Jednym z największych, najbardziej naturalnych środków naszego wyrazu, zwłaszcza dla kobiet, jest TANIEC. Dlaczego? Będąc w wodzie, pływamy, będąc w świecie stworzonym z muzyki, dźwięków, rytmów i tonów, tańczymy.

Odkąd pamiętam, muzyka jest moim towarzyszem.

Odkąd pamiętam, jest nierozerwalną częścią mnie i świata, który postrzegam.

Czuję ją wszędzie…

Pamiętam, jak jako mała dziewczynka tańczyłam i śpiewałam, w każdej możliwej chwili i scenerii.

Muzyka w postaci piosenek towarzyszyła mi na każdym kroku i przy większości czynności, jakie wykonywałam.

Z nią było mi przyjemniej, raźniej, bawiła mnie, uspokajała, koiła, wzbogacała.

Zagłębiałam się w dźwiękach, melodyjnych słowach, swoich odczuciach.

Dzięki niej poznawałam swoje emocje.

Skupiałam uwagę na swoim wnętrzu.

Pomagała mi też rozładowywać emocje, czy to poprzez taniec przy jej rytmach, czy poprzez łzy, które wzbudzała.

Zawsze robiłam to tak naturalnie, spontanicznie, nie zastanawiając się nad tym.

Dopiero gdy zaczęłam świadomie nad sobą pracować i gdy przyszło mi  zmierzyć się z uczuciami, emocjami, które zakopałam głęboko w swoim wnętrzu, świadomie doceniłam jej moc.

Zobaczyłam, jak w trakcie życia wypracowałam sobie naszą wspólną relację.

Jaka jest ona dla mnie wyzwalająca i uzdrawiająca.

Ciężko było mi przecisnąć się przez blokady i mury, które sama zbudowałam, a uwierzcie mi, że były to potężne budowle.

Sama nie mogłam się do siebie dostać.

I gdy wszystko zaczęło od środka się odzywać, ożywać na nowo, intuicyjnie sięgnęłam po muzykę.

Kilka utworów… i popłynęłam.

Najpierw tonęłam we łzach, kuląc się i wyjąc wręcz z bólu, który ze mnie wychodził.

Przeszywał mnie na wskroś, całą.

A dźwięki muzyki zarazem pogłębiały go, wyciągały jeszcze bardziej, ale i pomagały uwalniać, rozpraszać, rozpuszczać ten ból.

Oczyszczałam się, uwalniałam.

Ból powoli łagodniał.

Odchodził.

Ja byłam spokojniejsza.

lżejsza…

Muzyka pomogła mi, pomogła mi poruszyć głębię mnie, poruszyć mą Duszę.

Przy jej dźwiękach wytańczyłam gniew, frustrację, uwolniłam niepewność, ale nie tylko.

Przy jej dźwiękach pobudziłam radość w mym sercu i rozprowadziłam ją na resztę mojego ciała.

Przy jej dźwiękach pobudziłam swoją kobiecość, rozpaliłam swój wewnętrzny płomień.

Poczułam swój urok, zmysłowość i namiętność.

Odkrywałam to, w każdym dźwięku, który przechodził przez moje ciało.

Jak subtelny i tkliwy dotyk od wewnątrz, który rozbudził każdą moją komórkę, tknął w nią czułość i namiętną zmysłowość.

Przy dźwiękach muzyki uziemiam się, ukorzeniam, płynę i latam.

Muzyka jednak to nie tylko melodie czy piosenki, jest całe inne bogactwo dźwięków, cała paleta tonów, wibracji i rytmów.

Odczuwamy i doświadczamy ich na przeróżne sposoby.

Niesamowite odgłosy natury, które koją, relaksują, oczyszczają.

Przepiękny śpiew ptaków, który tak subtelnie pieści uszy, cichy szum wiatru, który jak głos ukochanego, delikatnie szepce do ucha, silny grzmot, który przeszywa całe ciało, napełniając nas siłą, odświeżający szmer górskiego strumyka, składający przyjemnie wilgotny pocałunek na naszym ciele, mocny szum wodospadu, który obmywa ciało, całkowicie je oczyszczając.

Rytm deszczu wybijany na parapecie, który tańczy, skacze po każdej komórce ciała.

Szum liści na wietrze, delikatnie, czasem namiętnie muskający, a czasem gilgoczący wręcz skórę i wnętrze ciała. Hmmm, mogłabym tak wymieniać w nieskończoność…

Cisza. Cisza, w której można Być, zatopić się, zagłębić w sobie.

Taka cicha,  a taka bogata w dźwięki i doznania! Głęboka, nieprzenikniona, wciągająca.

Rytm Serca, Oddech, nasz Puls, nasza własna melodia.

Zmienna w zależności od okoliczności, w których się znajdujemy.

Spokojna, błoga w stanie relaksu i niezwykle mocna, dynamiczna w stanie stresu.

Oszalała i subtelnie głęboka reagując na bliskość ukochanej osoby.

Tętniąca w namiętności.

Skacząca w radości. Rozpływająca się przy wzruszeniu.

Głos drugiego człowieka, też jest dla nas melodią. Melodią, na którą reaguje nasze ciało.

Spokojem, namiętnością, smutkiem, irytacją, zniecierpliwieniem, znudzeniem, radością, ekscytacją, czy jeszcze innym uczuciem, dostępnym z całego ich wachlarzu.

…I nasz, indywidualny, niepowtarzalny, nieporównywalny z niczym Rytm.

Osobisty Rytm, unikalny dla każdego z nas…

Bezszelestna wibracja.

Odczuwanie melodii.

Melodia w powietrzu.

Cały wszechświat, całe Istnienie jest muzyką.

Gra orkiestra, w której każde Życie jest instrumentem, wygrywa swój własny niepowtarzalny Rytm.

Wewnętrzny ton, unikalny, jedyny w swoim rodzaju. Każdy ten Rytm jest potrzebny.

Każdy ten Rytm współtworzy Melodię Istnienia.

Jedną Wielką Pulsującą Membranę, przez którą przechodzi Pierwotny Rytm każdej Iskierki Życia.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.