ONKOLOG, KTÓRY UŚMIERCAŁ ZDROWYCH PACJENTÓW CHEMIOTERAPIĄ

onkolog.jpg
Doktor Farid Fata

Onkolog z Michigan, który cieszył się dużą sławą w środowisku medycznym i poszanowaniem u pacjentów oszukał 553 osoby, wmawiając im chorobę nowotworową lub niepotrzebnie stosując chemioterapię. Uśmiercając zdrowych ludzi i nie oszczędzając pacjentów w terminalnym stadium choroby, zyskał miliony, ale stracił godność i wolność. Uznano go za twórcę jednego z największych oszustw w służbie zdrowia w historii USA.

Lekarski autorytet

Doktor Farid T. Fata pochodzi z Libanu. Jeszcze cztery lata temu był cenionym, najbogatszym w USA hematologiem i onkologiem.

W latach 1993-1996 był rezydentem w Maimonides Medical Center w Brooklynie.

Następnie w latach 1996-1999 został członkiem załogi oddziału hematologii i onkologii w Memorial Sloan Kettering Cancer Center na Manhattanie.

W latach 2000-2003 był głównym onkologiem w Geisinger Medical Center w Danville,
w Pensylwanii. Szybko postanowił jednak porzucić tę pracę i zająć się własnym „biznesem”.

W 2003 roku został dyrektorem kliniki Michigan Hematology-Oncology (MHO) w Rochester Hills. W ciągu następnej dekady otworzył siedem filii.

 

onkolog.jpg
Doktor Farid Fata z żoną

 

Dr Fata specjalizował się przede wszystkim w leczeniu raka krwi.

Posiadał własne laboratorium, aptekę i zakład leczenia popromiennego.

W swoich klinikach leczył średnio 17 000 pacjentów.

Zdobył solidną reputację i uznanie jako jeden z najlepszych specjalistów od raka w USA.

Był znany ze swojego agresywnego podejścia w leczeniu nowotworów, polegającego na podawaniu większych dawek chemii.

W ciągu jednego roku potrafił zarobić 10,1 mln dolarów.

Problem w tym, że swój wielki majątek zgromadził na nieszczęściu i cierpieniu zdrowych ludzi…

Primum non nocere

Zasada primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) była obca doktorowi Faridowi.

Obrzydliwie oszukiwał swoich pacjentów, wmawiając zdrowym osobom, że mają raka i zalecając im silną chemioterapię jako jedyną drogę wyleczenia z tej ciężkiej choroby.

Niczego nieświadomi pacjenci, bezkrytycznie ufający przecież bądź co bądź wybitnemu onkologowi, bez najmniejszych wątpliwości poddawali się drastycznemu leczeniu.

Niepotrzebnie aplikowana chemia powodowała u zdrowych pacjentów nieodwracalne skutki uboczne, a u terminalnie chorych dodatkowo osłabiała ich organizm i przyspieszała śmierć.

Onkolog w ten oto sposób uśmiercił 553 osoby. Ilu zdrowym wyrządził długotrwałe krzywdy – trudno zliczyć.

Lekarz okłamywał swoich pacjentów dla korzyści finansowych.

W ten okrutny sposób, wyłudzając pieniądze od firm ubezpieczeniowych, pragnął zarabiać miliony.

I w zasadzie mu się to udało, gdyż z ubezpieczenia Medicare oraz z innych prywatnych firm ubezpieczeniowych lekarz otrzymał bagatela 17 600 000 dolarów.

Oszukani pacjenci

Wśród oszukanych przez doktora Fata pacjentów są także Polacy.

Robert Sobieray, u którego oszust onkolog zdiagnozował nowotwór i skierował na 30 miesięcy chemioterapii, nie krył w sądzie żalu i rozgoryczenia krzywdą, jaką wyrządził mu lekarz:

„Patrząc na wszystkie moje medyczne rachunki, które mam jeszcze do zapłacenia dziś mnie nie stać na nowe zęby. […] to po prostu powoli dochodzi do mnie. Co kierowało lekarzem? Dlaczego akurat na mnie to trafiło? Ja nie wiem. Ja tego nie rozumiem”.

Sobieray podobnie jak Steve Skrzypczak przeszedł długotrwałe i bolesne leczenie, walcząc
z nowotworem, którego, jak się później okazało, nie miał.

Wielu innych pacjentów, którzy zgłosili się do dr. Fata, usłyszało fałszywe diagnozy i zalecenia jak najszybszego rozpoczęcia chemioterapii.

Wielokrotnie nieprawdziwe rozpoznania choroby dotyczyły nowotworów układu krwionośnego, przede wszystkim szpiczaka mnogiego.

Pacjenci poddawani agresywnej chemioterapii zmagali się najczęściej z osłabieniem kości, licznymi ich pęknięciami i złamaniami.

Farid Fata postawiony przed sądem przyznał się do świadomego stawiania fałszywych diagnoz zdrowym pacjentom, celowego błędnego orzecznictwa, 13 zarzutów oszustw, otrzymywania łapówek, prowadzenia konspiracji finansowych oraz prania brudnych pieniędzy.

Został skazany na 45 lat więzienia, ale przy dobrym sprawowaniu ma szansę opuścić jego mury po 34 latach.

W jednym z wywiadów dla stacji CNN wyraził smutek i żal spowodowany zaistniałą sytuacją.

Tłumaczył, że jest świadomy tego, iż złamał przysięgę Hipokratesa, ale autodestrukcyjna żądza władzy i pieniędzy przesłoniła mu cały świat.

Takie wytłumaczenie w obliczu krzywdy, jaką wyrządził setkom osób, jest delikatnie mówiąc śmieszne.

Sami pokrzywdzeni, jak i rodziny zmarłych, do których śmierci przyczynił się onkolog oszust, uważają, że kara jest zbyt łagodna, a za wszelkie okrucieństwa doktor powinien zapłacić po trzykroć mocniej niż cierpiący przez niego pacjenci.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI