Kilkanaście lat temu coś zaczęło do mnie docierać. Jeszcze nie za bardzo wiedziałem co, i jak się z tym dalej w tym życiu poruszać, a jednak intuicyjnie zacząłem wyczuwać, że coś nie gra. Był to okres wielu zmian w moim życiu i jedna z nich dotyczyła religii.

Po wielu latach słuchania autorytetów, donośnie wygłaszanych przemówień i chodzenia na różnego rodzaju spotkania, zaczęło do mnie docierać, że to wszystko jest jakby zasłona dymna, za którą nie znajdę tego, czego poszukiwałem.

Wtedy to właśnie zwróciłem swój wzrok w zupełnie inną stronę i tej decyzji nie żałuję ani trochę.

Oto któregoś dnia nie poszedłem do zakurzonej świątyni, a zamiast tego wybrałem się na spacer.

Cóż więc tak odkrywczego może być w zwykłym spacerze? Wydawałoby się, że nic, a jednak, po wielu latach wszystko ułożyło się w logiczną całość.

Albert Einstein rzekomo wypowiedział kiedyś takie stwierdzenie: ‘geniusz tkwi w prostocie’ – i bez względu na to, czy są to jego słowa, czy nie – mądrość w nich wielka.

I tak właśnie jest ze spacerem i zakurzonymi świątyniami.

Gdy pójdziemy do parku, nad jezioro, do lasu, w góry, czy wszędzie tam, gdzie spotkać żywą przyrodę możemy, to zaczynamy czuć się lepiej.

Zwykło się nawet mówić, że ‘idziemy naładować baterie’.

Skoro więc przyroda posiada takie właściwości (a uważamy ją za tak zwyczajną), to czy w takim razie podobny efekt odczuwamy, gdy idziemy do świątyni (która przecież wyjątkowym miejscem ma dla nas być)?

Odpowiedź na to pytanie docierała do mnie coraz bardziej, i po wielu latach rozumiem to zjawisko lepiej.

Wiele przede mną do odkrycia, ale podzielę się prostymi wnioskami.

Świątynie, czyli miejsca kultu, są stworzone przez ludzi.

Ale tak jak wszystko w naszym świecie, ich budowę musiała poprzedzać odpowiednia myśl.

Tą myślą było: stworzyć miejsce w którym ludzie będą składać hołd Bogu.

Nie było tam myśli o radości, wzroście i Miłości; nie było myśli o tym, by Człowiek będąc w tym miejscu, czuł się lepiej.

Co więcej – pokusić się mogę o stwierdzenie, że takie miejsca musiały być zaplanowane w zupełnie innym celu, co możemy zobaczyć na twarzach wychodzących zeń ludzi.

Raczej wyglądają tak, jakby energii im ubyło.

Co w takim razie z przyrodą, w której doładowujemy baterie? I w tym przypadku, jej stworzenie musiała poprzedzać myśl. I w tym cały sekret, którego zrozumienie zajęło mi wiele lat – przyroda w czystej postaci została stworzona przez Boga.

To w drzewach, słońcu, wodzie i całym naturalnym otoczeniu są Jego myśli.

I proszę o przemyślenie tego zupełnie na chłodno.

Jeśli coś istnieje na świecie, i to od samego jego początku – to, podobnie jak z całą Ziemią i Człowiekiem, zostało to przez kogoś stworzone.

A skoro tak, to właśnie w kontakcie z Naturą, obcujemy z myślami Stwórcy.

I tak właśnie dokonało się wielkie pomieszanie w umysłach ludzkich. Ktoś, kto stworzył różnego rodzaju zakurzone świątynie – stworzył miejsca kultu, w których kontaktujemy się myślą tego, kto je zbudował.

Świątynie są sztuczne i uczuć nie dają. W przyrodzie natomiast, która od zarania dziejów jest światem żywym (prawdziwym), uczucia i harmonię odczuć możemy, bo z myślami Stwórcy obcujemy.

Wyobrażam sobie, jak pięknym świat się stanie, gdy ludzie zrozumieją jak skomplikowanym i niesamowitym mechanizmem jest jabłoń, która pyszne owoce daje.

Zamiast więc chodzić i w pokłonach hołd oddawać, uśmiechną się i podziękują za obcowanie z Boskimi myślami – w swoim ogrodzie.

Owocnych przemyśleń życzę
Andrzej Tomicki

Czytaj także inne teksty tego autora TUTAJ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.