W dzisiejszym świecie, gdzie czas zdaje się, niebotycznie przyspieszył, gdzie każdego dnia zasypywani jesteśmy cywilizacyjnymi bodźcami, informacjami i niezliczonymi zadaniami do zrealizowania żyjemy w nieustannym pędzie, próbując nadążyć za światem, często goniąc, już sami nie wiedząc za czym. W tym biegu nie mamy czasu ani siły na kontakt z drugim człowiekiem, a tym bardziej na kontakt z samym sobą.

Nie jest to dla nas naturalny stan.

Jesteśmy spięci, oddzieli do siebie i całego żywego świata.

Nasze Ciało, nasza Psychika i nasza Dusza są zmęczone.

Tęsknimy za kontaktem z samym sobą.

Jesteśmy bardzo spragnieni ciepłego dotyku, żywego bycia z drugą osobą i prawdziwej bliskości.

 

osho-kundalini-medytacja.jpg
fot.123rf.com

 

Potrzebna nam chwila na zatrzymanie się, by znaleźć to, co autentyczne.

By dotrzeć do tego, co fundamentalne.

By znaleźć Siebie. Siebie dla Siebie i Siebie wśród innych Ludzi.

Często, gdy już nie mogąc oprzeć się wewnętrznemu głosowi, który krzyczy wręcz o potrzebę kontaktu z Tobą i uporządkowania emocji wyciągamy dłoń po odprężenie, czy relaks i łapiemy się gotowych już sposobów oraz technik, licznie w dzisiejszym czasie prezentowanych na kursach samorozwoju, które niekiedy są dla nas zbawienne, a niekiedy wręcz odwrotnie.

Widząc swoje zapętlenie w świecie, tracąc senes w tej nieustannej gonitwie, słyszymy wołanie Duszy i wówczas wyciągamy rękę po coś, co pomoże nam nasycić ten głód i rozwinąć się duchowo.

Niestety jednak na tej pięknej z pozoru ścieżce często czekają na nas pułapki, nie każda bowiem wzniosła idea jest dla nas korzystna i rozwojowa.

Czasem takie metody pomagają nam i zbliżają do nas samych, a czasem odciągają od naszych prawdziwych wartości.

Często też patrząc w górę i lecąc gdzieś wysoko, nie zauważamy tego, co jest blisko nas zdecydowanie piękniejsze i bardziej wartościowe, co jest prawdziwe.

Żyję w tym świecie razem z Wami, doskonale znam niewygodę życia w dzisiejszych czasach.

 

tęsknota-osho.jpg
fot.123rf.com

 

Znam ten pęd, presję, wewnętrzny smutek i tęsknotę za czymś…. Wiem, jak łatwo jest poświęcić się czemuś z pozoru wzniosłemu, co po chwili okazuje się kolorową iluzją.

Wiem też, jak ważne jest dbanie o kontakt ze swoim ciałem i Duszą i jak bez owego kontaktu człowiek może umrzeć za życia.

Dziś, gdy z każdej strony otwierane są przed nami drzwi z pachnącymi, kolorowymi lekarstwami, a zarazem, gdy pędząc, chwytamy wszystko bez wnikania, a przede wszystkim bez wczucia się we własną intuicję, chcąc sobie pomóc, możemy zrobić sobie krzywdę.

To, co dla jednego będzie lekarstwem, dla drugiego może okazać się trucizną.

Nie wierzmy zatem ślepo we wszystko, z czym się w świecie spotkamy i przefiltrujmy to najpierw świadomie przez siebie.

Dobrym przykładem skrajnego podejścia i odczuć związanych z ich stosowaniem  są opinie o medytacjach Osho.

Są ludzie, według których dzięki nim ich życie nabrało świadomości i kolorów, są i tacy, których zdaniem poprzez owe medytacje można zatracić się i pogrążyć w chaosie.

Przyjrzyjmy się temu bliżej

Dla Osho sama medytacja nie jest praktyką, lecz stanem świadomości, który powinniśmy utrzymywać w każdej chwili naszego życia.

To stan, gdy jesteśmy w pełni świadomi nas samych i naszych poczynań, gdy nasze reakcje nie wynikają z żadnych schematów, czy ukrytych przekonań.

Stworzone przez indyjskiego guru ponad 112 technik medytacji mają na celu przygotowanie nas do takiego życia. W celu pobudzenia świadomości mentalnych i emocjonalnych wzorców Osho w początkowych fazach swoich medytacji wykorzystał techniki bazujące na zachodniej psychoterapii.

Najbardziej znanymi medytacjami są Medytacja Dynamiczna i Medytacja Kundalini.

 

kundalini-kwiat-życia.jpg
fot.123rf.com

 

Medytacji Dynamiczna jest zdecydowanie najpopularniejszą medytacją Osho.

Wykonywana zazwyczaj o poranku pomaga usunąć z ciała napięcia i tłumione dotąd emocje, odżywia nas porządną dawką energii.

Medytacja Dynamiczna podzielona jest na 5 części.

W pierwszej z nich oddychamy bardzo głęboko i  intensywnie przed 10 minut. W drugiej 10-minutowej fazie powalamy, by działo się wszystko to, co chce się zadziać, uwalniamy to, co wychodzi z naszego środka (płacz, krzyk, szloch, tupanie, trzęsienie ciałem, uderzanie w przestrzeń itp.).

W trzeciej części przez 10 minut skaczemy z rękoma wyciągniętymi do góry, opadając mocno na pięty z jednoczesnym wykrzyknięciem „hoo”.

Czwarty etap to 15 minut naszego stania w ciszy z rękoma wyciągniętymi do góry, staramy się wówczas po prostu być, w pełni świadomi tego, co się dzieje.

Piąty etap jest 15-minutowym świętowaniem w tańcu. Całości medytacji, prócz momentu ciszy, towarzyszy specjalna, chaotyczna muzyka.

Medytacja ta w swym założeniu ma pozwolić nam wyjść poza nasze Ego, opuścić obszar głowy, by przejść w obszar naszego serca, a z tamą do naszej Wyższej Świadomości.

Zdaniem Osho dzisiejsze życie w pędzie i nadmiar bodźców, które nieustannie rejestrujemy w ciele, uniemożliwia nam medytowanie siedząc w błogim spokoju.

Najpierw musimy pozbyć się nadmiaru emocji żyjących w naszym ciele, a w tym właśnie pomóc nam ma intensywny sposób medytacji.

„Twój umysł jest chaosem. Chaos musi być usunięty. Chaotyczna muzyka będzie ci pomocna, tak więc medytuj i słuchaj chaotycznej muzyki, pomoże ci usunąć chaos z twojego umysłu. Ty popłyń razem z nią, nie bój się wyrazić siebie w jej dźwiękach. Chaotyczna muzyka kiedy w twoim chaotycznym umyśle osiągnie szczyt przyniesie ci wyzwolenie.”

Są to słowa Osho.

Są jednak też tacy, którzy mają odmienne zdanie.

Mówią oni mianowicie, iż w przeciwieństwie do łagodnej, relaksacyjnej muzyki, która swym rytmem zbliżona jest to rytmu bicia naszego serca, relaksuje nasz umysł i podnosi pole naszej świadomości, tak muzyka chaotyczna ma wprost przeciwne działanie.

 

muzyka-relaksacyjna-kundalini-osho.jpg
fot.123rf.com

 

Głęboko pobudza ona niskie pola naszej podświadomości.

Takie rytmy traktowane są jako atak na człowieka, dysharmonizują splot słoneczny i energię emocji.

Chaotyczna muzyka zdaniem niektórych wzmaga chaos w naszej głowie i jest bardzo groźna zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i duchowego człowieka.

Medytacja Kundalini, często nazywana jest siostrzaną medytacją dla M. Dynamicznej.

Zazwyczaj wykonujemy ją pod koniec dnia, by głęboko rozluźnić nasze ciało, odpuścić wszelkie napięcia, presje i zharmonizować nasz organizm.

Medytacja ta podnosi naszą energię i pozwala na bycie świadomym swojego ciała i swojej przestrzeni.

W dwóch pierwszych jej etapach doświadczamy wibracyjnych ruchów, drżenia i swobodnego tańca, dzięki czemu rozpuszczamy pancerz, jaki stworzyliśmy z wszelkich stresów i napięć.

Relaksujemy ciało, by energia mogła swobodnie, niczym niezblokowanie przepływać przez nie.

Ostatnie dwa etapy medytacji to bezruch, którego celem jest podniesienie skumulowanej energii ku górze, dochodząc do wewnętrznego wyciszenia.

Jest bardzo wielu zwolenników tej medytacji i dość lekkiego do niej podejścia.

Spotkać się jednak można również z opiniami, które traktują Medytację Kundalini i możliwości, jakie ze sobą niesie bardziej poważnie.

Zdaniem niektórych ludzi niezbędna jest tutaj świadomość tego, czym jest sama energia Kundalini i jakie skutki niesie za sobą jej przebudzenia.

Przebudzenie energii Kundalini to śmierć nas samych takich, jakich siebie znamy.

To zmiana wszystkiego, co wiedzieliśmy do tej pory.

Po przebudzeniu energii Kundalini umiera to, co Stare i przychodzi to, co Nowe.

Czy każdy z nas jest gotowy na swą własną śmierć?

Czy jest gotowy na porzucenie wszystkiego, co stare i znane?

Jest to ważne, by być gotowym, gdyż zdaniem niektórych osób w momencie przebudzenia energii Kundalini nawet najmniejsza nasza wewnętrzna wątpliwość powoduje jej natychmiastową śmierć.

Pobudzając zatem tę energię przedwcześnie, nie będąc gotowym na jej całkowite rozwinięcie w ciele, możemy skutecznie pozbawić się dostępu do niej, gdyż zwątpimy w siebie i swoje możliwości osiągnięcia pełni.

Warto zatem zadać sobie uprzednio pytanie, czy na pewno jesteśmy gotowi zostawić to, co Stare.

Osobą, która zna każdego z nas najlepiej, z którą każdy z nas spędza 24h  na dobę, 7 dni w tygodniu, od narodzin do śmierci, jesteśmy my sami, sami siebie zatem pytajmy o to, co dla nas najlepsze.

Rozważmy, czego naprawdę szukamy, czego potrzebujemy i na co jesteśmy gotowi w tym momencie.

Podejmujmy świadome decyzje, a wszystko, po co sięgniemy, przyniesie nam wsparcie w naszym wewnętrznym rozwoju.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.