W Polsce coraz częściej mówi się o szkodliwości noszenia maseczek, a także o tym, że nie chronią przed koronawirusem. Osoby rządzące przekonują, że nie ma żadnych przeciwwskazań do ich noszenia, a niektórzy lekarze twierdzą zupełnie coś innego. Jednym z takich odważnych osób jest doktor Zbigniew Martyka.

Dlaczego maseczki szkodzą zdrowiu?

Doktor Zbigniew Martyka, który jest kierownikiem oddziału zakaźnego w Dąbrowie Górniczej, wypowiedział się na temat obowiązku noszenia maseczek.

Stwierdził on, że noszenie maseczek nie ma dużego wpływu na ochronę innych osób przed zakażeniem, a do tego szkodzi to naszemu zdrowiu.

Osoby, które noszą maseczki, mają utrudniony dopływ tlenu, a także dochodzi do podwyższenia zawartości dwutlenku węgla we wdychanym przez maseczkę powietrzu.

Jednak osoby, które są całkowicie zdrowe, w ogóle mogą tego nie odczuwać, ale pod warunkiem, że nie podejmują w tym czasie większego wysiłku fizycznego.

Natomiast osoby, które mają problemy z oddychaniem, będą bardzo mocno odczuwały mniejszą ilość tlenu, a chodzi tu o osoby, które mają, np. astmę, obturacyjną chorobę płuc, niektóre wady serca, dużą niedokrwistość albo niewydolność krążeniowo-oddechową.

Dr Martyka przyznał, że często ma do czynienia z osobami, które na co dzień noszą maseczki i w związku z tym odczuwają dolegliwości, do których zalicza się: zawroty głowy, kołatanie serca, duży stres, a także obniżoną odporność.

Jak się okazuje, niedobory tlenu jako pierwszy będzie odczuwał mózg, przez co będzie gorzej pracował.

Organizm, który dostaje zbyt małą ilość tlenu, szybciej się męczy, a jeżeli taki stan utrzymuje się przez długi czas, to dochodzi do pogorszenia sprawności intelektualnej, a także odporności, działania układu oddechowego i pokarmowego, ale też słabnie krążenie.

Czy maseczki zlikwidują choroby?

Doktor Martyka opublikował wpis w mediach społecznościowych, który zatytułował: „Czy aktem prawnym można „zlikwidować” choroby?”.

8 sierpnia 2020 roku poinformowano ludzi, że nie ma praktycznie żadnych przeciwwskazań zdrowotnych do noszenia maseczek, poza przeciwwskazaniami psychiatrycznymi.

Wcześniej takie przeciwwskazania istniały.

Ogłoszono akt prawny, w którym stwierdzono, że już one nie istnieją.

Doktor Martyka podkreśla, że to wygląda tak, jakby wydać rozporządzenie, że np. od tego dnia nie ma już niektórych chorób, np. cukrzycy czy też zapalenia płuc.

To oznacza, że za pomocą jednego aktu można mieć o wiele zdrowsze społeczeństwo.

Co wykazały badania?

Badania zostały przeprowadzone w dwóch szpitalach w Seulu w Korei Południowej.

Dowiodły one, że u zarażonych osób, które zasłaniają usta oraz nos maseczką, i tak podczas kaszlu dochodzi do tego, że krople, które zawierają wirusa, są uwalniane do środowiska.

Jeśli chodzi o zawilgocone maseczki, to badania dowiodły, że powodują one wtórne infekcje, co ma poważne skutki dla osób z obniżoną odpornością oraz dla osób z chorobami infekcyjnymi górnych dróg oddechowych, to i tak nie są żadnym zabezpieczeniem dla innych ludzi.

Maseczka, która zawilgnie od wilgoci, oddechu albo wydzieliny z nosa, powoduje duże zagrożenie.

Doktor Zbigniew Martyka podkreśla, że ludzie są o wiele bardziej bezpieczni w czystym i świeżym powietrzu niż przy noszeniu maseczki.

Do takich wniosków doszli również holenderscy naukowcy, którzy również stwierdzili, że maseczki nie pomagają w zwalczaniu pandemii, ale za to mogą utrudniać walkę z chorobą.

Profesor Jonathan Van-Tam z Wielkiej Brytanii, który jest specjalistą w zakresie epidemiologii, transmisji chorób, wakcynologii, a także pandemii, powiedział, że nie ma obecnie maseczek, które zapobiegają rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Dlaczego więc jest nakaz noszenia maseczek?

Tutaj doktor Martyka stwierdził, że nasuwa się wniosek, że ludzie są okłamywani, ale też zmuszani do podejmowania działań, które mogą pogorszyć ich stan zdrowia.

Okazuje się, że średnia ilość zachorowań w Polsce nie ma w ogóle powiązań z obostrzeniami.

Liczba zachorowań zaczęła rosnąć od połowy marca, gdy została mocno ograniczona możliwość swobodnego przemieszczania się.

Pod koniec kwietnia, gdy złagodzono obostrzenia, zaczęła ona spadać.

Natomiast od maja ilość wykrytych zakażeń utrzymywała się na podobnym poziomie z małą tendencją spadkową, a potem pod koniec lipca znowu zaczęła rosnąć.

Ma to również związek, z tym że większość osób przechodzi tego wirusa bezobjawowo.

Gdyby była możliwość przebadania wszystkich osób, to stwierdzona zostałaby masowa liczba zachorowań.

Jednak to nie miałoby żadnego odniesienia do rzeczywistości.

W związku z tym zdrowi ludzie zostaliby zamknięci w kwarantannie, a media mówiłyby i pisałyby o tym, że jest nowa fala epidemii.

Są również lekarze, którzy mówią, że jeżeli ktoś jest naprawdę chory i nie może nosić maseczki, to niech nie wychodzi z domu.

Można powiedzieć, że to jest absurdalny pomysł.

Ci lekarze przyznają, że są osoby chore, którzy nie mogą nosić maseczek, bo to zmniejsza im dopływ tlenu w przeciwieństwie do tego, co twierdzi Ministerstwo Zdrowia.

Inny problem polega na tym, że ruch jest wskazany u wszystkich osób, bo nawet po zawale serca nie zaleca się siedzenia bez ruchu.

Chory powinien zażywać umiarkowanego ruchu, ale też przebywać na świeżym powietrzu.

Osoba chora, która będzie zamknięta w domu, to tak jakby została skazana na powolne umieranie.

Wtedy dochodzi do pogorszenia wydolności organizmu, pojawia się depresja oraz spadek odporności.

Maseczka i zbyt mała ilość tlenu

Doktor Martyka powiedział, że można sprawdzić, czy naprawdę organizm danej osoby dostaje zbyt mało tlenu podczas oddychania przez maseczkę, a przeważnie przez taką, która ściśle przylega do twarzy.

Można to zrobić, mierząc pulsoksymetrem zawartość tlenu we krwi tętniczej.

Saturacja, czyli zawartość tlenu, która jest prawidłowa, wynosi od 96% do 99%.

Natomiast podczas oddychania przez maseczkę może spaść o kilka procent i to nawet do 89 – 90% u osób starszych, które mają problemy z oddychaniem.

Do tego znane są nawet przypadki śmierci młodych osób, które uprawiały sport w maseczkach.

Obecnie niektóre osoby, które są za noszeniem maseczek, mówią, że można nosić maseczkę nawet podczas zwiększonego wysiłku fizycznego, czyli podczas uprawiania sportu.

Poprzez nakaz noszenia maseczek dochodzi do niszczenia zdrowia ludzi i to jest robione pod pozorem dbałości o zdrowie.

⇒ Czytaj także: PRODUCENT NAWOZÓW GRUPA CIECH MASOWO PRODUKUJE MASECZKI FFP2

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.