Holenderski skandal, jaki wybuchł 21 maja 2019 roku, jest skrzętnie ukrywany przez media głównego nurtu. Dlaczego? Pewnie dlatego, że kolejny raz polityka europejska nie ma się czym pochwalić, jeśli chodzi o propagowanie masowego przyjmowania uchodźców. Co się takiego wydarzyło w tym jakże „tolerancyjnym” kraju?

Minister rezygnuje ze stanowiska

21 maja 2019 r. holenderski minister ds. migracji Mark Harbers podał się dymisji po tym, jak raport sporządzony przez jego instytucję bagatelizował zbrodnie popełnione przez uchodźców, klasyfikując brutalne przestępstwa jako „inne”.

Gdy podczas debaty Harbers przedstawił raport parlamentowi holenderskiemu, szybko znalazł się pod ostrzałem, ponieważ w dokumencie nie wspomniano wyraźnie o morderstwach, gwałtach i napaściach seksualnych.

Jednocześnie mniej brutalne przestępstwa, takie jak kradzieże sklepowe lub kradzieże kieszonkowe, zostały uwzględnione, a nawet miały swoje własne kategorie w raporcie.

Podczas dyskusji parlamentarnej minister powiedział, że czuje się całkowicie odpowiedzialny za błędy w raporcie i złożył rezygnację ze stanowiska.

Starał się również przekonać holenderskich deputowanych, że to, co uznano za bagatelizowanie brutalnych przestępstw popełnianych przez migrantów, nie było celowym działaniem.

Rząd ukrywa przestępstwa

W dokumencie dotyczącym przestępczości uchodźczej w Holandii znalazły się także kategorie, które obejmowały przemoc fizyczną i zachowania grożące utracie zdrowia lub życia.

Jednak aż około 1000 bardzo groźnych incydentów zostało sklasyfikowanych w raporcie jako „inne”, w tym 31 podejrzeń przypadków morderstwa, 4 podejrzenia gwałtu, 79 potencjalnych przypadków przestępstw seksualnych, w tym 47 przypadków napaści na tle seksualnym oraz 5 podejrzeń wykorzystywania seksualnego dzieci.

Kiedy minister Harbers podał się do dymisji, stwierdził, że dane te zatajono, ponieważ urzędnicy służby cywilnej w ministerstwie obawiali się, że dane te wywołają społeczny skandal.

uchodźcy-przestępstwa.jpg
foto.123rf.com

Kontrowersyjny rządowy raport na temat przestępczości migrantów w Holandii pokazał jeszcze kilka innych intrygujących danych.

Przede wszystkim na jaw wyszło, że prawie połowa z 4600 incydentów, które wymagały interwencji policji i zostały uwzględnione przy opracowywaniu dokumentu, była faktycznie związana z osobami ubiegającymi się o azyl z krajów uznanych za „bezpieczne”, czyli np. Maroka i Algierii.

Premier Holandii Mark Rutte skomentował całą sprawę, ubolewając jedynie nad odejściem ministra ds. migracji.

„Godne pożałowania jest, że ​​rząd musi pożegnać się z tak utalentowanym i zaangażowanym liberałem” – napisał na Twitterze i dodał, że „szanuje” decyzję Harbersa o rezygnacji.

Natomiast wśród opozycji rozgorzała dyskusja na temat wielkiego oszustwa obecnego rządu, który ukrywa prawdę, bo chce, by obywatele Holandii wierzyli, że przyjmowanie uchodźców nie jest takie złe.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.