pacjentów (mówi się nawet o grupie 600 osób rocznie) nowoczesną metodą leczonych jest zaledwie ledwo ponad setka.

NFZ tłumaczy to kosztami, bo terapia protonowa jest bardzo droga.

Swoją drogą nasuwa się pytanie – a chemioterapia i zwykła radioterapia są tanie?

Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że sam sprzęt warty 300 mln zł, który daje szansę wyleczenia i lepszego życia pacjentom w przypadku nowotworów, u których zwykła radioterapia daje większe ryzyko powikłań (np. rak piersi), stoi niewykorzystany i się marnuje.

Dlaczego nowoczesne leczenie raka jest niedostępne dla wielu polskich pacjentów?

Dlaczego ministerialne rozporządzenia szkodzą?

A może chodzi o to, że nowa, mało inwazyjna metoda walki z rakiem jest zagrożeniem dla koncernów farmaceutycznych…?!

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach