Czy zdarzyło Ci się, że przeglądając aukcje internetowe, napotykasz następnie na reklamy tych produktów logując się na portal społecznościowy? Czy wiesz, że szukając pracy w internecie za pośrednictwem filtra podającego lokalizację, otwarta w przeglądarce mapa od razu wskaże Twoje położenie? Choć pilnie strzeżemy swojej prywatności, cały wirtualny świat doskonale wie gdzie zamawiamy pizzę, jakie marki aut są naszymi ulubionymi, w jakim banku posiadamy konto i jakie mamy pasje.

Wielki Brat obserwuje nas – choć często w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Ale to nie wystarcza.

monitoring-kamery-wielki-brat.jpg
Monitoring fot.depositphotos.com

Elektroniczne źródła nie są doskonałe – bo nie mówią o nas wszystkiego.

Jest na to perfekcyjne rozwiązanie – chip RFID!

Wielka – niewielka kontrola

RFID (Radio-frequency identification) jest znaną od dawna metodą przesyłania danych do układu przy pomocy fal radiowych, umożliwiającą ich zapis oraz odczyt.

Chip RFID to mały mikroczip, zwykle mniejszy niż ziarenko ryżu, który może przechowywać około 2000 bajtów danych i co więcej może zostać wszczepiony bezpośrednio do organizmu.

Chip-RFID.jpg
Chip RFID fot.depositphotos.com

 

Pytanie – po co?

Otóż taki chip służy praktycznie w tym samym celu, co kod kreskowy lub pasek magnetyczny na odwrocie karty bankomatowej, czyli zapewnia unikalny identyfikator danego obiektu.

Podobnie jak w przypadku, gdy aby uzyskać informację o produkcie musi zostać zeskanowany kod kreskowy lub pasek magnetyczny, tak żeby pobrać informacje identyfikacyjne – musi być zeskanowany chip RFID.

Od wielu lat chip RFID stosuje się jako środek trwałej identyfikacji:

  • zwierząt,
  • drzew,
  • kart kredytowych,
  • sprzętu muzycznego,
  • zabezpieczeń antykradzieżowych,
  • Chip-RFID.jpg
    fot.depositphotos.com
  • produktów w sklepach,
  • do śledzenia aktualnego miejsca przebywania ciężarówek,
  • wagonów kolejowych,
  • pojemników transportowych itp.

I nagle pojawił się pomysł na chipowanie zwykłych obywateli.

Na szczęście nie w Polsce, lecz w Szwecji.

Wielki Brat pilnuje w Szwecji

Szwedzka korporacja Epicenter Felicio de Costy postanowiła zaszczepić nadajniki RFID swoim 700 pracownikom. Akcję chipowania prowadzą biohakerzy.

Niewielkie urządzenie wszczepiane jest w plastrze między kciukiem a palcem wskazującym dłoni.

Jak na razie ich zastosowanie ma odczytywać bieżącą lokalizację pracowników wewnątrz biurowca, lecz korporacja już zapowiada, że oprócz obecnego zastosowania, pojawią się również kolejne.

Obecnie dzięki wszczepionym nadajnikom mogą być widoczni dla rejestratorów na terenie firmy, dzięki czemu automat samoczynnie otwiera każde drzwi do pomieszczeń zastrzeżonych, przeznaczonych wyłącznie dla pracowników.

Chip-RFID.jpg
fot.depositphotos.com

Sygnał wyczuwany jest również przez urządzenia biurowe – drukarki i faksy.

Planowane jest blokowanie i odblokowanie komputerów za pomocą zbliżenia ręki z chipem, możliwość dokonywania płatności wirtualnej w firmowej kantynie oraz dostęp do firmowego parkingu za pomocą zbliżenia dłoni.

Biohakerzy, którzy prowadzą akcję chipowania szwedzkich pracowników, mówią wprost o niezliczonej ilości operacji możliwych dzięki tym procesorom, spośród których żadna właściwie nie wymaga wiedzy ani akceptacji użytkownika.

Ziarenko umieszczone tuż pod skórą na dłoni może informować nie tylko o lokalizacji czy potwierdzać tożsamość.

Dziennikarze z BBC, którzy interesują się szczegółami szwedzkiej kampanii alarmują, iż prosty chip RFID zakupiony przez Epicenter daje możliwość zapamiętywania haseł i danych do logowania.

I to nie tylko do internetowych portali społecznościowych.

Znamię Bestii, czyli chip 666

Jak daleko jesteśmy od przymusowej implantacji chipów? Kiedy całkowicie nas one obezwładnią i co się wówczas stanie?

W Apokalipsie św. Jana (Ap 13) czytamy:

(…) wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

W myśl tego, co głosi Apokalipsa szatan zaczął już swoje działania.

Plany wprowadzenia cyfrowej identyfikacji wszystkich ludzi na całym świecie są tego namacalnym dowodem.

Chip-RFID.jpg
fot.depositphotos.com

Każdy mieszkaniec naszej planety otrzymałby wówczas Bio-chip, który byłby niezbędny do przeprowadzenia jakiejkolwiek transakcji.

Dr Carl Sanders uważa, że Bio-chip jest właśnie „znakiem Bestii”.

Dlaczego?

Otóż to właśnie on może być wszczepiany tylko w dwóch miejscach na ciele człowieka: na czole w okolicach linii włosów oraz na zewnętrznej stronie dłoni.

Ma to bezpośredni związek z prawidłową pracą Bio-chipa.

Mianowicie ładuje się on dzięki zmianom temperatury ciała, a te najgwałtowniej występują właśnie na czole i na dłoni.

Głównym źródłem zasilania baterii w takim nadajniku jest skoncentrowany lit, który gdy się rozleje w ciele w przypadku uszkodzenia Bio-chipa, może powodować bardzo bolesne poparzenia lub ciężkie owrzodzenia.

A jak głosi Biblia:

(…) I wyszedł pierwszy, i wylał czaszę swoją na ziemię; i pojawiły się złośliwe i odrażające wrzody na ludziach, mających znamię zwierzęcia (…).

Chip RFID to otwarcie nowych możliwości w zakresie szyfrowania tożsamości, co jednocześnie jest gigantycznym zagrożeniem. Oczywiście, póki co rozpoczyna się jedynie niegroźny projekt lokalizacyjny.

Kiedy zaczną się kolejne? Z pewnością wkrótce.

Nowy układ pod nazwą BioStamp zakłada śledzenie nawyków użytkownika – jego aktywności sportowej, zapatrywań kulinarnych, zwyczajów kulturowych.

Za chwilę dołączą kolejne – bardziej agresywne, łącznie z ingerencją genetyczną.

Dlatego też nie dajmy sobie wmówić, że implantacja chipów jest normalnym krokiem ewolucyjnym, którego wszyscy potrzebujemy.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

Zapisz się do subskrypcji
otrzymuj powiadomienia o nowych artykułach