Pojawiliśmy się na tym świecie i dostaliśmy szereg wierzeń, przekonań i swoistych programów, które ten świat miał dla nas przygotowane. W ten sposób, nie wiedząc nawet jak i kiedy, weszliśmy w pewne ramy – i kto wie, być może trwamy w nich od wielu lat.

Mogło się zdarzyć tak, iż podczas poszukiwania dróg do samorealizacji czy zmiany życia usłyszeliśmy, że powinniśmy zmieniać nasze przyzwyczajenia, ale co by się stało, gdybyśmy dostrzegli… że każdy nasz dzień jest utkany z myśli, które zostały nam wpojone dawno temu?

Co by się stało z nami, naszym życiem, zachowaniami, relacjami, pracą i wszystkim, co każdego dnia nazywamy Życiem, gdybyśmy zdali sobie sprawę, iż wcale nie żyjemy ‘swoim’ życiem, a tym, co ktoś dla nas wszystkich wymyślił – i to być może wiele tysięcy lat temu?

Spójrzmy na wszystkie wykonywane przez nas czynności: chodzimy, śpimy, jemy, działamy.

I ktoś może zapytać: gdzie w tym wszystkim czyjeś myśli – a gdzie nasze własne postanowienia?

Przecież w każdej chwili decydujemy o tym, co zrobimy.

Niby tak, ale pomyślmy przez chwilę czy naprawdę sami wybieramy swoje życie.

Skupmy się na prostym przykładzie – dlaczego ludzie jedzą określoną ilość posiłków, określone produkty żywieniowe, określone… śniadanie, obiad, kolację i właściwie – to jeszcze wiele innych, dodatkowych posiłków.

Dlaczego w ogóle jemy? – takie pytanie też mógłbym zadać.

I oczywiście, zgodzić się mogę, że potrzebujemy pożywienia, ale doświadczając przerwy w dostarczaniu sobie jedzenia, najpierw przez 10, później przez 20 dni (czyli robiąc długotrwałe posty), zauważyłem, że jedzenie samo w sobie jest swego rodzaju programem.

Ktoś od początku naszego życia przedstawił nam wersję, w której jemy… i czy kiedykolwiek się zastanawialiśmy dlaczego to robimy?

Jest to tak ‘oczywista’ czynność, że nawet przez myśl nam nie przeszło by się nad nią rozwodzić.

Po prostu – tak jest, a może właściwie – tak było odkąd się tu pojawiliśmy.

Obserwowaliśmy wtedy rodziców, którzy dawali nam pokarm, obserwowaliśmy, wyciągaliśmy wnioski i jedliśmy.

Domyślam się, że te rozważania mogą być lekko zadziwiające dla wielu osób, a i co niektórzy pewnie powiedzą: no to czy w takim razie – Ty nie jesz?

Odpowiem, że poza postami, cały czas jem.

Ale obserwowałem siebie i swój umysł (a do tego całe moje otoczenie), i zauważyłem jak silnie to przekonanie jest wdrukowane w ludzkie umysły – do tego stopnia, że większość osób wróży marny koniec widząc, iż ktoś nie je.

Podczas robienia głodówek zauważyłem bardzo ciekawą rzecz – to mianowicie, że jedzenie jakby nie jest czymś koniecznym.

Mam na myśli to, iż tak naprawdę potrzebujemy Energii, a jedzenie jest w tym momencie jednym z nielicznych jej źródeł. I oczywiście, że jem każdego dnia.

Rzecz jednak w tym, że po swoich doświadczeniach wnoszę, iż wystarczyłoby mieć Energię w powietrzu, wodzie i otoczeniu, a jedzenie stało by się niejako dodatkiem.

Wiem, że to co piszę, może być dla wielu ludzi zaskoczeniem, ale jedyne co jest moją intencją, to rozpoczęcie zadawania pytań – o wszystko, co nas otacza i to, w jaki sposób żyjemy.

No bo czy naprawdę zdecydowaliśmy kiedyś świadomie, że będziemy jeść, czy dostaliśmy to niejako ‘w pakiecie’ pojawiając się na Ziemi?

Czy może imię, nazwisko, sposób życia, ubierania, spędzania czasu i praktycznie wszystko inne – stało się dla nas tak oczywiste, że nigdy się nie zastanowiliśmy nad tym dlaczego i po co to robimy?

Lubię obserwować swoje myśli, gdy analizuję założenia o tym świecie.

Państwu również życzę przyjemnych obserwacji.

Czytaj także: GRA ZWANA ŻYCIEM – WYGRAJ JĄ!

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.