Były dyrektor naukowy i wiceprezes koncernu farmaceutycznego Pfizer mówi, że połowa, a nawet „prawie wszystkie” testy na obecność Covid-19 są fałszywie dodatnie. Dr Yeadon argumentuje również, że próg tzw. odporności stadnej może być znacznie niższy, niż wcześniej sądzono i mógł już zostać osiągnięty w wielu krajach. Dlatego jego zdaniem nie ma i nie było „drugiej fali” i pandemia dawno się skończyła.

„Pandemia” się skończyła

Były dyrektor naukowy giganta farmaceutycznego Pfizer w oszałamiającym wywiadzie został zapytany:

Opieramy politykę rządu, politykę gospodarczą, politykę wolności obywatelskich, jeśli chodzi o ograniczenie liczby osób na spotkaniu do sześciu… wszystko w oparciu o, jakie mogą być, całkowicie fałszywe dane dotyczące tego koronawirusa?

Dr Yeadon odpowiedział prostym „tak”.

Dr Yeadon powiedział w wywiadzie, że biorąc pod uwagę „kształt” wszystkich ważnych wskaźników światowej pandemii, takich jak hospitalizacje, wykorzystanie OIOM i zgony, „pandemia zasadniczo się skończyła”:

Gdyby nie dane testowe, które cały czas otrzymujesz z telewizora, słusznie doszedłbyś do wniosku, że pandemia się skończyła, ponieważ nic się nie wydarzyło. Oczywiście ludzie trafiają do szpitala, wkraczamy przecież w jesienny sezon grypowy, ale nie ma badań naukowych, które sugerowałyby, że powinna nastąpić druga fala.

W artykule opublikowanym we wrześniu, którego współautorem jest Yeadon i jego dwóch współpracowników, „How Likely is a Second Wave?” naukowcy piszą:

Powszechnie zaobserwowano, że we wszystkich silnie zakażonych krajach w Europie i kilku stanach USA kształt krzywych dziennych zgonów jest podobny do naszego w Wielkiej Brytanii. Wiele z tych krzywych jest nie tylko podobnych, ale wręcz niemożliwych do nałożenia.

Z danych dla Wielkiej Brytanii, Szwecji, Stanów Zjednoczonych i całego świata można zauważyć, że we wszystkich przypadkach liczba zgonów wzrastała od marca do połowy lub końca kwietnia, a następnie zaczęła się zmniejszać, tworząc łagodną krzywą, która spłaszczyła się pod koniec czerwca i trwa do dziś.

Współczynnik przeżycia Covid-19 szacuje się obecnie na 99,8%, podobnie jak w przypadku grypy.

„Nowa-stara” zaraza

Dr Yeadon zwrócił uwagę, że „nowa” zaraza Covid-19 jest nowa tylko w tym sensie, że jest nowym typem koronawirusa.

Dodał, że obecnie istnieją cztery szczepy, które swobodnie krążą w populacji i są najczęściej związane z przeziębieniem.

W artykule naukowym Yeadon i wsp. piszą:

Istnieje co najmniej czterech dobrze scharakteryzowanych członków rodziny koronawirusów (229E, NL63, OC43 i HKU1), które są endemiczne i powodują niektóre z typowych przeziębień, których doświadczamy, zwłaszcza zimą. Wszystkie mają uderzające podobieństwo sekwencji do nowego koronawirusa.

Naukowcy argumentują, że znaczna część populacji ma już, jeśli nie przeciwciała przeciwko Covid-19, to pewien poziom odporności „komórek T” na kontakt z innymi pokrewnymi koronawirusami, które krążyły na długo przed Covid-19.

Fałszywie pozytywna druga fala

O teście PCR, powszechnie stosowanym na świecie w diagnostyce Covid-19, autorzy piszą:

Ponad połowa pozytywnych wyników może być fałszywa, a potencjalnie wszystkie.

Autorzy wyjaśniają, że to, co faktycznie mierzy test PCR, to „po prostu obecność częściowych sekwencji RNA obecnych w nienaruszonym wirusie”, która może być fragmentem martwego wirusa, który nie może wywołać choroby u pacjenta i nie może być przenoszony.

Prawdziwie pozytywny wynik niekoniecznie musi wskazywać na obecność żywego wirusa. W dotychczasowych ograniczonych badaniach wielu badaczy wykazało, że niektórzy pacjenci pozostają pozytywni pod względem PCR długo po zaniku zdolności do hodowli wirusa z wymazów.

Nazywamy to „zimnym pozytywem” (aby odróżnić to od „gorącego pozytywnego”, osoby faktycznie zarażonej nienaruszonym wirusem). Kluczową kwestią dotyczącą „zimnych pozytywów” jest to, że nie są chorzy, nie mają objawów, a ponadto nie są w stanie zarażać innych.

Ogólnie rzecz biorąc, dr Yeadon twierdzi, że każda „druga fala” Covid-19 i każdy rządowy przypadek blokady, biorąc pod uwagę dobrze znane zasady epidemiologii, zostanie w całości sfałszowany i sztucznie wyprodukowany.

Doktor zakwestionował pomysł, że wszystkie pandemie następują w kolejnych falach, powołując się na dwie inne epidemie koronawirusa, wirusa SARS w 2003 r. i MERS w 2012 r.

To, co może wydawać się dwiema falami, może w rzeczywistości być dwiema pojedynczymi falami występującymi w różnych regionach geograficznych, jak to było np. w przypadku MERS:

W rzeczywistości jest to wiele pojedynczych fal oddziałujących na różne geograficznie populacje w różnych momentach rozprzestrzeniania się choroby. W tym przypadku pierwszy duży szczyt odnotowano w Arabii Saudyjskiej, a drugi szczyt kilka miesięcy później w Republice Korei.

W wywiadzie pytany o epidemię grypy hiszpańskiej z 1918 roku, która następowała w kolejnych falach podczas I wojny światowej, Yeadon wskazał, że był to zupełnie inny rodzaj wirusa, a nie ten z rodziny koronawirusów.

Stwierdził, że za epidemię hiszpanki można też obwiniać ogólne niedożywienie na początku wieku i niehigieniczne warunki, w jakich przyszło żyć osłabionym żołnierzom.

Yeardon dołącza też do innych naukowców w potępianiu rządów za wszystkie światowe blokady.

Z goryczą mówił o ludziach, którzy stracili dorobek swojego życia w wyniku polityki koronawirusowych zamknięć oraz o „możliwych do uratowania” niezliczonych istnieniach, które będą dalej tracone z powodu odroczonych ważnych operacji i innych usług opieki zdrowotnej w przypadku ponownego nałożenia blokad.

⇒ Czytaj także: LEKARZE W AUSTRALII DOMAGAJĄ SIĘ ZAKOŃCZENIA BLOKAD Z POWODU COVID-19

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.