Rozwój duchowy stał się jedną z najpopularniejszych gałęzi szeroko pojętego ulepszania siebie i swojego życia. Wiele osób poszukuje odpowiedzi na zadawane od dawna pytania o sensie życia i tym, co w życiu robić należy, by szczęśliwym być; część osób chce wiedzieć więcej od innych, a są i tacy, którzy upatrują w nowych odkryciach drogi do zaimponowania płci przeciwnej, czyli skorzystania z wiedzy do podbudowania swej pozycji.

Ile osób, tyle powodów, a każdy chce sięgać głębiej i głębiej, najodleglejsze sekrety na światło dzienne wydobywać.

A co gdyby się okazało, że należałoby zupełnie odwrócić dążenia i spojrzeć na to, co na widoku, co tuż przed naszymi oczyma leży?

Nie szukać już starych pism z Egiptu, nie odkopywać sarkofagów, nie doszukiwać się wszędzie teorii spiskowych, nie drążyć głęboko, a zupełnie na powierzchnię spojrzeć.

Może się wtedy okazać, że najprostsze zagadnienia są kluczem do prawdziwego wzrastania.

Jednym z takich zagadnień jest oczyszczanie organizmu.

Mówię to z własnego doświadczenia – gdyby każdy Człowiek, który żarliwie poszukuje wiedzy o obcych cywilizacjach i chce poznać tajemnice dawnych ludzi, z takim samym zapałem zabrał się za prawdziwy detoks swojego ciała, to świat wyglądałby zupełnie inaczej. Naprawdę!

Gdy widzę jak bardzo zmienia się perspektywa, chęci, pomysły i przemyślenia, to zdecydowanie mogę powiedzieć: praktycznie 90% tzw. rozwoju duchowego, to oczyszczanie: z metali ciężkich, grzybów, pasożytów, i wszelkich substancji, które świadomie i nieświadomie do organizmu dostarczyliśmy.

Schemat jest dość prosty: Człowiek tworzy rzeczywistość (powołuje do życia to, co najpierw zobaczy w swym umyśle).

Jeśli jednak jego ciało jest zabrudzone, to tak jak w przypadku brudnego obiektywu w aparacie – wszystko co dostrzega, przechodzi przez ten filtr, i wydaje się Człowiekowi, że taka jest rzeczywistość.

Gdy jednak zaczynamy czyścić nasze wnętrze: zmieniamy żywienie na możliwie najlepsze, przestajemy zatruwać ciało używkami i szeroko pojętymi toksynami, zaczynamy oczyszczać organizm – czy to z pomocą sauny, zielonych proszków (w postaci spiruliny, chlorelli lub innych), a także pocimy się obficie ćwicząc i aktywność fizyczną kultywując – zaczynamy dostrzegać inną rzeczywistość.

Im głębiej wchodzimy w ten proces, tym bardziej okazuje się, że wcześniejsze nasze spojrzenie na świat wynikało w dużej mierze z tego, co było wewnątrz nas – i warto zrozumieć, że owszem – to nasze myśli tworzą świat… ale często są one zniekształcone przez wiele toksycznych substancji.

Jeśli więc chcemy naprawdę rozwijać się duchowo, to bazując na swoim doświadczeniu, powiedzieć mogę: oczyszczajmy się! To proste w teorii, w praktyce trudniejsze, ale krok po kroku można to zrealizować.

Gdy stałem na początku tej drogi – jedząc bardzo słabej jakości pożywienie, stosując używki, bardzo mało się ruszając i będąc otyłym – ruszyłem w nieznane.

Oto któregoś dnia założyłem zwykłe buty i zacząłem biec.

Dzień po dniu starałem się zwiększać dystans.

Potem odstawiłem alkohol i inne trucizny. Kolejne zmiany dotyczyły jedzenia, następnych aktywności sportowych i rozpoczęcia procesów odtruwania.

Dziś, po wielu latach różnych działań, śmiało mogę powiedzieć, że moje spojrzenie na świat się zmieniło.

To oczywiście ogólne podsumowanie, ale pierwsza, najbardziej odczuwalna zmiana miała miejsce wtedy, gdy zupełnie przestałem pić alkohol.

Nagle okazało się, że nawet kolory ten świat ma inne niż zakładałem.

Kochani Państwo – „Geniusz tkwi w prostocie” – powiedział kiedyś Albert Einstein.

I tak właśnie jest z rozwojem duchowym – szukamy nie wiadomo czego, a warto wrócić do podstaw, czyli do przywrócenia pełnej harmonii w swoim ciele.

Z życzeniami pomyślności
Andrzej Tomicki

Czytaj także inne teksty tego autora TUTAJ

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy ⇒ kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.