Lustro – czy może być łącznikiem pomiędzy światem żywych a umarłych? Czy można w nim zobaczyć odbicia tych, którzy odeszli? Istnieje wiele historii na ten temat, ale czy są prawdziwe? Dawniej, gdy ktoś umierał, odwracano lustro do ściany, aby dusza zmarłego nie utknęła w nim. Jaka jest prawda?

Początki lustra

Lustra do dziś otacza tajemnica, a niektórzy jeszcze teraz próbują wykorzystywać je do tego, aby kontaktować się z zaświatami, przepowiadać przyszłość, a nawet poznawać przeszłość.

Historia lustra jest bardzo stara, a świadczą o tym mity, które były podobne zarówno na południu, jak i na północy.

Na przykład starogrecki mit o Narcyzie, a był to tak piękny chłopiec, który zakochał się, gdy ujrzał swoją twarz w strumieniu.

Lustro pojawia się również w wielu bajkach i baśniach, np. czarodziejskie lustro, które mówiło absolutną prawdę, a posiadała je zła macocha-czarownica z baśni o królewnie Śnieżce.

Niestety nie wiadomo, kto, jak i kiedy zrobił pierwsze lustro.

Najstarsze zwierciadła datuje się na epokę brązu, czyli III wiek p.n.e.

Lustra były wykonywane w starożytnym Sumerze, w Indiach oraz w Egipcie.

Najpierw do ich wyrabiania wykorzystywano obsydian, brąz oraz srebro.

Pierwsze szklane lustra były wytwarzane w XII wieku przez weneckich mistrzów, którzy żyli i pracowali na wyspie Murano.

lustro.jpg
foto.depositphotos.com

Jak tego dokonano?

Pewnego dnia tamtejsi szklarze na gładkim kawałku marmuru rozesłali arkusz cyny, a następnie polali go rtęcią.

To przyczyniło się do tego, że cyna rozpuściła się w rtęci, a także przekształciła się w amalgamat i na to nałożono szklaną szybę.

To spowodowało, że ta srebrzysta i błyszcząca warstwa amalgamatu, która miała grubość bibułki, bardzo mocno przywarła do szkła.

Ta tajemnica Wenecjan była pilnie strzeżona przez ponad 200 lat, a za lustra kupione od nich trzeba było zapłacić naprawdę dużo.

Wierzenia ludzi związane z lustrami

Dawniej mieszkańcy Wschodu przed wejściem do swoich domów ustawiali lustra, jeżeli obok przebiegała droga, gdyż wierzyli, że odbijają one złe energie.

Z kolei w Europie lustra wstawiano w okna, aby dzięki temu odbijać złe myśli nieprzyjaznego sąsiada albo złą energię, która płynęła od budynków szpitali albo więzień, które stały blisko domów.

Natomiast w Hiszpanii na dziecięce ubranka naszywano wiele lusterek, ponieważ wtedy miały one chronić dzieci przed wzrokiem zawistnych ludzi.

Na Rusi ludzie wierzyli, że lustro może „zarazić się” złem, a potem to zło przekazać każdemu, kto będzie na nie patrzył.

W związku z tym zaczęto zabraniać przeglądać się w lustrach kobietom w ciąży i w pierwszych tygodniach po porodzie.

Nawet jest pewna historia, która miała miejsce w średniowieczu, o bogatym kupcu.

Kiedy kupiec ten dowiedział się o zdradzie żony, postanowił ją zabić oraz siebie przed wielkim lustrem.

Potem dom z całym wyposażeniem przejął inny człowiek, którego żona po kilku dniach od wprowadzenia się do tego domu, również została znaleziona martwa przed tym samym lustrem.

Dom zaczął przechodzić z jednych rąk do drugich, a kobiety, które tam zaczynały mieszkać, spotykała śmierć przed lustrem.

Jeszcze inna historia mówi o średniowiecznym lekarzu Paracelsusie, który stawiał diagnozy osobom chorym na podstawie tego, jak lustro zachodziło parą przy ich oddechu.

Używał także zaklęć i magicznych formuł, aby te ciemne energie chorób, które były zagnieżdżone w danej osobie, przeszły w jego odbicie w lustrze.

Dzięki temu za rzeczywistego człowieka miał cierpieć jego lustrzany sobowtór.

Poza tym wielu uczonych uważa, że lustro, tak samo, jak inne rzeczy, jest otoczone pewnego rodzaju niewidzialnym polem.

Jeśli na przykład ktoś będzie chciał sterować telewizorem poprzez odbicie w lustrze, to kanały będą się zmieniały wprost idealnie.

W związku z tym, gdy powierzchnia lustra odbija niewidzialne dla oczu promienie, to może oznaczać, że będzie również zdolna do odbijania takich subtelnych energii, jak: ludzkie uczucia i emocje.

Wielu uczonych jest zdania, że niektóre przedmioty posiadają określoną pamięć i lustra również mogą ją mieć, a przeważnie lustra z amalgamatem ze srebra, a jest to materiał, który ma dużą pojemność informacyjną.

Dlatego też w szczególnych okolicznościach informacja, która kiedyś została zakodowana przez lustro, będzie mogła z niego promieniować, a więc również oddziaływać na człowieka.

Zwyczaje, które dotyczą lustra w domu zmarłego

Dawniej zwyczajem po śmierci człowieka było obracanie lustra do ściany albo wynoszenie go z pokoju, aby nie doszło do powielenia odbicia osoby zmarłej, a także do stworzenia niebezpieczeństwa, czyli tzw. otwartego lustra, co oznaczałoby powielanie zgonów w danym domu.

Zgodnie z przekonaniami dusza osoby zmarłej może wejść w lustro i utknąć w nim.

Jeśli jakaś rodzina odziedziczy takie lustro w spadku albo otrzyma je w prezencie, to można spodziewać się wielu kłopotów.

Jednak takie lustro można łatwo rozpoznać, gdyż będzie ono zimne, zanim zgaśnie płomień świecy, która jest stawiana przy umierającym człowieku.

Wtedy jedynym rozwiązaniem jest rozbicie lustra i uwolnienie duszy.

Jest wiele historii na temat luster, a niektórzy nawet twierdzą, że przez lustro mogą nas obserwować te osoby, które odeszły.

Czy w lustrze można zobaczyć zmarłych krewnych?

Jedna z historii mówi, że Alexandre Saint-Yves d’Alveydre wziął za żonę znacznie starszą od siebie kobietę.

Ich małżeństwo było szczęśliwe, więc mężczyzna bardzo przeżył śmierć swojej żony.

Papież Pius IX wyraził zgodę na to, aby w jej pokoju urządził kaplicę.

Mężczyzna długo się tam zawsze modlił, a nawet czasami czuł, jakby zmarła żona była obok niego.

Potem w czerwcu 1869 roku Alexandre zaprosił do tej kaplicy duchownego, aby ten odprawił tam mszę i wtedy obaj mężczyźni poczuli, jakby przeszły im ciarki po plecach, a potem falę ciepła, ale też czyjąś obecność.

Ksiądz oraz Alexandre zobaczyli w lustrze nad kominkiem dokładne odbicie kobiecej postaci, w której rozpoznali zmarłą żonę mężczyzny.

Duch kobiety pojawiał się tam jeszcze wiele razy i wchodził z nim w kontakt telepatyczny, a w czasie jednego z seansów kobieta doradziła mu, aby kupił dom przy ulicy Colbert w Wersalu.

Wyjaśniła mu również, dlaczego ma kupić ten dom – to właśnie ten dom znajdował się w osobliwym miejscu, czyli na styku dwóch światów, czyli świata realnego oraz świata cieni.

Mężczyzna spełnił jej życzenie, a potem goście, którzy przebywali w jego domu, widzieli w lustrach różne osoby.

Inna historia dotyczy pisarza z XIX wieku Guya Dupré, który przeprowadzał podobne eksperymenty.

Uważał on, że jeżeli każdego dnia będzie się wypełniało przed lustrem ten sam rytuał, np. żarliwie się modlić albo wypełniać magiczne zaklęcia, to wcześniej albo później dana postać się pojawi.

Mężczyzna przywoływał swoją zmarłą żonę Charlotte, która zazwyczaj pojawiała się w piątki, a wtedy on nakrywał stół dla dwojga, zapalał świece i zapewniał kobietę o swojej niezmiennej miłości.

Charlotte przychodziła do niego, na co miało wskazywać migotanie świec oraz odczuwane ciepło.

Tę historię można zakwestionować, ponieważ spotkania odbywały się tylko we dwoje, ale członek Wysokiej Loży Masońskiej oraz okultysta Wechert zawsze miał przy sobie świadków.

Pewnego dnia przyjechał do niego pruski książę Fryderyk Wilhelm, książę Karol de Hesse-Cassel oraz jeszcze kilku przedstawicieli arystokracji.

Podczas spotkania przywołał w lustrze postać ukochanej metresy księcia Fryderyka, która zmarła podczas porodu.

lustro.jpg
foto.depositphotos.com

Dawniej uważano, że w lustrach można zobaczyć zmarłych krewnych, na co mają wskazywać powyższe historie.

Postanowił to sprawdzić psycholog i lekarz Raymond Moody, który badał stany z pogranicza śmierci, ale też jest to autor znanej książki „Życie po życiu”.

Raymond Moody, aby sprawdzić wiarygodność tych opowieści, urządził tzw. lustrzany pokój, w którym przeprowadził różnorodne eksperymenty.

Wyniki okazały się zaskakujące, ponieważ 5 na 10 wybranych ochotników zobaczyło w lustrze swoich zmarłych krewnych, ale też porozumiewało się z nimi.

W tych kontaktach były różnice, gdyż jedni rozmawiali z nimi telepatycznie, a inni słyszeli głosy swoich bliskich, a pozostali czuli ich obecność.

Tematem tym postanowił się również zająć rosyjski badacz, którym był Wiktor Wietwin, czyli psychoterapeuta z Sankt Petersburga.

Ma on specjalny gabinet zwierciadlany, a do tego, aby zwiększyć efektywność badań, zaczął wykorzystywać odpowiednio dobraną muzykę.

W jego pacjentach dokonywały się zadziwiające zmiany.

Na przykład młoda kobieta z depresją po śmierci syna, który zginął w wypadku, po dziesięciominutowym seansie w takim lustrzanym pokoju, wyszła z niego całkowicie odmieniona.

Zaczęła się uśmiechać, ale też była zadowolona, ponieważ powiedziała, że widziała go, czuła całkowicie realnie, ale też rozmawiała z nim i wtedy dowiedziała się, że jest mu tam naprawdę dobrze.

Czym są lustra Kozyriewa i co pozwalają sprawdzić?

Ciekawe wyniki dały eksperymenty, które były przeprowadzane z tzw. lustrami Kozyriewa, a jest to specjalny układ wygiętych aluminiowych zwierciadeł.

Profesor Nikołaj Kozyriew stworzył hipotezę, że zwierciadła te powinny skupiać różne rodzaje promieniowania, a także te, które będą pochodziły od obiektów biologicznych.

Nikołaj Kozyriew potwierdził w swoich doświadczeniach te przewidywania ze zdalnym oddziaływaniem typu jasnowidzenie albo telepatia.

W latach 90. XX wieku prowadził eksperymenty, w których wzięło udział ponad 4500 uczestników z 12 różnych krajów świata.

Te eksperymenty dowiodły, że istnieje możliwość zdalnego przekazywania, a także odbierania obrazów myślowych, ale też potwierdziły taką osobliwą stabilność odbioru, ale pod warunkiem, że osoby badane znajdowały się w ognisku wygiętych luster Kozyriewa.

Ludzie w lustrach Kozyriewa doznawali różnych przeżyć psychofizycznych, a było to: wychodzenie z ciała, telekineza, podróże w czasie, wzmożona intuicja, bardzo dobre samopoczucie, doznawanie uzdrowień, a także doznawanie bliższej albo dalszej przyszłości.

Jednak takie pogłębione eksperymenty z takimi lustrami przy innej ich konfiguracji powodowały, że pojawiały się zupełnie inne zjawiska m.in. paraliżujący strach uczestników, biorących udział w eksperymencie, pojawienie się dziwnych obiektów takich talerzowych, które miały dużą intensywną jasność, ale też powstawały zorze polarne, zmiany biegunowości magnetycznej oraz wiele innych.

Takie urządzenie, które miało podobne przeznaczenie, znane było już w XVI wieku, a nazywało się jajo Nostradamusa.

Jeśli chodzi o wygląd tej konstrukcji, to miała ona jajowaty kształt i wysokość około dwóch metrów.

Poza tym składały się na nią trzy warstwy: miedziana, mosiężna oraz brązowa, które były połączone ze sobą srebrnym drutem.

Z kolei jego dolna część była płaska i ustawiona na podłodze, a górna była odkryta.

W środku znajdował się fotel, a na nim zasiadał Nostradamus w czasie swoich tzw. kontaktów z przyszłością.

Czytaj także: TEORIA LUSTRA – CO O TOBIE MÓWI TWOJA GORSZA STRONA?

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy.

1) Przelew na konto bankowe Dla: Odkrywamy Zakryte. Numer konta: 70 1050 1807 1000 0091 4563 2593

2) Pay Pal  Kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

Realizujemy również współpracę reklamową [email protected] i ogłoszenia KLIK

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.