Marzymy, planujemy, snujemy wizje, które wyznaczają nam drogę, cel. Myśląc, darząc do nich, łapiemy nasz sens życia. Mamy motywację do działania, do życia. Często osiągając swój cel, stwierdzamy, że dużo większą radość sprawiała nam droga do niego, niż cel sam w sobie.

Czasem jest tak, że nie widzimy celu, nie czujemy sensu, albo cel jest tak odległy, że podróż do niego wymaga od nas bardzo dużo siły, której nie mamy, gdyż nie czujemy jeszcze sensu, który by ją właśnie zasilił.

Czy to jednak trochę nie wygląda tak, jak gonienie za marchewką na kiju? Marzenie jest nieosiągalne na tę chwilę, tak jak marchewka, której chęć zdobycia, posiadania motywuje nas do działania.

 

poranek-okno-kobieta.jpg
fot.123rf.com

 

Mamy wówczas siłę by, iść, biec.

Mamy cel.

Mamy sens!

Trochę to smutne. Na pewno marzenia i cele są ważne, ale warunkowanie swojego szczęścia od tego, czy coś się osiągnie, zrealizuje, czy nie, jest bardziej chyba ślepą gonitwą za tą marchwią na kiju, aniżeli  prawdziwym szczęściem.

Szczęście rodzi się w nas. Wyrażając je światu, realizujemy swoje plany i marzenia. Jak teraz to brzmi? Mam wrażenie, że dużo zdrowiej, prawda?

Jak zatem budować to szczęście?

Wstając codziennie rano mamy przed sobą nowy dzień, NOWY POCZĄTEK. Niezapisaną kartkę. Nowy scenariusz, w którym może zdarzyć się WSZYSTKO.

Nikt z nas nie wie, co mu się przytrafi. Możliwości jest nieskończenie wiele. Każdy dzień, jego chwila może diametralnie odmienić resztę naszego życia.

Doceniajmy zatem każdą z chwil, bo żadna a nich się nie powtórzy.

 

poranek-kobieta-słońce.jpg
fot.123rf.com

 

Mamy przed sobą cały dzień.

Małe i wielkie sprawy.

Mnóstwo drobnych czynności do wykonania, niby takich drobiazgów.

A co jeśli właśnie w tych drobiazgach tkwi sekret szczęśliwego życia?

Jak odnaleźć szczęście?

Czasem nasza rzeczywistość jest SZARA. Żmudnie wykonujemy rzeczy, które trzeba zrobić.

Mechanicznie odhaczamy obowiązki, czekając na weekend, przerwę świąteczną lub wakacyjny wyjazd.

Wtedy się budzimy.

Nastawiamy na tryb SZCZĘŚCIE i jesteśmy szczęśliwi. Dlaczego tak nagle potrafimy tacy być?

Myślę, że nie tylko dlatego, że coś przyszło z zewnątrz. Przede wszystkim dlatego, że po prostu sobie na to POZWOLILIŚMY!

Daliśmy sobie pozwolenie, by być szczęśliwym. Mamy zakodowane przekonana, że praca, obowiązki domowe, monotonia itp. szczęścia nie dają, że musimy ciężko harować, by później pozwolić sobie na wypoczynek, chwilę relaksu, beztroski, którą właśnie kojarzymy ze szczęściem.

 

szczęście-maski-kobieta.jpg
fot.depositphotos.com

 

Wówczas też zdejmujemy ze swoich barków ciężar odpowiedzialności, co jest dla nas wielką ulgą. Choć ten temat, też przydałoby się rozważyć.

W takich momentach koncentrujemy swoją uwagę na tym, co MAMY. Mamy dla nas coś wartościowego, urlop, wakacje, święta, długo oczekiwane spotkanie.

Na co dzień zazwyczaj robimy odwrotnie. Nie mamy dość pieniędzy, wolnego czasu, urlopu, ciuchów itp.

Musimy mieć lub zrobić to i to, wówczas dopiero wtedy będziemy szczęśliwi.

Tak myślimy.

Długo pracujemy, czasem wręcz harujemy na chwilę szczęścia. Nieustannie skupiamy swoją uwagę na tym, czego nie mamy, na wiecznym braku.

Co się stanie, gdy skupimy swoją uwagę na tym, co mamy?

Na życiu, domu, zdrowiu, przyjaciołach, herbacie? Wówczas ujrzymy, jak BOGACI JESTEŚMY i jak WIELKIE SZCZĘŚCIE JUŻ MAMY.

Tak postrzegając swój świat, nagle pławimy się w oceanie obfitości. A niby nic się nie zmieniło. Niby nic. Poza samym naszym spojrzeniem.

Codziennie zatem wstając rano, ujrzyjmy zdrowe ręce, nogi, oczy, oddech życia, dar, jakim jest dla nas kolejny dzień życia na tej planecie, dostrzeżmy ciepłe, wygodne łóżko, w którym odpoczywaliśmy spokojnie, pachnące śniadanie, którym odżywiamy nasze ciało.

Ujrzyjmy domowników, z którymi mamy szczęście być, często w nich też widzimy braki, a może jest tam tyle cudownych rzeczy, które rozbłysną, jeżeli tylko wyrzucimy ten wieczny brak.

 

szczęśliwa-rodzina.jpg
fot.depositphotos.com

 

Dostrzeżmy, że mamy pracę, dzięki której zarabiamy pieniądze pomagające nam realizować to wszystko, co pozwala nam żyć w szczęściu już dziś.

Jeżeli jest coś w tym wszystkim, co nam bardzo nie pasuje i odbiera tę radość życia, pamiętajmy, że zawsze możemy to zmienić.

W końcu jest to nasze życie.

Mamy na nie realny wpływ!

Ciepły, przytulny dom, światło, jedzenie, drugi człowiek to są dary, których zapomnieliśmy doceniać.

Popatrzmy, jak bogaci jesteśmy!

Jak wiele szczęścia przynosi nam zwykły dzień i jego żmudne obowiązki.

Nikt z nas nie wie, ile ma jeszcze życia przed sobą. Nie czekajmy zatem ze szczęściem na później.

KAŻDY DZIEŃ jest dla nas DAREM. Każdy promyk słońca, kropla deszczu, każda chmura na niebie, czy aromatyczna rozlana kawa, którą możemy sami posprzątać.

To naprawdę są  DARY.

Szara codzienność może okazać się źródłem wielu radosnych kolorów, jeżeli tylko jej na to pozwolimy.

Zewnętrzna motywacja nie jest zła, chęć spełnienia się, czy materializacji własnych wizji też nie.

Jednak motywując się tylko w ten sposób, posiadając taki fundament spełnienia, ciągle jesteśmy właśnie w braku.

Wszystko jest DO zdobycia, Do przeżycia, GDZIEŚ tam, ZA JAKIŚ CZAS… NA ZEWNĄTRZ. KIEDYŚ.

Jest to cenne, myślę jednak, że nie powinno być dla nas fundamentalne. Jeżeli bowiem osadzimy ten fundament W SOBIE, właśnie na tym, co JUŻ MAMY, na bogactwie, które TERAZ jest wokół NAS i w NAS SAMYCH.

Wszystko, co zbudujemy na zewnątrz, będzie dla nas dodatkową radością, rozpostarciem skrzydeł, kolejnym lotem, wyprawą, nie będzie jednak determinowało naszego samopoczucia, naszej wartości, szczęścia, sensu naszego życia i przede wszystkim sensu naszego istnienia.

Poza tym szczęście będzie w nas na co dzień, a nie tylko w okresie świątecznym, czy wakacyjnym : ) Jest to dar, który już DZIŚ możemy sobie ofiarować, sobie i światu.

MIŁEGO DNIA NAM WSZYSTKIM : )

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.