Boliwia jest jedynym z dziewięciu krajów na świecie, w którym nie zjemy cheesburgera w McDonaldzie. Ten kraj to wyjątkowy przypadek w historii McDonald’s, ponieważ wdrożenie sieci fast foodowych restauracji nie powiodło się do tego stopnia, że w 2002 roku McDonald’s postanowił zamknąć wszystkie lokale. Dlaczego?

1 z 9

Mimo że Boliwia jest jedynym krajem w Ameryce Łacińskiej bez McDonalda, jest to właściwie jeden z dziewięciu krajów o tym wyjątkowym tytule.

Jednak w przeciwieństwie do krajów takich jak Iran i Korea Północna, gdzie rząd otwarcie zakazał działalności firmy wydającej fast foody, czy Zimbabwe, gdzie lokalna zapaść gospodarcza przekonała McDonald’s do wycofania inwestycji, Boliwia przyjęła tę sieć tylko po to, by nieoficjalnie „wykurzyć” ją kilka lat później z powodu braku sprzedaży.

Co dokładnie się stało i jakie konkretne czynniki sprawiły, że McDonald’s stracił wystarczająco dużo pieniędzy, by wycofać się z Boliwii?

Sielanka McDonald’s z Boliwią trwała osiem lat, potem nadszedł czas kryzysu.

Inauguracja pierwszego lokalu McDonald’s w Boliwii była wielką imprezą w kraju, z paradami i ulicznymi występami.

Spotkała się również ze wspaniałym przyjęciem przez Boliwijczyków.

Jednak w 2002 roku po odnotowaniu ciężkich strat McDonald’s zbankrutował w Boliwii.

Wszystkie osiem otwartych restauracji zamknięto, a wszyscy pracownicy zostali zwolnieni.

Tym samym rok 2002 był dla McDonalda punktem zwrotnym: stanął w obliczu historycznego kryzysu na arenie międzynarodowej.

Polityka Boliwii kontra McDonald’s

„Zachodni fast food wyrządza ludzkości wielką krzywdę” – głosił były prezydent Boliwii Evo Morales.

Poglądy Moralesa zaczęła pojawiać się w grze jeszcze zanim został wybrany na prezydenta w 2006 roku.

Kiedy McDonald’s pojawił się na boliwijskiej scenie w 1997 roku, globalne przedsiębiorstwa zaczęły być postrzegane jako najwięksi inicjatorzy wzrostu krajowego poziomu ubóstwa.

W 1997 r. 63% populacji Boliwii żyło w warunkach ubóstwa, a 38% w skrajnym ubóstwie.

Do 2002 r., kiedy McDonald’s wycofał się, liczby te wzrosły odpowiednio do 65% i 40%.

Evo zyskał ogromną popularność w okresie poprzedzającym jego prezydenturę, ponieważ dostrzegł związek między korporacyjną globalizacją a biedą nękającą jego kraj i działał zgodnie z nią podczas swojej prezydentury.

Uważał, że nic tak dobrze nie przyczyni się do rozwoju kraju i wzrostu dobrobytu mieszkańców jak stawianie na lokalne, tradycyjne biznesy.

Kultura boliwijska a McDonald’s

Boliwia wciąż pozostaje jednym z najbardziej dumnych narodów w Ameryce Łacińskiej, ponieważ Boliwijczycy są dumni ze swojej wielonarodowej tożsamości i różnorodności kulturowej.

Kulturowe odrzucenie fast foodów i ogólnie zagranicznych inwestycji wynika z tej narodowej dumy i sentymentu.

Również kultura kulinarna Boliwii wymaga, by każdą potrawę traktować z miłością i troską, z jaką się je przygotowuje.

Jedzenie jest uważane za święte, związane z rodziną, przyjaciółmi i zapewniające namacalną, nostalgiczną atmosferę.

Jak więc fast foodowy McDonald’s mógłby konkurować z tymi ideałami?

Pomimo prób przystosowania się do lokalnych smaków, w badaniach było oczywiste, że np. dzieci przychodziły po dziecięcy zestaw fast food, ale hamburgera zostawiały w połowie drogi.

Tak, to nie żart! Boliwijczycy są przyzwyczajeni do innej kuchni, ponieważ kuchnia boliwijska jest wyjątkowa i bardzo zróżnicowana, z hiszpańskimi i afrykańskimi korzeniami.

Jedzenie jest tradycyjne i regionalne, bardzo kolorowe, z mocną mieszanką smaków, przypraw i oczywiście wspaniałych mięs, które nigdy nie będą mogły się równać z szybko przygotowanym hamburgerem.

Jedzenie w Boliwii to akt kulturowy, rytuał, który łączy człowieka z jego korzeniami.

Społeczeństwo Boliwii nie postrzega jedzenia jako czegoś, co można zrobić „szybko”, dlatego fast food na poziomie społecznym i kulturowym nie miał racji bytu w tym kraju.

W rzeczywistości gotowanie to coś żywego, wspaniałego, co jest wykonywane z troską, miłością, po to, by się nią dzielić.

Ekonomia była kolejnym powodem, dla którego McDonald’s nie prosperował w Boliwii: najtańsze menu w lokalu kosztowało nieco ponad 3 dolary, a w lokalnych restauracjach można było kupić pyszny, pełnowartościowy, tradycyjny lunch za dolara.

Boliwia jest dumna ze swojego sukcesu.

Mieszkańcy twierdzą, że nie dali się wmanipulować w „fast foodową modę” i „wypędzili” wielki łańcuch śmieciowego żarcia, który wciąż odnosi sukcesy na całym świecie ze względów społecznych.

Boliwijczycy woleli domowej roboty, tradycyjne i naturalne jedzenie, które może i nie wpisuje się w trendy, ale jest na pewno zdrowe i bezpieczne.

⇒ Czytaj także: CO KRYJE SIĘ W BURGERACH I FRYTKACH MCDONALD’S?

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.