Napromienianie żywności to kontrowersyjna metoda konserwacji opracowana w drugiej połowie ubiegłego wieku. Poddawanie produktów spożywczych działaniu energii jonizującej zasadniczo ma na celu ich ochronę przed procesami rozpadu oraz przedłużenie ich żywotności na sklepowych półkach. Ogółem chodzi o szeroko pojęte ograniczenie strat żywności powodowanych psuciem. Ciemna strona tej metody przyćmiewa jednak „zalety” wiecznej świeżości…

Historyczne odkrycie

W 1896 r. podczas badań nad biologicznymi skutkami działania promieniowania X zaobserwowano bakteriobójcze działanie promieniowania jonizującego.

Dziewięć lat później w Wielkiej Brytanii przyznano pierwszy patent na zastosowanie promieni jonizujących radu w poprawie jakości produktów spożywczych.

Przełomowe dla tej metody konserwacji żywności okazały się jednak przełom lat 40. – 60. XX wieku.

To wtedy wykonano pierwsze badania nad utrwalaniem hamburgerów promieniowaniem X, wytwarzanym w elektrostatycznym akceleratorze van de Graffa.

Wtedy też rozpoczęto szeroko zakrojone badania dotyczące tematyki napromieniania żywności.

W międzynarodowej grupie badawczej znaleźli się przedstawiciele Europejskiej Agencji Energii Atomowej (ENEA), Organizacji ds. Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju (OECD), Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) oraz Organizacji ds. Żywności i Rolnictwa (FAO) działających w ramach ONZ.

Eksperci ustalili wówczas, że:

„[…] napromieniowanie jakiegokolwiek produktu spożywczego średnią dawką promieniowania jonizującego do 10 kGy nie stwarza zagrożenia toksykologicznego, w związku z czym nie są wymagane badania toksykologiczne żywności w ten sposób konserwowanej” oraz „[…] napromieniowanie żywności średnią dawką promieniowania jonizującego do 10 kGy nie stwarza problemów żywieniowych i mikrobiologicznych”.

Ustalenia te przekazano do Międzynarodowej Komisji Kodeksu Żywnościowego (Codex Alimentarius Commission).

Kolejne lata to dalsze prace nad rozwojem i wdrożeniami technologii radiacyjnej utrwalania żywności na rynku międzynarodowym.

Ostatecznie ustalono, że  maksymalna pochłonięta dawka przy napromienianiu żywności nie powinna przekraczać 10 kGy.

Istota napromieniania żywności

Napromienianie żywności jest metodą polegająca na poddawaniu produktów spożywczych działaniu energii jonizującej w urządzeniach radiacyjnych w postaci promieni gamma, które pochodzą z radioaktywnych izotopów – kobaltu 60 lub cezu 137, mechanicznie wytworzonych promieni X lub elektrycznie wytworzonej wiązki elektronów.

W technologii napromieniania żywności wykorzystuje się trzy poziomy dawek:

  • Niskie, poniżej 1 kGy – używane do hamowania procesu kiełkowania ziemniaków, cebuli, czosnku, niszczenia insektów zbożowych, eliminowania trichinozy w wieprzowinie, przedłużenia okresu dojrzewania owoców tropikalnych oraz skrócenia okresu ich kwarantanny.
  • Średnie, od 1 do 10 kGy – stosowane do niszczenia chorobotwórczych mikroorganizmów np. Salmonella, Campylobacter, Yersinia, Escherichia coli 0157:H7, Shigella w mięsie, drobiu i rybach oraz w celu ograniczenia rozwoju pleśni w truskawkach i innych owocach.
  • Wysokie, przekraczające 10 kGy – wykorzystywane do higienizacji przypraw ziołowych i warzywnych oraz wyjaławiania żywności dla określonych celów (np. dla kosmonautów lub pacjentów z obniżoną odpornością organizmu).

Poddawana takiemu zabiegowi żywność pochłania określoną dawkę energii promieniowania jonizującego, która penetruje całą masę produktu.

W ten sposób wywołuje się oczekiwane efekty, czyli redukcję poziomu mikroflory, niszczenie patogenów, hamowanie procesów fizjologicznych i działalności enzymów oraz powstawania niepożądanych reakcji chemicznych, które prowadzą do tworzenia określonych produktów radiolizy.

Zwolennicy napromieniania żywności uważają, że jest to skuteczna metoda zmniejszania strat produktów żywnościowych spowodowanych szkodliwą działalnością mikroorganizmów, pleśni i grzybów oraz wyeliminowania działalności patogenów m.in. Salmonelli, Campylobacter, Escherichia coli 0157:H7, Listeria monocytogenesis, Shigella i innych.

Ponadto entuzjaści metody napromieniania argumentują, że w ten sposób można uzyskać sterylne jedzenie, które może być przez długi czas przechowywane w temperaturze pokojowej, bez żadnych oznak psucia.

Ale czy na pewno napromienianie żywności jest takie bezpieczne i zdrowe?

Napromieniana = uszkodzona

Napromienianie niestety uszkadza żywność.

Promieniowanie jonizujące rozbija molekularną strukturę i pozostawia dodatnie i ujemne jony lub wolne rodniki.

Te z kolei, co prawda zabijają niektóre bakterie, ale także niszczą witaminy i enzymy oraz łączą się z istniejącymi w żywności chemikaliami (takimi jak pestycydy) i tworzą nowe związki chemiczne.

Niektóre z nich to znane toksyny (np. benzen, formaldehyd), a inne są unikalne dla napromienionej żywności.

Napromieniona żywność może stracić od 5% do 80% zawartości witamin oraz innych składników odżywczych, stając się jedynie posiłkiem dostarczającym „pustych” kalorii.

Wielkość strat zależy od dawki napromieniowania i długości czasu przechowywania.

Szczególnie wrażliwe na promieniowanie jonizujące są witaminy: A, C, E, K, B1 oraz inne witaminy z grupy B.

Poza tym napromienianie uszkadza naturalne enzymy trawienne występujące w surowej żywności, co oznacza, że organizm musi ciężej pracować, aby je strawić.

I wreszcie taka metoda konserwacji zwyczajnie wprowadza konsumenta w błąd, który nie jest w stanie sprawdzić faktycznego stanu świeżości produktu oraz stopnia jego dojrzałości.

Kontrowersje w handlu

Obecnie na świecie kilkadziesiąt (powyżej 50) obiektów radiacyjnych, które posiadają licencje na napromieniowanie żywności dla celów handlowych.

Przodują Chiny, Francja, Stany Zjednoczone oraz Republika Południowej Afryki.

Lista produktów spożywczych utrwalanych radiacyjnie, które są dopuszczone do obrotu handlowego, jest różna w różnych krajach.

Spośród wielu produktów spożywczych poddawanych obróbce radiacyjnej najczęściej napromieniane są przyprawy, ziarno kakaowe, kurczaki, suszone daktyle, owoce mango, ziemniaki i cebula, nasiona roślin strączkowych (np. groch, fasola), ryż, zboże, surowe ryby i przetwory rybne oraz owoce ( papaja i truskawki).

W Polsce, zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz. U. 2010 Nr 136 poz. 914):

Art. 18 Środki spożywcze mogą być poddawane napromienianiu promieniowaniem jonizującym wyłącznie w celu

1) zmniejszenia liczby przypadków chorób spowodowanych spożyciem żywności przez niszczenie drobnoustrojów chorobotwórczych;

2) zapobiegania psuciu się żywności przez opóźnienie lub powstrzymanie procesów rozkładu i przez niszczenie mikroorganizmów odpowiedzialnych za te procesy;

3) przedłużenia okresu przydatności do spożycia przez hamowanie naturalnych procesów biologicznych związanych z dojrzewaniem lub kiełkowaniem;

4) usunięcia organizmów szkodliwych dla zdrowia roślin lub dla żywności pochodzenia roślinnego.

 

Art. 19. Napromienianie żywności promieniowaniem jonizującym jest dopuszczalne wyłącznie, jeżeli:

1) nie stanowi zagrożenia dla zdrowia lub życia człowieka;

2) jest korzystne dla konsumentów;

3) jest uzasadnione technologicznie oraz nie będzie wykonywane w celu zastępowania wymagań zdrowotnych oraz warunków sanitarnych i higienicznych w produkcji i w obrocie żywnością;

4) żywność poddawana temu napromienianiu:

  1. a) spełnia obowiązujące wymagania zdrowotne oraz
  2. b) nie zawiera substancji chemicznych służących do jej konserwacji lub stabilizacji.

 

Dlatego też tak ważne jest sprawdzanie etykiet produktów.

FDA wymaga oznaczania napromienionej żywności sprzedawanej w sklepach (ale już nie w restauracjach) międzynarodowym znakiem żywności konserwowanej radiacyjnie – symbolem Radury.

W polskim prawodawstwie w odpowiedzi sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia –
z upoważnienia prezesa Rady Ministrów – na interpelację nr 13934 dotyczącą sytuacji produktów żywnościowych, które mają być poddane napromienianiu w celu ich „oczyszczenia” z zanieczyszczeń, czytamy:

Wszelką napromienioną żywność zawierającą jeden lub więcej napromienionych składników żywności należy opatrzyć etykietą z napisem „napromienione” lub „poddane promieniowaniu jonizującemu”. Jeśli napromieniony produkt stosowany jest jako składnik żywności złożonej, taki sam napis jest dołączony do nazwy tego składnika w wykazie składników. W przypadku produktów sprzedawanych luzem napis ten umieszcza się łącznie z nazwą produktu na wywieszce lub informacji powyżej, lub obok pojemnika, w którym znajdują się te produkty.

Co gorsze, okazuje się, że nie tylko żywność podlega napromienianiu.

Coraz częściej na rynek trafiają rutynowo odkażane napromienianiem przedmioty jednorazowego użytku, produkty do makijażu, waciki, butelki, środki higieniczne, korki do wina, plastikowe pojemniki i butelki, materiały, z których wykonuje się jednorazowe opakowania, a nawet beczki na wino i puste ule.

Tyle, że w tych przypadkach  prawo nie stawia wymogu znakowania przedmiotów – ten dotyczy tylko żywności…

 

P.S. Informacje są prywatnymi opiniami i poglądami. Nie są pisane przez lekarza. Nie są one fachową opinią, ani poradą medyczną. Nie mogą zastąpić opinii i wiedzy pracownika służby zdrowia, np lekarza. Wszelkie rady które są na mojej stronie, stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

FILM Napromieniowana żywność.  Szkodliwa czy bezpieczna: https://www.cda.pl/video/7042635b

 

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.