Pozazmysłowe wyczuwanie?! – co to w ogóle jest? – prawdopodobnie znasz to uczucie, gdy po prostu wiesz, że ktoś Cię z tyłu obserwuje, że wpatruje się w tył Twojej głowy, czujesz, że za Tobą stoi, a potem odwracasz się i… tam nikogo nie ma. Jesteś medium, a może wariuje Twoja psychika, a może to zupełnie coś innego?

Scopaesthesia, czyli pozazmysłowe wyczuwanie

Pozazmysłowe wyczuwanie – nazywane czasami scopaesthesia (od greckich słów określających myślenie i poznanie) to rzekome zjawisko, w którym ludzie zgłaszają uczucie bycia obserwowanym za pomocą środków pozazmysłowych.

Nie widzą obserwatora, ale czują, że ktoś ich obserwuje.

Ale czy to naprawdę można poczuć czyjeś spojrzenie?

pozazmysłowe-wyczuwanie.jpg
foto.123rf.com

Psycholog kontra spojrzenia

Pomysł istnienia czegoś takiego po raz pierwszy został zbadany przez psychologa Edwarda B. Titchenera w 1898 r.

Jego uczniowie z młodszych klas zgłaszali, że „czują”, że ktoś patrzy na nich z tyłu, a niektórzy twierdzili nawet, że patrząc na kark danej osoby, mogą „zmusić” ją do odwrócenia się w ich stronę.

Oba zjawiska miały występować w miejscach publicznych, a doświadczanie uczucie opisywano jako stan wewnętrznego, nieprzyjemnego mrowienia.

Telepatia? – nie, psycholog odrzucił takie wyjaśnienie i doszedł do wniosku, że efekt ten może być samospełniającą się przepowiednią: czujesz, że ktoś „wpatruje” się w Twoje plecy, więc na samą myśl zaczynasz odczuwać lęk i drżysz.

Drżące i nerwowe zachowanie zyskuje na uwadze publiczności, więc zanim się rozejrzysz w poszukiwaniu „winowajcy”, dostrzegasz, że ludzie rzeczywiście się na Ciebie gapią.

Podobnie dzieje się, gdy osoba, którą posądzałeś o to, że na Ciebie patrzy, kieruje na Ciebie swoją uwagę, ponieważ widzą Twoją głowę, która odwraca się, by na nią spojrzeć.

Jednym słowem – Titchener odrzucił istnienie pozazmysłowego wyczuwania.

W zainteresowaniu parapsychologii

Efekt, jakim jest scopaesthesia nie umknął jednak uwadze parapsychologów i innych badaczy, którzy postanowili zgłębić tajemnice tego zjawiska.

W 1913 r. John E. Coover poprosił dziesięć osób, aby określiły, czy mogą wyczuć na sobie spojrzenia eksperymentatora.

Odpowiedzi badanych były twierdzące w 50,2% przypadków, dlatego Coover nazwał „zadziwiającą aproksymacją” czystej szansy.

Doszedł również do wniosku, że chociaż uczucie pozazmysłowego wyczuwania było powszechne, eksperymenty wykazały, że jest ono „bezpodstawny”, a  uczucie „mrowienia” opisane przez Titchenera było przykładem automatyzmu ruchowego.

Współcześnie wiele czasu temu zagadnieniu poświęcił Rupert Sheldrake znany z koncepcji pól morficznych.

W 2000 roku przeprowadził szereg eksperymentów badających pozazmysłowe wyczuwanie i opisał osoby wykazujące słabe poczucie tego, że ktoś je obserwuje.

Swoje odkrycia podsumował w Journal of Consciousness Studies, twierdząc, że znalazł wskaźnik trafień na poziomie 53,1%.

pozazmysłowe-wyczuwanie.jpg
foto.123rf.com

Rola pól morficznych

Eksperymenty Sheldrake’a zostały skrytykowane jednak skrytykowane za tworzenie sztucznego środowiska, które nie odzwierciedlały prawdziwie naturalnych, losowych przypadków pozazmysłowego wyczuwania.

Badacz jednak cały czas uważa, że scopaesthesia jest zjawiskiem dość częstym, które można wyjaśnić za pomocą pól morficznych.

Pola morficzne zdaniem Sheldrake’a pozawalają na wyjaśnienie różnych, do tej pory niezrozumiałych zjawisk, które kierują zachowaniem zwierząt – przeczucie, intuicja czy empatia.

Jego zdaniem zwierzęta domowe wyczuwają nie tylko zamiary, komunikaty i polecenia ludzi, ale także przeczuwają, że stanie się coś złego, przewidują ataki chorób, nagłe zasłabnięcia i zgony, a także wykazują  zadziwiająco dobrą orientację  nawet  w  nowym, zupełnie  nieznanym  im  terenie.

Podobnie jest z ludzką telepatią i tzw. szóstym zmysłem – ludzie kierują się nimi, tak jak i pozazmysłowym wyczuwaniem.

Wszystkie te niezwykłe zdolności Sheldrake przypisuje właśnie polom morficznym, które traktuje jako ośrodek, po którym przemieszczają się tego typu informacje.

System „wykrywania spojrzeń”

Nauka nie pozostaje jednak obojętna fenomenowi pozazmysłowego wyczuwania i próbuje „rozsądnie” wyjaśnić ideę tego zjawiska.

Dlatego też w różnych badaniach poświęcono się ocenie wiarygodność tego efektu.

Ustalono, że mózgowy system „wykrywania spojrzeń” jest szczególnie wrażliwy na to, czy ktoś patrzy bezpośrednio na nas.

Badania, które rejestrują aktywność pojedynczych komórek mózgowych, wskazują, że poszczególne komórki mózgu są aktywne, gdy ktoś patrzy prosto na nas, ale – co zadziwiające – nie wtedy, gdy spojrzenie obserwatora jest odwrócone o kilka stopni w lewo lub w prawo.

Umiejętność precyzyjnego wykrywania spojrzenia obserwatora jest niewerbalnym, pierwotnym sygnałem ewolucyjnym, które ułatwiało komunikację i poprawę zdolności wykrywania zagrożeń.

W naukowym wyjaśnieniu odczuwanie czyjegoś wzroku na sobie to procesy mentalne, które zachodzą podświadomie i wykorzystują informacje z widzenia peryferyjnego (dostrzeganiu szczegółów obiektów, które nie są bezpośrednio przed nami).

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.